poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Osiemnaście ♥

Przebudziły mnie promienie słońca, które wpadały do pokoju. Spojrzałam na zegarek była 12. No to sobie pospałam, w domu była wyjątkowa cisza, czyżby jeszcze spali. Ubrałam się w to ubranie włosy związałam w niedbałego koka i zeszłam na dół. Jednak myliłam się wszyscy byli już na nogach.
- Witaj, śpiąca królewno - powitał mnie swoich uśmiechem Lou
- Witaj marchewkowy królu - również się do niego uśmiechnęłam
- No, a ze mną to się nie przywitasz - spytał urażony Zayn
- Witaj mój kochany chłopaku - podeszłam do niego i pocałowałam
- No i to rozumiem - zaśmiał się Zayn
-Chłopaki, a kiedy macie wyjazd do Paryża.? - spytała Amy
- A właśnie co do tego wyjazdu. Jest za tydzień. - odpowiedział Liam
- Nadal nie wierzę, że będę w Paryżu - rozmarzyłam się o widoku wieży Eiffla i Zayna
- To uwierz , kochanie - zaśmiał się Zayn
- Co powiecie  na zakupy .? -spytała Danielle
- O tak ! Przydałoby mi sie parę rzeczy - ucieszyła się Eleanor
- I mi też - powiedziałam równocześnie z Amy i Laurą
- Te ich parę rzeczy to będzie masa toreb - zaczął marudzić Lou
- Nie marudź ! Kupisz sobie bluzki w paski - powiedziała Danielle
- Jak to kupię.?! - spytał
- No bo wy też idziecie na zakupy - dopowiedziałam
- Co to, to nie. ! Ja się nie piszę  - próbował wymigiwać sie Harry
- Nie ma, że nie idziecie. Idziemy wszyscy - rozkazałam, a chłopacy zaczęli się załamywać
- Ale ..- zaczął Niall, ale mu przerwałam
- Nie ma żadnego ale, szykujcie się idziemy - powiedziałam i zaczęłam sprzątać w kuchni
- Dziewczyno, masz dar przekonywania - zaśmiała się Danielle
- Jak my ich chciałyśmy wyciągnąć na zakupy to pół dnia błagałyśmy - dopowiedziała Eleanor
- Najwidoczniej się mnie boją, a szczególnie Horanek -  na samą myśl o kosmitach zaśmiałam się. Po piętnastu minutach chłopcy zeszli gotowi, ale nie było z nimi Zayna.
- A gdzie jest Zayn - spytałam
- No a gdzie może być Zayn, jak ma wychodzić.? - spytał Liam
- Przed lusterkiem - powiedzieliśmy wszyscy równo i się zaśmialiśmy. Postanowiłam, że pójdę po niego, bo inaczej będziemy czekać w nieskończoność. Zayna oczywiście znalazłam w łazience przed lustrem.
- Kochanie, idziemy już - powiedziałam
- Wiem. Ale jeszcze chwilka - powiedział, męcząc się z układaniem swojej idealnej fryzury
- Ale masz już idealne włosy - westchnęłam podchodząc do niego
- Ale jeszcze tu - pokazał mi - odstaje - i znów zaczął układać
- Proszę cię, chodźmy już
- A co za to dostanę - zaśmiał się i zaczął poruszać brwiami, pocałowałam go w policzek
- No, chodź już
- Liczyłem na coś więcej - udał obrażonego, pocałowałam go teraz delikatnie w usta, na co ten od razu się uśmiechnął
- No, teraz możemy iść - odpowiedział i zeszliśmy na dół. Wszyscy byli już znudzeni oczekiwaniem na Zayna. Pojechaliśmy do centrum. Gdy tylko wysiedliśmy, Niall zaczął marudzić.
- Jestem głodny
- Można się było tego spodziewać - powiedział Liam
- Ale pójdźmy coś zjeść - dążył dalej blondynek
- Jak skończymy zakupy pójdziemy do Nandos - zaproponowałam
- Czyli w dalekiej przyszłości - zaśmiał sie Louis, przez co dostał kuksańca od Eleanor
- To idziemy zaszaleć - powiedziała Danielle i zaczęłyśmy chodzić po sklepach. W połowie oglądania pierwszego sklepu, chłopcy zaczęli marudzić
- Długo jeszcze.? - dopytywał Harry
- Jesteśmy tu dopiero dziesięć minut - powiedziałam
- To wieczność - krzyknął Niall - jestem głodny
- Siedzcie cicho, nie potrwa to długo - powiedziała Amy i wróciłyśmy do oglądania ciuchów. W kilku pierwszych sklepach nie znalazłyśmy niczego ciekawego. Lecz gdy weszłyśmy do kolejnego , mój wzrok przykuła śliczna sukienka. Podeszłam do wieszaka, zdjęłam ją i poszłam do przymierzalni. Pasowała idealnie, wyszłam z przymierzalni pokazać się reszcie. Wszyscy patrzyli się na mnie ze zdziwieniem.
- No co.? Aż tak źle - spytałam
- Wręcz przeciwnie. Ślicznie wyglądasz - powiedział Zayn
- Nie mógłbym zaprzeczyć - powiedział Louis, reszta go poparła. Wróciłam do przymierzalni przebrać się , potem podeszłam do kasy i zapłaciłam za moją sukienkę. W kolejnych sklepach dziewczyny powybierały sobie inne stroje. Dan: to, El: to, Amy: to a Laura: to . Po skończonych zakupach, które dla chłopców trwały wiecznie wybraliśmy się do Nandos.
- No i tu mogę siedzieć, a nie w sklepach z ubraniami - skomentował Niall
- Nie narzekaj i tak byłyśmy tam tylko chwilę. - powiedziała Laura
- To wy możecie być tam jeszcze dłużej.? - spytał
- I to o wiele - dodałam
- Boże, dziękuje Ci, że były tam krótko - powiedział zwnosząc ręce ku górze, z czego się zaczęliśmy śmiać. W Nandos, spędziliśmy ponad dwie godziny, bo Niall nie mógł się zdecydować co zamówić. Jego zdaniem, wszystko do niego przemawiało. Gdy, w końcu wybrał jedzenie po godzinie oczekiwania, drugą godzinę zajęło mu jedzenie. W końu mogliśmy wyjść z Nandos.
- Może, niech Amy i Laura spakują się i zamieszkają u nas do czasu wyjazdu.? - zaproponował Liam
- Dobry pomysł - powiedział Zayn - i ty Katy oczywiście też, ale to chyba wiadome - zaśmiał się
- Okej, to podjedziemy teraz do mnie.? -spytała Amy, a my się zgodziliśmy. Jechaliśmy dziesięć minut i podjechaliśmy pod dom Amy. Weszliśmy do środka, przywitała nas mama Amy, bardzo miła. Spodobał mi się wystrój domu, wszystko w czarno-białych kolorach. Po chwili przybiegła do nas Sam.
- Ja chyba jestem w niebie - krzyknęła, a wszyscy się zaśmiali
- No to się zaczyna -powiedziała Amy, ale zdołałam ją usłyszeć.
- Dziewczyny, chodźcie pomożemy Amy się spakować a chłopcy zajmą się Sam - powiedziałam i pociągnęłam dziewczyny na góry, usłyszałam tylko jęki chłopaków. Pokój Amy był większy od mojego. Po lewo stało wielkie dwuosobowe łóżko, na przeciwko biurko, po lewo kilka szafek a obok wielka szafa. Przytulnie.
- Ale ich wrobiłaś - zaśmiała się Amy
- Ale o co chodzi ? - spytała Danielle
- No tak, wy nie wiecie , że Sam siostra Amy jest wielką Directionerką i szaleje na ich punkcie. Ostatnio brała ślub z Zaynem. - gdy dziewczynom o tym opowiedziałam, zaczęły się śmiać
-Ciekawe czy to wytrzymają - zaśmiała się Eleanor, a za chwilę usłyszałyśmy krzyk Louisa
- Pomóżcie. Pomocy !!!- zostałyśmy z dziewczynami u Amy i zajęłyśmy się pakowaniem. Po półgodzinie byłyśmy gotowe. Zeszłyśmy na dół i wybuchłyśmy śmiechem. Chłopacy leżeli zmęczeni na kanapie a Sam biegała w okół nich i śpiewała, przepraszam próbowała śpiewać ich piosenki.
- Sam, uspokój się - Amy próbowała uciszyć siostrę
- Ale nie widzisz, że im się podoba- powiedziała Sam
- Właśnie widzę - zaśmiałam się
- Chłopcy idziemy już, teraz do Laury - powiedziała Eleanor, a chłopcy zerwali się z kanapy i czym prędzej wybiegli  z domu. My wyszłyśmy spokojnie, jak na ludzi przystało.
- I jak tam zabawa z moją siostrą - spytała Amy
-Nigdy więcej takiej zabawy. Nigdy - powiedział Lou
- A jeszcze niedawno mówiłeś, że lubisz dzieci - powiedziała El
- Lubię dzieci, a nie potwory w skórze dzieci - powiedział, na co zaśmialiśmy się. Poszliśmy do Laury. U niej wszystko poszło sprawniej. Po skończonym pakowaniu wróciliśmy do domu chłopaków. Chłopaki rzucili się od razu do telewizora,  a z dziewczynami poszłyśmy przygotować coś do jedzenia.
- Chłopaki na co macie ochotę? -zapytałam
- Pizza - wykrzyczeli
- A coś innego oprócz fast-foodów.? -spytałam
- Naleśniki - znów powiedzieli równo. Wzięłyśmy się za przygotowanie naleśników.
- Gotowe - krzyknęłam i wszyscy zjawili się w kuchni po minucie, zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. Po kolacji, poszłam się położyć. Byłam zmęczona dzisiejszym dniem. Byłam szczęśliwa, że wyjadę do Paryża miasta miłości  z Zaynem. Myśląc o podróży zasnęłam.
                                                                       *Tydzień później*
- Zayn wychodź z tej łazienki, samochód na nas czeka - próbowałam pośpieszać mojego chłopaka, który już od pół godziny siedział w łazience.
- No już, wychodzę. Spokojnie. - odpowiedział. Poszłam , sprawdzić czy reszta jest już gotowa. Liam z Danielle, są gotowi już od godziny i czekają jak ogarnie się reszta, Amy i Laura też. Teraz została tylko reszta.
- Gdzie jest Harry, Lou i Niall - zapytałam Liam, nie zdążył mi odpowiedzieć bo po schodach zbiegły, nasze zguby
- Niall, oddaj mi moje skarpetki - krzyczał Harry
- Harry, to są moje skarpetki, nie widzisz, że są podpisane - pokazał mu na napis " Niall"
- To ty podpisujesz skarpetki - spytał zdziwiony Hazza
- Tak! Przed osobami, które przywłaszczają sobie moje skarpetki. Takimi jak ty - wykrzyczał dumnie Niall
- Dobra, spokój . Wszyscy gotowi.? - spytałam
- Jeszcze tylko Zayn - powiedział Liam, a ten jak na komendę zszedł gotowy na dół. Sprawdziliśmy czy wszystko jest wzięte, chłopaki wzięli nasze walizki i schowali do samochodu. Na lotnisko jechaliśmy piętnaście minut. Musieliśmy wejść tylnym wejściem, bo główne otoczyły fanki. Po półgodzinnym czekaniu, mogliśmy wejść na pokład samolotu. Usiedliśmy parami : ja z Zaynem, Amy z Harrym, Laura z Niallem, Liam z Dan i Lou z El. Bałam się latać samolotem, więc wtuliłam się w Zayna, co on od razu wyczuł i powiedział:
- Nie bój się , jestem przy tobie
Po starcie samolotu i informacji, że możemy rozpiąć pasy, poczułam się bezpiecznej. Przed nami kilkugodzinny lot. Włożyłam słuchawki do uszu i odpłynęłam.
                                                                       ***
Takie małe przyśpieszenie akcji ;d Mam nadzieję, że spodoba wam się ten rozdział. Mogę wam jedynie zdradzić, że w najbliższych rozdziałach nie będzie typowej sielanki , ale ona też nastąpi ;)
Zostawiajcie swoje twittery i gg, żebym mogła was powiadamiać. ;) Następny rozdział, nie wiem kiedy się pojawi, chciałabym jutro ale nie wiem czy dam radę się wyrobić. ;) Do następnego ;) xxx

5 komentarzy:

  1. super rozdział JAK ZAWSZE!
    wiesz co , fajnie jakby było wiecej samej Katy i Zayna ; d ..oni są słodki ..awww

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. Bardzo mi się podoba. :D Czekam niecierpliwie na kolejny
    zapraszam do komentowania u mnie
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały ;*****
    to moje gg 37690208
    pisz kiedy będą nowe rozdziały i wgl;****

    OdpowiedzUsuń