piątek, 20 kwietnia 2012

Dwadzieścia cztery ♥

Po dziesięciu minutach byłam już pod domem Belli. Do końca nie byłam pewna czy dobrze zrobiłam przychodząc tutaj. Widziałam miny chłopców i dziewczyn w domu, szczególnie Zayna, wyglądał na załamanego. Kochałam go i będę go kochać, nic tego nie zmieni. Ale nie potrafię tego wieczora wymazać z pamięci ot tak. Zapukałam do drzwi i otworzyła mi promienna Bella.
- Cieszę się, że przyszłaś. - uśmiechnęła się i przytuliła mnie. Weszłam do domu, Bella miała przytulne mieszkanie. W środku było około dziesięciu osób, było by lepiej, jeśli więcej by już nie przyszło. Nie lubię tłumów. Zauważyłam kilka par, przyjaciółek i kilku singli trzymających się z boku, ale bawiący się dobrze, w tle leciała jakaś piosenka, do której niektóre osoby tańczyły. Dziwnie, się tu czułam. Powinnam być teraz w domu. Coś nie wychodzi mi bycie silnej o odważnej. Ale będę dalej próbować. Nie chcę się tak łatwo poddać, chcę aby Zayn wiedział, że nie będę za nim cały czas płakać i się użalać. Na to nie pozwolę. Poszłam do baru, wypiłam parę drinków na rozluźnienie, ale wcale mi to nie pomogło, nawet pogorszyło. Nie chciałam, być tu dłużej, ale jakbym wróciła do domu tak wcześnie. Spróbuję tu zostać. Obok mnie usiadł jakiś chłopak.
- Może zatańczymy.?  - spytał
- Nie, dzięki
- No, ale może.? - spytał z wielkim uśmiechem
- Powiedziałam, nie - chłopak, był strasznie nachalny, a ja nie miałam ochoty na taniec, a szczególnie z jakimś chłopakiem, którego po raz pierwszy na oczy widzę
- Mała, nie daj się prosić
- Żadna, mała. Odczep się - powiedziałam i wyszłam z domu Belli. Wiedziałam, że przyjście tutaj nie będzie oznaczało niczego dobrego. Chciałabym być teraz z Zaynem, móc się do niego przytulić. Gdy widzę go w domu, mogłabym mu od razu wpaść w ramiona i wszystko wybaczyć, ale nie. Jeszcze nie teraz. Szłam do domu, powoli. Nie, miałam ochoty do niego wracać, patrzeć na zdziwione miny reszty i na niego. Po półgodzinnym obijaniu się, doszłam do domu, otworzyłam drzwi, słyszałam rozmowy w salonie. Weszłam do niego, a rozmowy ucichyły. Popatrzeli się na mnie pytającym wzrokiem, nie powiedziałam nic. Pobiegłam do swojego pokoju, trzaskając drzwiami. Położyłam się i zaczęłam rozmyślać o tym wszystkim, co przytrafiło się mnie przez te kilka dni w Paryżu. Mówi się, że to miasto miłości. Chyba, będę musiała zmienić o tym zdanie. Od dzisiaj dla mnie Paryż to miasto cierpienia i niczego więcej. Zostały jeszcze trzy dni do naszego wyjazdu, stęskniłam się za Londynem. Mimo, że jestem z L.A., wolę Londyn, jest tam zupełnie inaczej. Rozmyślając, usnęłam.

*Oczami Zayna*
Gdy Katy, wyszła z domu, nastała niezręczna cisza, którą przerwała Amy.
- Dziwne - powiedziała
- Ale, co.? - spytał Niall
- Zachowanie, Katy. Ona, przecież nigdy się tak nie zachowywała. - odpowiedziała
- Zmieniła się w ciągu dwóch dni. To już nie ta sama Katy, w ogóle z nami nie rozmawia. - dopowiedziała Danielle. Przysłuchiwałem się tej rozmowie, nie miałem ochoty w niej uczesntniczyć. Myślałem nad Katy, czy ona to robi specjalnie czy naprawdę się zmieniła. Jeśli ona ma już kogoś. Miliony myśli, przychodziły mi do głowy, a wciąż nie mogłem znaleźć tej, która byłaby prawdziwa.
- Powinniśmy z nią porozmawiać. - powiedziała Laura
- Ale czy to coś da.? - spytał Harry
- Nie, wiadomo, ale zawsze można spróbować - dopowiedział Liam
- Ale, kto z nią porozmawia.? - spytał Lou, a w salonie nastąpiła cisza. Nikt, nie chciał zaczynać tego tematu. Bał się. Po długiej ciszy odezwała się Danielle.
- Ja, z nią porozmawiam. Bo wy, najwidoczniej się tego boicie. Mi zależy, aby Katy była taka jaką była. - powiedziała
- Ale, to nie tak - zaczęła Amy, ale Danielle jej przerwała
- Teraz, to nie ważne. Porozmawiam z nią i tyle. A ty Zayn, też musisz z nią porozmawiać. - powiedziała do mnie
- Próbowałem, ale to nic nie dało - odpowiedziałem zrezgnowany
- Oboje, się nadal kochacie. To widać, jak na siebie spoglądacie. - powiedział Harry
- Może, powinieneś coś dla niej przygotować - rzucił Niall, na co nastała chwilowa cisza
- Niall - krzyknął szczęśliwy Liam
- Co.? - spytał blondynek
- Jesteś genialny. Zayn, musisz przygotować coś dla Kate. Musisz udowodnić jej, że ci na niej zależy - mówił Liam
- Myślicie, że to coś da.? - spytałem
- Zawsze, możesz spróbować, prawda.? - powiedziała Eleanor
- No, dobrze. Dziękuje - powiedziałem i wtedy w salonie pojawiła się Katy. Nie spodziewałem się, że wróci tak szybko. O nic, nie pytaliśmy, ona też się nie odezwała. Popatrzyła na nas i pobiegła po schodach na górę, słychać było tylko trzaśnięcie drzwiami. Miałem nadzieję, że  nie słyszała naszej rozmowy, bo wtedy nic by z tego nie wyszło. Muszę przygotować, coś wyjątkowego, aby Kate, uwierzyła mi, że nadal ją kocham i nigdy nie przestanę. Zmęczony, poszedłem spać.

 *Następnego dnia*

Obudziłam, się wyjątkowo wyspana. Śnił mi się piękny sen. Byłam z Zaynem, mieliśmy dzieci i byliśmy szczęśliwy. Chciałabym, żeby tak było, ale to niemożliwe. Nie jesteśmy razem. Wstałam z łóżka, ubrałam się w to i zeszłam na dół. Była godzina dziesiąta, z kuchni było słychać kilka głosów, więc już ktoś nie śpi. Weszłam do kuchni i spotkałam tam Danielle i Eleanor.
- Cześć - przywitałam się i wzięłam tosta, który leżał na stole i przysiadłam się do stołu
- Jak, się spało.? - spytała El
- Dobrze, a ty.?
- Też - odpowiedziała i nastała cisza. Żadna z nas się nie odzywała.
- Masz, na dzisiaj jakieś plany.? - spytała Danielle
- Nie, a co.?
- Nic, nic tak tylko pytam - odpowiedziała z uśmiechem
- A wy? - spytałam
- Cały, dzień wolny - odpowiedziała El. Po chwili w kuchni znaleźli się wszyscy chłopcy. Zabrali się za jedzenie i jak zwykle się wygłupiali, ale tym razem się nie śmiałam. Zawsze mnie rozśmieszali aż do łez, ale tym razem nie miałam ochoty śmiać się. Nie miałam humoru.
- Katy, co jest.? - spytała Danielle
- Nie, nic. Okeej. - odpowiedziałam
- Na pewno.?
- Tak, nie martw się - sprzątnęłam swój talerz i poszłam do siebie. Poczytałam  książkę.  W pewnym momencie, zauważyłam, że pod drzwiami została wsunięta jakaś karteczka. Podeszłam i przeczytałam:
                                        "Przyjdź pod wieże Eiffla. To ważne."
Nie było podpisane, od kogo. Na początku zignorowałam to. Lecz, ciekawiło mnie, co to ma oznaczać. Po pewnym czasie zdecydowałam się i poszłam w podane miejsce. Gdy się tam znalazłam zobaczyłam .
                                                                       ***
Taki średni. Nie jest długi, bo postanowiłam, że będzie to wprowadzenie do dalszej akcji, która będzie w następnym rozdziale. Mi się nawet podoba. ;) Liczę, że wam też. Zostawiajcie komentarze - jeśli chcecie. ;) Do następnego xxx

7 komentarzy:

  1. Zajebiste:* Czekam na nastepny:D Mam nadzieje ze dodasz nie długo A.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam czytać twoje opowiadanie. jest na swój sposób wyjątkowe. Pełne emocji i wg. Gratuluje talentu oraz weny :D zazdroszcze tak świetnych pomysłów.
    Zapraszam do mnie gdzie ukazał sie wreszcie 14 rozdział :)
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. ojoj ; * . mam nadzieje że to d Zayna i sie pogodzą! ! !

    OdpowiedzUsuń
  4. mi się bardzo podoba!
    Nie moge się doczekac następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super :D czekam na następny i mam nadzieję że ciekawie rozwiniesz tę akcję

    OdpowiedzUsuń
  6. oo szkoda,że przerwałaś w takim momencie!
    teraz Kate powinna zmienić zdanie co do Paryża ;)
    super,czekam na następny.xx
    www.steal-heart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. świetne, strasznie mi się podoba biorę się za czytanie reszty i zapraszam do mnie
    http://najamajke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń