niedziela, 27 maja 2012

Dwadzieścia dziewięć ♥

Zza pleców Louisa wyszła nieznana mi dotąd blondynka, kojarzyłam ją skądś ale skąd to nie wiem.
- To moja siostra Lottie - przedstawił ją Lou, no i wszystko jasne, teraz już wiem
- Cześć, miło cię poznać - przywitałam się z nią
- Mi ciebie również Katy
- Cieszę się, że jesteś, ale skąd się tu wzięłaś.? - spytał Zayn
- Przyjechałam w odwiedziny do brata - odpowiedziała
- Właśnie, więc ja jako odpowiedzialny, poważny i rozsądny  brat będę się nią opiekować - powiedział dumnie Lou, na co zaczęłam się śmiać, co zauważył Tomlinson
- Katy, z czego ty się teraz śmiejesz.? - spytał
- Odpowiedzialność, powaga, rozsądność i ty. Coś mi tu nie pasuje - mówiłam przez śmiech
- Jak śmiesz śmiać się z Louisa William Tomlinsona, pożałujesz tego - powiedział i zaczął mnie gonić, początkowo udawało mi się przed nim uciec ale nieszczęsne bokserki. Bokserki?! Niech zgadnę, że Harry'ego, już mnie to nie dziwi. Ale właśnie przez tą rzecz, się przewróciłam i niestety wygrał Lou i zaczął mnie łaskotać, a wszyscy wiedzą, że ja wręcz nieznoszę łaskotek.
- Lou proszę przestań - zaczęłam krzyczeć, ale Lou nie raczył przestawać
- Nikt nie może śmiać się ze mnie
- Co tak stoicie może mi pomożecie.? - też nic nie dało
- Obiecuję nigdy nie będę się z ciebie śmiać, ale mnie puść - mówiłam już resztkami sił
- To był ostatni raz -  zaśmiał się,pogroził mi palcem i puścił, wstałam ostatkiem sił i usiadłam na kanapie, by odpocząć. Zapomniałabym, że muszę spotkać się z mamą, tak dawno nie rozmawiałyśmy. Wzięłam telefon i wybrałam numer mamy. Umówiłam się, że pójdę do niej jutro. Mieszkam u chłopaków już długo, chyba powinnam wrócić już do domu, do mamy. Nie powinna zostawać teraz sama. Muszę o tym porozmawiać z Zaynem i chłopakami, w końcu zwaliłam się im na głowę. Poszłam do kuchni gdzie było reszta.
- A wy w ogóle zrobiliście te zakupy.? - spytałam
- No  wiedziałem, że o czymś zapomniałem - powiedział Lou i uderzył się w czoło, na co miałam ochotę znów się zaśmiać, ale nie ryzykowałam kolejnego ataku łaskotek.
- No to co my będziemy jeść.? - spytał Harry
- To co sobie kupisz - zaśmiał się Zayn
- Dobra, rozumiem mam  iść do sklepu. Kto chce mi potowarzyszyć.? - Spytał. Cisza. Nikt się nie zgłosił.
- Ej wy dalej się w to bawicie.?! - spytał
- Powiem Ci, że to nawet bardzo interesujące zajęcie - powiedział Liam
- Dobra, pójdę sam, ale jeszcze wy będziecie coś chcieli ode mnie - tupnął nogą i wyszedł z domu
- Długo będziemy go jeszcze dręczyć.? - spytał Liam
- No to jeszcze trochę potrwa, niech pożałuje za te naleśniki - zaśmiałam się - ale to nie będzie drastyczne - dodałam
- Rozumiem, że my też mamy w tym uczestniczyć.? - spytała Amy
- Jeśli chcecie
- Dzisiaj już muszę wrócić do domu - powiedziała Laura
- No właśnie, ja też muszę się już pokazać w domu - dodała Amy
- Szkoda, ale jutro się spotkamy.? - spytałam
- Pewnie - odpowiedziały i przytuliły mnie i resztę, wzięły swoje rzeczy i wróciły do swoich domów.
- Muszę z wami porozmawiać.  - powiedziałam, gdy siedzieliśmy wszyscy w salonie
- Co się stało.? - spytał Zayn
- Chodzi o moje mieszkanie tutaj, bo w końcu moja mama wyszła już ze szpitala mieszka u , a ja wam nadal siedze na głowie, więc pomyślałam, że jutro się wyprowadzę do siebie
- Ale ty nam tutaj w ogóle nie przeszkadzasz - powiedział Liam
- Dobrze, ale chodzi mi też o moją mamę
- A ona przypadkiem nie mieszka u Josha.? - spytał Zayn
- Zapomniałam o nim. No tak mieszka z Joshem, ale co nie zmienia faktu, że nie chce wam siedzieć cały czas na głowie
- Ale Katy, ty nam nie przeszkadzasz, przynajmniej będzie ktoś nornamalny w tej bandzie wariatów - przekonywała mnie Danielle
- I jak tobie można nie ulec.? Zostanę - powiedziałam, a Danielle podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła. Tak samo później zrobiła reszta. Gdy się tak "tuliliśmy" do domu wrócił Harry.
- A co tu się dzieje.? - spytał
- Katy będzie z nami mieszkać -wyjaśniła mu Eleanor
- Czyli będziecie się teraz nade mną znęcać całkowicie.? - zaśmiał się
- Wszystko możliwe - powiedziałam
- Może pójdziemy na spacer po Londynie, Lottie pozna miasto.? - zaproponowałam
- Jestem chętna - potwierdziła Lottie, a za nią reszta. Zebraliśmy się i udaliśmy się na spacer po Londynie, poszliśmy na London Eye, Lou zaciągnął nas do wesołego miasteczka, a Niall oczywiście do Nandos, wróciliśmy do domu chłopcy zrobili wyjątkowo dla nas kolację. Pooglądaliśmy filmy i każdy poszedł spać.


                                                                       ***
W końcu jest. Jakoś nie mogłam się zebrać żeby napisać ten rozdział, ale jakoś dzisiaj mi się udało. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Do następnego.;) xxx

wtorek, 22 maja 2012

Dwadzieścia osiem ♥

Po męczącym czekaniu w korku w końcu dotarliśmy do domu. Zmęczeni wciągneliśmy walizki do domu i polegliśmy na kanapie w salonie. W całym domu panowała cisza, nikt z nas nie miał nawet siły się odezwać. Popatrzeliśmy się na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.
- W tym domu jest za cicho - odezwała się Eleanor
- Tak zdecydowanie, przywykłam do krzyków i śmiechów - zaśmiała się Danielle
- Ale chwila ciszy nie zaszkodzi - powiedziałam i wzięłam się za ogarnięcie przedpokoju w , którym zostały porozrzucane walizki, gdy chciałam podnieść walizkę Zayna, w tym samym momencie wyleciały z niej wszystkie ciuchy. Ile on tego nabrał.?!
- Zayn !!! - krzyknęłam, a po chwili był już przy mnie, wskazałam na kupę ciuchów leżących na podłodze a on od razu do nich podbiegł
- Coś ty zrobiła moim ubraniom ?! - spytał
- No tak jakoś wypadły - odpowiedziałam
- No to tak jakoś je włóż - powiedział i już chciał iść , ale go zatrzymałam
- No to tak jakoś mi pomóż - powiedziałam i wzięliśmy się za sprzątanie, resztę walizek poroznosiliśmy do pokoju reszty. Po skończeniu wróciliśmy do salonu, gdzie siedziały tylko dziewczyny.
- Gdzie reszta.? - spytał Zayn
- Powiedzmy, że próbują " gotować" - odpowiedziała Laura
- Oni i gotowanie, jestem ciekawa co z tego wyjdzie - usiadłam na kanapie i zaczęłam przerzucać kanały
- To ja im może pójdę pomóc - powiedział Zayn
- Pamiętaj, że gdzie kucharek 6.... - zaczęłam
- Nas jest 5 i to kucharzy, nie umiesz liczyć.?! - odkrzyknął mi Niall, a reszta zaczęła się śmiać
- Tam nie ma co jeść - dokończyłam, gotowanie przebywało im w wyjątkowej ciszy, ale tylko do czasu, usłyszałyśmy jakiś huk z kuchni i tam poszłyśmy. Widok mnie wcale nie zdziwił, garnki na podłodze, chłopcy cali w mące i Niall jedzący coś  z miski.
- I was wpuścić do kuchni - zaśmiała się Amy
- No ale my chcieliśmy dobrze - powiedział Lou
- Dobrze, a teraz wyjdźcie my musimy tu posprzątać - zarządziła Laura i chłopców już nie było.
- Oni się pobawili, a my musimy sprzątać - zaśmiałam się i wzięłyśmy się za sprzątanie, po półgodzinie skończyłyśmy i wróciłyśmy do reszty, chłopcy siedzieli sobie przed telewizorem i żaden z nich nie śpieszył się, żeby nam podziękować, ale tego zapewne się nie doczekamy, dosiadłyśmy się do nich i wspólnie oglądaliśmy Dr. House, nie obyło się oczywiście bez komentarzy Louisa, który o medycynie wie kompletnie wszystko, wieczór minął nam wesoło, ale każdy z nas zaczął robić się senny i porozchodziliśmy się do swoich pokoi, wzięłam przysznic i położyłam się , po chwili dołączył do mnie Zayn
- Dobranoc, kochanie - szepnął mi do ucha
- Dobranoc - odpowiedziałam i po chwili zasnęłam

*Następnego dnia*

Obudziłam się wyjątkowo wyspana, rzadko kiedy budzę się wypoczęta.  Zayn jeszcze spał, ale tego można było się po nim spodziewać. Była dopiero 9 , a ja już na nogach, dziwne. Wyjęłam ubrania na dzisiaj z walizki i poszłam do łazienki. Przebrałam się, zrobiłam poranną toaletę i wyszłam z łazienki. Zayn, nadal spał, więc zeszłam na dół. Na dole też cisza, czyżby wszyscy spali. Poszłam do kuchni, tam też pustka, miałam już wychodzić ale zauważyłam pomarańczową kartkę w marchewki przyczepioną do lodówki. Podeszłam i zaczęłam czytać.
                          " Nasi drodzy Malikowie
 Powiadamiamy  was, iż nie  będzie nas w domu. Z powodu zaopatrzenia naszej białej skarbnicy jedzenia, udaliśmy się na zakupu. Nie wrócimy prędko więc nacieszcie się sobą, przypominamy, że nie chcemy być wujkami i ciociami.
                                                Wasz jakże oddany marchewkowy przyjaciel Louis William Tomlinson"
Gdy to przeczytałam, zaczęłam się śmiać, Louis zawsze coś wymyśli.
- Więc jesteśmy sami - odezwał się Zayn, który stał za mną i też to czytał
- Nie strasz mnie - powiedziałam i pocałowałam go
- Musimy to jakoś wykorzystać - poruszył śmiesznie brwiami
- Chciałbyś - zaśmiałam się i wytknęłam mu język
- Mi język, będziesz pokazywać - zaśmiał się i zaczął mnie łaskotać
- Nn-ii-ee Z-aa-y-nn przeee-staa-ńń pr-oo-szęę
- Muszę się zastanowić
- N-ooo proo-szę
- A co za to będę miał.? - znów poruszył brwiami
- Śniadanie - powiedziałam, a Zayn po chwili zastanowienia mnie puścił
- To ja zrobię,a  ty idź się ubierz - dopiero teraz zauważyłam, że Zayn  był w samych bokserkach. Przygotowałam dla nas jajecznicę, zjedliśmy ją, a po chwili w domu pojawiła się reszta.
- Witajcie kochani poddani! - krzyknął Lou
- Witaj Hrabio Tomlinsonie - ukłoniłam się przed nim
- Witaj dworzanko Katy, mamy gościa - odpowiedziałam, a zza niego wyszła blondynka.


                                                             ***
Przepraszam, was , że znów tak długo nie dodawałam ale miałam kilka ważnych spraw i  nigdy nie zdążyłam nic napisać. Jak myślicie, kto będzie tą tajemniczą blondynką.? I mam do was pytanie czy animacje pod rozdziałami, mam dodawać, czy wam się to nie podoba.? Do następnego ;) xxx

wtorek, 15 maja 2012

Dwadzieścia siedem ♥

Mój jakże piękny sen zbudził Louis, który wbiegł z wesołą miną do naszego pokoju.
- No, gołąbeczki wstajemy. Ruchy, ruchy ! - Rozkazał z szerokim uśmiechem i wybiegł, zapewne pójdzie budzić następnych, przetarłam oczy i zauważyłam, że Zayna już nie ma. Dziwne, on by już wstał.? Nie to nie możliwe. Spojrzałam na zegarek godzina 6, to jest po prostu okropne wstawać o tej godzinie, jak tak można. Podniosłam się z łóżka i podeszłam do szafy w której były tylko ubrania przyszykowane na dzisiejszy dzień. Pokój stał się pusty, oprócz szafy, łóżka i kilku szafek stały tu jedynie pięć walizek, z czego trzy to Zayna. Mój chłopak ma więcej ciuchów ode mnie .! Poszłam do łazienki, zrobiłam poranną toaletę, ubrałam się  i zeszłam na dół. W kuchni siedział zaspany Niall.
- Może, kawy.? - zapytałam
- O tak, tego mi trzeba - powiedział już  nieco żywiej, niż wyglądał. Wzięłam się za przygotowanie kaw, zrobiłam też dla reszty oprócz Harry'ego(zaczynałam już powolną zemstę) bo zapewne nikt nie będzie wyspany. Podałam  kawę Niallowi, a po chwili do kuchni wróciła reszta. Na stole czekało pięć kubków kawy i od razu powędrowały do rąk przybyłych. Harry, patrzył na to wszystko bardzo zdziwiony, po czym zapytał.
- Tylko pięć kaw.?
- No jeszcze ja mam i Katy - odpowiedział Niall
- No a ja jeszcze tu jestem - odpowiedział Harry - w kuchni zrobiła się cisza - zapominacie o mnie - powiedział łamiącym się głosem Harry po czym szybko dodał - A tak, się bawicie, dobrze sam sobie zrobię kawę. Całą przemowę Harry'ego nie mogłam wytrzymać ze śmiechu,  gdy zniknął w głębi kuchni wtedy dopiero mogłam się zaśmiać. Widać, Hazza lekko się denerwuje i o to mi właśnie chodzi. Popamięta te naleśniki. Po rozbudzeniu się chłopcy zaczęli znosić bagaże na dół. Po pięciu minutach wszystkie bagaże już były na miejsce oprócz moich i Zayna. Zayn miał je znieść ale coś się na to nie zanosiło.
- Zayn, może ci pomóc.? - krzyknęłam z dołu
- Nie trzeba - odkrzyknął, a po chwili po schodach potoczyły się walizki kolejno jedna po drugiej
- No i gotowe - stanął przed nami Zayn z dumną miną
- Czemu to zleciało.? - spytałam
- Ehh no bo .  - Zayn zaczął się jąkać
- Nie dałeś rady znieść. - zaczął się śmiać Louis
- Wcale nie, to poprostu przeważało moje siły - odpowiedział Zayn
- No dobra już nie ważne - powiedziałam i zaczęłam stawiać walizki  do porządku
- Katy, ty masz aż tyle ciuchów.? - spytała Danielle wskazując na walizki, na co zaczęłam się śmiać
- Powiem ci tylko tyle, że dwie są tylko moje - na co wszyscy zaczęli się śmiać, a Zayn patrzył na nas zdziwiony
- O co wam chodzi.? - spytał
- Masz więcej ciuchów niż twoja własna dziewczyna - odpowiedział przez śmiech Tomlinson
- Ja tylko nie mogę się nigdy zdecydować co wziąć i dlatego biorę wszystko - odpowiedział Zayn, wyminął nas i poszedł do salonu. Była godzina 7.30 niedługo musieliśmy wyjechać. Poszłam do Zayna i się do niego przysiadłam.
- Spodobało mi się tu
- Mi również, napewno kiedyś tu przyjedziemy - odpowiedział
- O, tak napewno. I ja tego dopilnuję - zaśmiałam się
- Zbieramy się ! - krzyknął do nas Liam , na co wstaliśmy z kanapy i ruszyliśmy do reszty
- Wszystko wzięte.? - spytał Daddy
- Oczywiście tatusiu - odpowiedział Louis naśladując głos grzecznego chłopca
- No to teraz dzieci szybciutko do samochodu i jedziemy. - zarządził Liam i tak zrobiliśmy. Jazda trwała około półgodziny, przed lotniskiem było masa fanek z powodu braku czasu chłopcy do nich nie wyszli. Weszliśmy na lotnisku tylnym wejściem by pozbyć się paparazzi i natarczywych fanek. Na lotnisku Niall z Laurą poszli do sklepu , oczywiście po jedzenie bo połowę zapasu na podróż Niall zjadł w samochodzie. Harry i Amy poszli obejrzeć lotnisko, a reszta razem ze mną z i Zaynem siedziała i czekała na samolot. Siedzieliśmy w ciszy, do momentu gdy podbiegł do nas Niall ze szczęśliwą miną.
- Tu jest bosko. Wymarzony urlop - wykrzyczał ze szczęścia
- Niall urlop już miałeś to lotnisko - uświadomiłam go
- Wiem i to jest właśnie najlepsze, to całe lotnisko jest lepsze od Paryża - odpowiedział
- A czemu.? - spytał Zayn
- To oczywiste jest tu masa sklepów z pysznym jedzeniem. Po prostu żyć nie umierać - odpowiedział Niall, a my zareagowaliśmy na to śmiechem.
- Dobrze, Niall na wakacje jedziesz na lotnisko - powiedział Liam, a Niall zaczął cieszyć się jak dziecko, po chwili dołączyli Harry z Amy i poszliśmy w stronę barierki odlotów. Po formalnościach znaleźliśmy się w samolocie. Podróż miała trwać 6 godzin, chciałam sie podczas niej zdrzemnąć ale nie wiem czy będzie mi to dane w takim towarzystwie. Niall zaczął konsumpcję swoich nowych lotniskowych "zdobyczy" Danielle rozmawiała o czymś z Liamem, Eleanor czytała czasopismo a Lou gadał do siebie.?! Harry z Amy zaśmiewali się do łez, Laura słuchała muzyki. Tylko ja i Zayn nie mieliśmy co robić.
- Co planujesz robić podczas podróży ? - spytał
- Spaaać- przeciągnęłam - a ty?
- Teeż - również przeciągnął ,zaśmialiśmy się
- No to śpimy - powiedziałam i próbowałam zasnąć, po chwili mi się to udało.
Nie spałam długo, przebudziłam się chyba po półgodzinie. Spojrzałam na resztę Harry, Zayn, Amy i Laura smacznie spali , a reszta zajmowała się sobą. I właśnie w tym momencie przypomniałam sobie o zemście na Harrym. Postanowiłam, że zrobię to teraz. Ale na razie nie wiedziałam co to ma być. Rozejrzałam się po samolocie - jakby to miało mi w czymś pomóc ale nic,pustka. Ale po chwili wpadłam na genialny pomysł, który musiałam zrealizować. Z mojej torby podręcznej wyciągnęłam notes i mazak, napisałam tam "Kopnij mnie" Dumna z mojego jakże głupiego ale może skutkującego pomysłu, teraz musiałam tylko tą karteczkę przyczepić do pleców Hazzy. I właśnie wtedy nastała ta okazja, Harry przewrócił się na drugi bok plecami do mnie, wzięłam taśmę i przyczepiłam kartkę do jego pleców, reszta tego nie zauważyła i może nawet lepiej. Pomysł może nie najoryginalniejszy ale poczekam na efekty. Zostało nam jeszczę 3 godziny lotu, a ja nadal nie miałam co robić, cała reszta spała, a ja nie mogłam znaleźć sobie żadnego sensownego zajęcia. Wyciągnęłam z torby odtwarzacz, założyłam słuchawki i zaczęłam słuchać  muzyki rozbrzmiewającej w moich uszach. Przymknęłam oczy i momentalnie zasnęłam otulona solówką Zayna w "Moments"


- Kate wstawaj, jesteśmy na miejscu - tymi słowami obudził mnie mój chłopak
- Już.? - spytałam, przeciągając się
- Tak, chodź idziemy - powiedział i wziął mnie za rękę, przed sobą zauważyłam Harry'ego mającego nadal przyczepioną moją karteczkę, zauważył to również Zayn.
- Harry co ty... - próbował mu coś powiedzieć, ale zakryłam mu usta dłonią i chyba zrozumiał co tu się dzieje
- To twoja sprawka.? - spytał podnosząc jędną brew, przytaknęłam
- No dobra robota - powiedział i poklepał mnie po plecach, na co obdarzyłam go pytającym spojrzeniem
- Będziesz mnie klepał jak kumpla.? - spytałam
- Nie, oczywiście że nie - powiedział i mocno mnie przytulił
- Od razu lepiej - uśmiechnęłam się i pociągnęłam go do reszty.

*Oczami Harry'ego*
W końcu podróż się skończyła, nie lubię latać długo to strasznie męczące. Dobrze, że udało mi się usnąć, bo chyba bym się zanudził na śmierć. Wziąłem swoje rzeczy i wstałem z mojego miejsca i ruszyłem do wyjścia, za sobą słyszałem szepty i chichoty, nie zważałem na to, w końcu jestem rozpoznawalny. Po chwili zostałem kopnięty w tyłek, nie zwróciłem na to uwagi w końcu był tłok, ale po chwili znów i tak kilka razy, w końcu odwróciłem się i zobaczyłem rozbawioną resztę moich przyjaciół.
- Z czego się tak śmiejecie.? - spytałem zdziwiony
- Sczerze.? To z ciebie  - odpowiedział przez śmiech Lou
- Ale czemu.?
- Twoje plecy, kartka - wymieniał przez śmiech Lou, dotknąłem pleców i poczułem kartkę zerwałem ją i zobaczyłem napis " Kopnij mnie"
- To ktoś z was.? - spytałem, ale nastała cisza. Domyślałem, się, że to może Katy ale nie byłem pewny.
- Nie ważne, chodźcie już - powiedział Liam i ruszyliśmy za nim, Katy gdy przechodziła obok mnie szepnęła rozbawiona " To początek zemsty" No czyli to jednak ona. Nie żartowała z tą zemstą. Teraz zostało mi tylko czekać co ona wymyśli.

                                                                         ***
Wróciłam do was, w końcu. Strasznie tęskniłam za pisaniem i dodawaniem postów. Starałam się napisać jak najdłuższy mogłam, żeby wynagrodzić wam to, że tak długo czekaliście, ale mam nadzieję, że wytrzymałyście i dałyście radę. Dziękuję, za odwiedzanie i czytanie moich rozdziałów.;) Do następnego . xxx

czwartek, 3 maja 2012

Informacja

Chciałabym wam powiedzieć, że w najbliższym czasie nie będą pojawiać się nowe rozdziały, ponieważ nie mam dostępu do mojego laptopa. Liczę, że rozdział będę mogła wstawić pod koniec maja. Liczę, że będziecie czekać na nowy rozdział ;) Pozdrawiam

wtorek, 1 maja 2012

Dwadzieścia sześć ♥

Obudziły mnie delikatne pocałunki, Zayna. Otworzyłam niechętnie jedno oko i spojrzałam na uśmiechniętego Zayna. Żałowałabym do końca życia, że nie dałam mu drugiej szansy, nigdy nie spotkałam takiej osoby jak Zayna. Kochałam go ponad życie.
- Co tam kochanie.? - spytał mnie Zayn i pocałował w czubek głowy
- Wyśmienicie - odpowiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy
- Dzisiaj, ostatni dzień w Paryżu
- Wiem, jak to szybko minęło - odpowiedziałam
- Dlatego, zabieram cię dzisiaj po raz ostatni na spacer po Paryżu - powiedział uśmiechnięty
- Za ile mam być gotowa.? - spytałam
- Teraz
- Ale , jak teraz.?!
- Masz 10 minut, zdążysz? - spytał
- Chyba, żartujesz -powiedziałam, podeszłam do szafy wybrałam te ubrania i poszłam do łazienki. Włosy związałam w kłosa, delikatnie się pomalowałam i ubrałam. Wyszłam z łazienki, a Zayn siedział na łózku, tupiąc nogą.
- 15 minut - powiedział
- Tylko 5 minut spóźnienia - zaśmiałam się i zeszłam na dół, w kuchni siedzieli wszyscy. Co, oni takie ranne ptaszki.? 
- Cześć ranne ptaszki - przywitałam się z nimi i ukradłam Harry'emu jego ostatnią kanapkę, na co ten spojrzał na mnie wrogo. Czas na zemstę - szepnęłam mu do ucha, na co ten lekko podskoczył na krzesełku, co wywołało  śmiech u wszystkich.
- My, nie jesteśmy rannymi ptaszkami, ty po prostu długo śpisz - powiedział poważnie Lou
- A która tak w ogóle godzina.? - spytałam
- Dziewiąta - odpowiedziała Danielle, przegryzając kanapkę
- Tak, wcześnie, a ja jestem na nogach. Malik, pożałujesz ! - krzyknęłam i chciałam się odwrócić, żeby biec na górę, ale jakimś cudem Malik stał już przede mną.
- Brałeś lekcje u Cullena.? - spytałam śmiejąc się
- Bardzo, możliwe.  - odpowiedział z udawaną powagą
- Ale i tak pożałujesz, i ty też - wskazałam na Loczka
- No, to ja bym się bała - powiedziała Amy
- I bardzo dobrze - odpowiedziałam
- No to Harry powodzenia - Liam poklepał Loczka po ramieniu
- Byście, pomogli, a nie - powiedział urażony Hazza
- Ty nabroiłeś - powiedział Niall
- Właśnie - poparł go Lou
- I ty przeciwko mnie.? - spytał oburzony Harry, na co Lou wzruszył ramionami, przysłuchiwałam się tej jakże mądrej rozmowy i doszła do wniosku że to wariaci.
- Katy, wychodzimy  - poinformował mnie Zayn
- Ale, że już.? - spytałam
- Tak, już, chodź
- No, dobrze, idę już.
- Wychodziciee.? - spytał Lou
- Tak - odpowiedział Zayn
- To kupcie mi marchewki na podróż - dodał Lou
- A mi żelki, ciastka, batoniki, chipsy, herbatniki .... - zaczął wymieniać Niall
- I może frytki do tego.? - spytałam, nie ukrywając mojego zdenerwowania
- O bardzo dobry pomysł i jeszcze frytki - dodał Niall, nie zauważając mojej ironii mówiąc o frytkach
- Sami sobie pójdźcie - powiedział Zayn i wyciągnął z domu
- To, gdzie idziemy panie przewodniku.? - spytałam
- Przed siebie - odpowiedział i wziął mnie za rękę. Zayn zaciągnął nas w stronę parku, nie chcialam tam iść bo źle mi się kojarzył. Ale w tym miejscu można zacząć od nowa - pomyślałam i dałam się namówić. Usiedliśmy na ławce, pod wielkim, starym dębem. Zayn wyjął z kieszeni i zaczął coś nim ryć.
- Co ty robisz.? - spytałam zdziwiona
- Piszę - odpowiedział nie przerywając swojego zajęcia
- Tyle to i ja widzę, ale tak dokładniej.?
- Nasze inicjały, chcę żeby została po nas pamiątka w Paryżu, ten napis przetrwa długo tak samo jak my - odpowiedział patrząc mi się głęboko w oczy, gdy to mówił łzy zakręciły mi się w oczach
- Och, od kiedy ty jesteś taki romantyczny .? - spytałam
- Zawsze byłem - odpowiedział z szerokim uśmiechem i mnie pocałował. Tak, w tym parku wszystko się zaczęło od nowa.  Zayn, zaprowadził nas tym razem w centrum Paryża, później zaciągnął pod więże Eiffla.  Czy on specjalnie wybiera te miejsca, z kiepskimi wspomnieniami.?
- Zayn, czemu akurat te miejsca.? - spytałam
- Chcę zostawić po nich dobre wspomnienia - odpowiedział, spacerowaliśmy jeszcze trochę ale poczułam ból nóg i nie miałam siły więcej chodzić, Zayn gdy to zauważył wziął mnie na barana i niósł tak do samego domu. W domu, było nadzwyczaj spokojnie, byla godzina 20, no tak nowy odcinek Spongeboba oglądają . Niby dorośli, a zachowują się jak dzieci. Nie chcieliśmy im przeszkadzać więc poszliśmy się spakować na wyjazd, ten czas tak szybko tutaj minął. Pakowanie zajęło nam dwie godziny, było by krócej ale Zayn musiał dokładnie ogladać moje rzeczy, prawie chciał je przymierzać. Po męczącej i zabawnej pracy zeszliśmy na dół, natrafiliśmy akurat na koniec odcinka.
- Spakowani jesteście.? - spytałam reszty
- Cholera, zapomniałem - krzyknął Lou
- Kochanie, spokojnie, ja cię spakowałałam - odpowiedziała spokojnie Eleanor
- A mnie kto spakował? - spytał Harry, w pokoju cisza nikt się nie odezwał - To mam liczyć tylko na siebie.? - zapytał sam siebie i znów cisza - Dobrze, więc idę się spakować - powiedział i poszedł na górę, gdy wyszedł wszyscy zaczęli się śmiać.
- O której mamy samolot.? - spytała Laura
- O dziewiątej rano - odpowiedział Liam
- Ja , tak rano nie wstanę - powiedziałam równo z Zaynem
- Musicie - powiedział Daddy
- Dobrze tato - odpowiedziałam - Ja idę już spać, muszę iść się wyspać, dobranoc - powiedziałam i poszłam na górę
- Przyjdę później - usłyszałam jeszcze głos Zayna i zniknęłam w naszym pokoju. Sprzątnęłam tu trochę i miałam iść się wykąpać, ale ktoś pukał do drzwi.
- Proszę
- Hej, mogę na chwilę - powiedział Niall, wystawiając głowę zza drzwi
- Pewnie, siadaj - pokazałam na miejsce obok siebie
- To co się stało.? - spytałam
- W sumie to nic, ale wiesz ... - zaczął
- No nie wiem, wykrztuś to z siebie
- No dobrze, no to słuchaj. Chodzi o Laurę. Ona bardzo mi się spodobała i chciałbym coś dla niej zrobić, ale nie wiem czy ona też coś do mnie czuję - wydobył to z siebie
- Nareszcie ! - krzyknęłam szczęśliwa
- Co.? - spytał zdziwiony moim wyskokiem Niall
- Wreszcie, któreś z was zmądrzało i chce coś z tym zrobić. Już, nie mogłam patrzeć, na te wasze spojrzenia i uśmiechy. Oboje się kochacie i to widać - odpowiedziałam na co Niall lekko się speszył
- Naprawdę.? - spytał
- Tak, ja ci to mówię, zawalcz o nią - powiedziałam i poklepałam go po ramieniu
- Dziekuję, kochana jesteś. Zayn ma szczęście - powiedział i wyszedł z pokoju, w końcu mogłam iść się wykąpać. Położyłam się i po chwili usłyszałam jak Zayn wchodzi do pokoju, usnęłam wtulona w Zayna.

                                                               ***
I jest kolejny. Jestem z niego zadowolona, choć nie wiem czemu . ;d Kolejny może pojawi się jeszcze w tym tygodniu, ale nie obiecuję. ;) Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, podawajcie swoje gg lub tt. ;)

wtorek, 24 kwietnia 2012

Dwadzieścia pięć ♥

Zobaczyłam tam jego. Stał tam i uśmiechał się do mnie. Miałam ochotę zawrócić i iść  z powrotem do domu, ale coś trzymało mnie żebym tu została i czekała co on chce mi powiedzieć. Podeszłam do niego i zauważyłam jego zmęczoną ale uśmiechniętą twarz. Przede mną stał chłopak, który wywrócił moje życie do góry nogami. Był to Zayn. Podeszłam, ale nic nie mówiłam, czekałam, aż on coś powie. Chwilę staliśmy w ciszy, ale przerwał ją Zayn.
- Katy - powiedział i zatrzymał się- chciałem ci powiedzieć, że nie pamiętam co wydarzyło się tamtego wieczora. Wiem, że nie jest to najlepsze wytłumaczenie ale chciałem Ci też powiedzieć, że bardzo Cię kocham. Możesz mi wybaczyć.? - mówił to wszystko na jednym wdechu, chciałam od razu rzucić mu się w ramiona i wybaczyć, ale  nie wiem czy dobrze bym zrobiła.
-  Zayn, czy ty wiesz co ty zrobiłeś.? - spytałam
- Wiem i strasznie tego żałuję. Ja nadal Cię kocham, gdy codziennie Cię widziałem, chciałem podejść, porozmawiać. Ty, byłaś silna, ja nie mogłem, nie dałem rady.
- Zayn, ja też Cię kocham, ale czy to coś zmienia.?
- Tak, proszę wybacz mi. Daj mi ostatnią szansę - w jego oczach pojawiły się łzy, sama powstrzymywałam się, żeby nie zacząć płakać.
- Ale, jeśli znów mnie zranisz.?
- Nigdy nie popełnię takiego błędu. Żałuję i będę żałował tego wieczora. Proszę wybacz mi. - po tych słowach dłużej nie wytrzymałam i przytuliłam się do Zayna. Strasznie brakowało mi jego bliskości przez te parę dni. Staliśmi tak wtuleni przez dobre parę minut.
- Czy mam to odebrać, pozytywnie.?  - spytał Zayn
- Jak najbardziej - uśmiechnęłam się na co Zayn pocałował mnie.
- Masz ochotę wracać do tej bandy.?  - spytał
- Tak sobie, ale zapewne czekają na jakiś nasz znak, więc chodźmy. - uśmiechnęłam się i poszliśmy do domu. Zayn ubzdurał sobie, że musi mnie nieść całą drogę, a ja nie miałam nic do gadania. Więc, przez pół Paryża byłam niesiona przez samego Zayna Malika. Po półgodzinie dotarliśmy w końcu do domu. Weszliśmy i widok wcale mnie nie zdziwił. Wszyscy czekali na jakąś informację od nas.
- O wszystkim wiedzieliście.?  - spytałam
- No, tak jakby - odpowiedział Niall
- Ale to teraz, nie jest ważne. I jak.? - spytała El, na co zaśmiałam się
- Mówimy im.? - spytałam Zayna
- Wiesz, no nie wiem czy zasłużyli - odpowiedział, na co reszta zrobiła bardzo zdziwione miny
- No nie zasłużyli. Trudno, nie dowiedzą się - zaśmiałam się i miałam iść już do pokoju, ale przeszkodził mi w tym Lou, który stanął na mojej drodze, w bojowej pozycji
- Nigdzie nie idziesz, niewiasto - krzyknął
- Czemu.? - spytałam
- Dlatego, że nie chcesz nam udzielić nie zbędnych informacji, dzięki którym ustalimy stan waszego związku - powiedział dumnie wypinając pierś
- Ej on coś brał.? - spytałam reszty
- Marchewki ! - odkrzyknął Harry
- A, to zmienia postać rzeczy. -  zaśmiałam się - Lou, przepuść mnie
- Nie, dopóki nie udzielisz mi ... - przerwałam mu
- Gdzie ty masz wyłącznik.!? Tak, Lou pogodziliśmy się, ale teraz kurcze no z łaski swojej mnie przepuść. - powiedziałam i czekałam aż on mnie przepuści
- Dopóki nie dosta .. Co.? . Słyszeliście, oni się pogodzili - krzyknął Lou i pobiegł w stronę reszty, dzięki czemu mogłam przejść. Z Lou, to jest naprawdę istny wariat, ale w sumie za to go kochamy. Weszłam do swojego pokoju, by chociaż chwilę posiedzieć w ciszy, bo na dole jest istne szaleństwo. Ale jak zwykle, moją ciszę musiał ktoś przerwać. Tym razem był to Zayn.
- Co, się schowałaś? - spytał, rozsiadając się na moim łóżku
- Tu jest cisza. A na dole, lepiej nie mówić - zaśmiałam się
- No, tak Lou się ucieszył.
- Ucieszył.?! On zwariował .
- To, też. Za dwa dni, wracamy już do Londynu - powiedział Zayn
- Wiem. Spodobało, mi się w Paryżu, ale chyba jednak wolę Londyn. Nic, mi tego nie zastąpi.
- Mi, też. Tam bardzo dużo przeżyłem i spotkałem najcudowniejszą dziewczynę na świecie - powiedział z wielkim uśmiechem na ustach
- Och, a która to.? - spytałam
- Niejaka, Katy. Znasz, może.?
- A, wiesz, że nawet bardzo dobrze - zaśmiałam się, Zayn podszedł do mnie i chciał mnie pocałować ale do pokoju wpadł zdyszany Lou.
- Pomocy.! - krzyknął
- Co się stało.? - spytałam
-Eleanor , mnie goni
- Czemu.?
- No,bo .. ech - nie wiedział co powiedzieć
- Gadał, do marchewek i wyznawał im miłość, a o mnie zapomniał - dokończyła El, która pojawiła sie w drzwiach. Próbowałam powstrzymać śmiech, ale mi się to nie udało i wszyscy popatrzyli na mnie zdzwionymi minami.
- Problem jest naprawdę poważny - powiedziałam i znów się zaśmiałam
- Właśnie widzimy - powiedziała Eleanor
-Lou, porzuć marchewki - powiedział wprost Zayn
- Ale, wiesz że ja nie potrafię - powiedział na co El zgromiła go wzrokiem - ale dam radę - dokończył
- No i wszystko jasne, a teraz idźcie się godzić, gdzie indziej - powiedziałam i jak najgrzeczniej wyrzuciłam z pokoju El i Lou
- Jakie oni mają problemy - westchnął Zayn
- Ale przecież marchewki to bardzo poważna sprawa - powiedziałam z udawaną powagą, na co Zayn się zaśmiał.
 Siedzieliśmy razem w ciszy. Nie potrzebna  nam była rozmowa, cieszyliśmy się w ciszy swoją obecnością. Nie wiem, co bym zrobiła bez Zayna, gdybym mu nie wybaczyła, żałowałabym, tego do końca życia. Zayn, jest tym co spotkało mnie w życiu najlepszego, z nim chcę dalej żyć. W Londynie, mam zamiar spotkać się z tatą, doszłam do wniosku, że dam mu szanse, w końcu zawsze można spróbować. Po powrocie, muszę zająć się też mamą, w ogóle dawno z nią nie rozmawiałam. Wstałam z łóżka i podeszłam do stolika na którym, leżał mój telefon, wzięłam go i wybrałam numer mamy, po kilku sygnałach odebrała.
*Rozmowa*
K:Cześć,mamo jak się czujesz.?
E: Jest lepiej, niż było. Ale, lepiej ty opowiadaj co tam u ciebie
K: Wiesz, Paryż jest piękny, jestem  z Zaynem, choć mieliśmy lekką sprzeczkę
E: Coś się stało?
K: Już jest okej, nie martw się. Za dwa dni już wracam.
E: To, dobrze. bo się za tobą stęskniłam.
K: Ja też. Zadzwonię do ciebie niedługo. Pa
E: Dobrze, Pa.
Odłożyłam telefon i wróciłam do Zayna, który przysłuchiwał się rozmowie.
- I jak się czuję twoja mama.? - spytał
- Powiedziała, że już lepiej niz było - powiedziałam uśmiechnięta
- No, to dobrze. Czyli nie masz o co się martwić - odpowiedział
- Wiem. Idziemy na dół, coś zjeść.? Bo trochę zgłodniałam. - powiedziałam i poklepałam sie po brzuchu
- Dobrze, ale najpierw muszę dokończyć coś co nam przerwano - powiedział i pocałował mnie, odwzajemniłam pocałunek. Po chwili, zeszliśmy na dół. Sytuacja, była opanowana, najwidoczniej Daddy sobie poradził. Po raz pierwszy beze mnie. Byłam z niego dumna.
- Co, jest do jedzenia.? - spytałam wchodząc do kuchni
- To co sobie zrobisz - powiedział Harry
- Och, jakiś ty miły - powiedziałam i udałam focha, na co Harry od razu zareagował
- A co Katy by chciała zjeść.? - zapytał jak małą dziewczynkę
- Naleśniki z polewą czekoladową - pisnęłam jak mała dziewczynka
- Oczywiście, już się robi - odpowiedział i podszedł do szafek, po produkty. Ja poszłam, do salonu gdzie siedziała reszta i oglądała jakiś film. Dołączyłam się i wciągnęłam się w film, ale Harry mi to przerwał.
- Katy, twoje naleśniki czekają - krzyknął z kuchni, reszta zrobiła zdziwione miny
- Harry, ci coś przygotował? - spytała El
- Mhm. Ma się sposoby - puściłam do niej oczko i poszłam do kuchni. Weszłam, a tam wielkie zdziwienie, na stole zamiast naleśników, stały produkty do zrobienia naleśników.
- Styles !!! - krzyknęłam, na co ten zaczął uciekać
- Pożałujesz tego . -krzyknęłam i zaczęłam za nim biec, Harry inteligentnie schował się za Louisem.
- Harry, że tak powiem, widzę ci - powiedziałam mu do ucha stając nad nim, gdy mnie zobaczył aż podskoczył z przerażenia.
- Harry dam ci radę. Nie zadzieraj z Katy - powiedział Niall
- Kochanie, ja ci zrobię te naleśniki - powiedział Zayn i zniknął w kuchni. Dumna z pokonania Harry'ego usiadłam przed telewizorem i kontynuowałam oglądanie filmu. Po chwili Zayn przyniósł dla mnie gotowe naleśniki.
- No, na ciebie chociaż można liczyć - powiedziałam i spojrzałam się zła na Stylesa, jeszcze tego pożałuje. Po zjedzeniu, poczułam się zmęczona i poszłam położyć się spać. Dzisiaj zdecydowanie wiele się wydarzyło, z tą myślą zasnęłam.
                                                                                 ***
Starałam się napisać długi, ale mi nie wyszło, za co was przepraszam. Nadrobię. Chciałam, też powiedzieć, że rozdziały będę teraz dodawać rzadziej, bo mam problem z dostępem do internetu i laptopa. Nie zawieszam bloga, tylko rozdziały będą się rzadziej pojawiały. Do następnego ;) xx

piątek, 20 kwietnia 2012

Dwadzieścia cztery ♥

Po dziesięciu minutach byłam już pod domem Belli. Do końca nie byłam pewna czy dobrze zrobiłam przychodząc tutaj. Widziałam miny chłopców i dziewczyn w domu, szczególnie Zayna, wyglądał na załamanego. Kochałam go i będę go kochać, nic tego nie zmieni. Ale nie potrafię tego wieczora wymazać z pamięci ot tak. Zapukałam do drzwi i otworzyła mi promienna Bella.
- Cieszę się, że przyszłaś. - uśmiechnęła się i przytuliła mnie. Weszłam do domu, Bella miała przytulne mieszkanie. W środku było około dziesięciu osób, było by lepiej, jeśli więcej by już nie przyszło. Nie lubię tłumów. Zauważyłam kilka par, przyjaciółek i kilku singli trzymających się z boku, ale bawiący się dobrze, w tle leciała jakaś piosenka, do której niektóre osoby tańczyły. Dziwnie, się tu czułam. Powinnam być teraz w domu. Coś nie wychodzi mi bycie silnej o odważnej. Ale będę dalej próbować. Nie chcę się tak łatwo poddać, chcę aby Zayn wiedział, że nie będę za nim cały czas płakać i się użalać. Na to nie pozwolę. Poszłam do baru, wypiłam parę drinków na rozluźnienie, ale wcale mi to nie pomogło, nawet pogorszyło. Nie chciałam, być tu dłużej, ale jakbym wróciła do domu tak wcześnie. Spróbuję tu zostać. Obok mnie usiadł jakiś chłopak.
- Może zatańczymy.?  - spytał
- Nie, dzięki
- No, ale może.? - spytał z wielkim uśmiechem
- Powiedziałam, nie - chłopak, był strasznie nachalny, a ja nie miałam ochoty na taniec, a szczególnie z jakimś chłopakiem, którego po raz pierwszy na oczy widzę
- Mała, nie daj się prosić
- Żadna, mała. Odczep się - powiedziałam i wyszłam z domu Belli. Wiedziałam, że przyjście tutaj nie będzie oznaczało niczego dobrego. Chciałabym być teraz z Zaynem, móc się do niego przytulić. Gdy widzę go w domu, mogłabym mu od razu wpaść w ramiona i wszystko wybaczyć, ale nie. Jeszcze nie teraz. Szłam do domu, powoli. Nie, miałam ochoty do niego wracać, patrzeć na zdziwione miny reszty i na niego. Po półgodzinnym obijaniu się, doszłam do domu, otworzyłam drzwi, słyszałam rozmowy w salonie. Weszłam do niego, a rozmowy ucichyły. Popatrzeli się na mnie pytającym wzrokiem, nie powiedziałam nic. Pobiegłam do swojego pokoju, trzaskając drzwiami. Położyłam się i zaczęłam rozmyślać o tym wszystkim, co przytrafiło się mnie przez te kilka dni w Paryżu. Mówi się, że to miasto miłości. Chyba, będę musiała zmienić o tym zdanie. Od dzisiaj dla mnie Paryż to miasto cierpienia i niczego więcej. Zostały jeszcze trzy dni do naszego wyjazdu, stęskniłam się za Londynem. Mimo, że jestem z L.A., wolę Londyn, jest tam zupełnie inaczej. Rozmyślając, usnęłam.

*Oczami Zayna*
Gdy Katy, wyszła z domu, nastała niezręczna cisza, którą przerwała Amy.
- Dziwne - powiedziała
- Ale, co.? - spytał Niall
- Zachowanie, Katy. Ona, przecież nigdy się tak nie zachowywała. - odpowiedziała
- Zmieniła się w ciągu dwóch dni. To już nie ta sama Katy, w ogóle z nami nie rozmawia. - dopowiedziała Danielle. Przysłuchiwałem się tej rozmowie, nie miałem ochoty w niej uczesntniczyć. Myślałem nad Katy, czy ona to robi specjalnie czy naprawdę się zmieniła. Jeśli ona ma już kogoś. Miliony myśli, przychodziły mi do głowy, a wciąż nie mogłem znaleźć tej, która byłaby prawdziwa.
- Powinniśmy z nią porozmawiać. - powiedziała Laura
- Ale czy to coś da.? - spytał Harry
- Nie, wiadomo, ale zawsze można spróbować - dopowiedział Liam
- Ale, kto z nią porozmawia.? - spytał Lou, a w salonie nastąpiła cisza. Nikt, nie chciał zaczynać tego tematu. Bał się. Po długiej ciszy odezwała się Danielle.
- Ja, z nią porozmawiam. Bo wy, najwidoczniej się tego boicie. Mi zależy, aby Katy była taka jaką była. - powiedziała
- Ale, to nie tak - zaczęła Amy, ale Danielle jej przerwała
- Teraz, to nie ważne. Porozmawiam z nią i tyle. A ty Zayn, też musisz z nią porozmawiać. - powiedziała do mnie
- Próbowałem, ale to nic nie dało - odpowiedziałem zrezgnowany
- Oboje, się nadal kochacie. To widać, jak na siebie spoglądacie. - powiedział Harry
- Może, powinieneś coś dla niej przygotować - rzucił Niall, na co nastała chwilowa cisza
- Niall - krzyknął szczęśliwy Liam
- Co.? - spytał blondynek
- Jesteś genialny. Zayn, musisz przygotować coś dla Kate. Musisz udowodnić jej, że ci na niej zależy - mówił Liam
- Myślicie, że to coś da.? - spytałem
- Zawsze, możesz spróbować, prawda.? - powiedziała Eleanor
- No, dobrze. Dziękuje - powiedziałem i wtedy w salonie pojawiła się Katy. Nie spodziewałem się, że wróci tak szybko. O nic, nie pytaliśmy, ona też się nie odezwała. Popatrzyła na nas i pobiegła po schodach na górę, słychać było tylko trzaśnięcie drzwiami. Miałem nadzieję, że  nie słyszała naszej rozmowy, bo wtedy nic by z tego nie wyszło. Muszę przygotować, coś wyjątkowego, aby Kate, uwierzyła mi, że nadal ją kocham i nigdy nie przestanę. Zmęczony, poszedłem spać.

 *Następnego dnia*

Obudziłam, się wyjątkowo wyspana. Śnił mi się piękny sen. Byłam z Zaynem, mieliśmy dzieci i byliśmy szczęśliwy. Chciałabym, żeby tak było, ale to niemożliwe. Nie jesteśmy razem. Wstałam z łóżka, ubrałam się w to i zeszłam na dół. Była godzina dziesiąta, z kuchni było słychać kilka głosów, więc już ktoś nie śpi. Weszłam do kuchni i spotkałam tam Danielle i Eleanor.
- Cześć - przywitałam się i wzięłam tosta, który leżał na stole i przysiadłam się do stołu
- Jak, się spało.? - spytała El
- Dobrze, a ty.?
- Też - odpowiedziała i nastała cisza. Żadna z nas się nie odzywała.
- Masz, na dzisiaj jakieś plany.? - spytała Danielle
- Nie, a co.?
- Nic, nic tak tylko pytam - odpowiedziała z uśmiechem
- A wy? - spytałam
- Cały, dzień wolny - odpowiedziała El. Po chwili w kuchni znaleźli się wszyscy chłopcy. Zabrali się za jedzenie i jak zwykle się wygłupiali, ale tym razem się nie śmiałam. Zawsze mnie rozśmieszali aż do łez, ale tym razem nie miałam ochoty śmiać się. Nie miałam humoru.
- Katy, co jest.? - spytała Danielle
- Nie, nic. Okeej. - odpowiedziałam
- Na pewno.?
- Tak, nie martw się - sprzątnęłam swój talerz i poszłam do siebie. Poczytałam  książkę.  W pewnym momencie, zauważyłam, że pod drzwiami została wsunięta jakaś karteczka. Podeszłam i przeczytałam:
                                        "Przyjdź pod wieże Eiffla. To ważne."
Nie było podpisane, od kogo. Na początku zignorowałam to. Lecz, ciekawiło mnie, co to ma oznaczać. Po pewnym czasie zdecydowałam się i poszłam w podane miejsce. Gdy się tam znalazłam zobaczyłam .
                                                                       ***
Taki średni. Nie jest długi, bo postanowiłam, że będzie to wprowadzenie do dalszej akcji, która będzie w następnym rozdziale. Mi się nawet podoba. ;) Liczę, że wam też. Zostawiajcie komentarze - jeśli chcecie. ;) Do następnego xxx

środa, 18 kwietnia 2012

Dwadzieścia trzy ♥

Wstałam z nawet dobrym humorem, już dzisiaj byłam gotowa wyjść do reszty. Nie miałam zamiaru płakać i się nad sobą użalać. Chciałam być silna. Miałam nadzieję, że mi się to uda. Ubrałam się w to, włosy spięłam w  niedbałego koka i zeszłam na dół. Byli już wszyscy, no tak była już godzina 12. Tylko, ja tak długo spałam. Zasnęłam nad ranem.  Poszłam, do kuchni i przygotowałam sobie tosty, usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Po chwili do kuchni weszła reszta domowników. Na szczęście nie było z nimi Zayna.
- Cześć, jak się spało.? - spytałam z wielkim uśmiechem na twarzy, reszta popatrzyła na mnie dziwnie. Myśleli, że będę  chodzić załamana i rozdrapywać rany,jeśli tak to się mylili. Nie miałam takiego zamiaru.
- Dobrze, a tobie.?  - spytała Amy
- Nie mogłam zasnąć, ale okej. Jakie plany na dzisiaj.? - spytałam
- Ja mam próbę, El też ma jakieś spotkanie, a chłopcy mają wolne - odpowiedziała Danielle -  a ty.? - spytała
- Idę na zakupy - odpowiedziałam i posprzątałam po sobie  w kuchni. Poszłam do siebie do pokoju po torebkę, wychodząc natknęłam się na Zayna, lecz nie odezwałam się do niego słowem on też. Najlepiej jeśli nie będziemy na siebie zwracać uwagi. Wyszłam z domu i poszłam w kierunku centrum handlowego, chciałam mieć coś paryskiego. Nigdy nie pomyślałabym, że znajdę się w Paryżu. Jestem ciekawa jak czuję się mama, jak jest jej tam. W Londynie, za cztery dni wracamy i wtedy nią się dokładnie zajmę. Do centrum doszłam w dwadzieścia minut. Na samym początku odwiedziłam sklepy z ciuchami, a później z biżuterią. Tyle rzeczy kusiło mnie żeby kupić ale próbowałam się powstrzymywać co nie było łatwe. Po męczących zakupach poszłam do kawiarni znajdującej się w centrum. Zamówiłam sobie kawę i usiadłam zmęczona przy stoliku. Nie byłam pewna czy przy stoliku obok nie siedzi moja dawna przyjaciółka  z USA, nie wiedziałam na 100 % czy to ona więc nie podchodziłam, lecz gdy się obejrzała zobaczyła mnie i uśmiechnęła się szeroko do mnie, odwzajemniłam uśmiech i jej pomachałam. Po chwili przysiadła się do mojego stolika.
- Katy, to ty.?! - spytała z lekkim niedowierzaniem
- Tak, Bella to ja. - zasmiałam się
- Jak ja cię dawno nie widziałam, ale nic się nie zmieniłaś - odpowiedziała
- Ty też. Jak zawsze wesoła i śliczna - odpowiedziałam
- Nie przesadzaj - zaśmiała się- co u ciebie, skąd wzięłaś się w Paryżu
- Przyleciałam z przyjaciółmi - odpowiedziałam
- Trochę o tobie słyszałam. Jako o dziewczynie Zayna Malika, to prawda.?
- Tak, ale to nie aktualne - odrzekłam jej szybko
- Czemu co się stało.?!  - spytała, ale po chwili gdy zobaczyła moją niechętna minę dopowiedziała - ale jeśli nie chcesz, nie mów
- Dobrze opowiem Ci. - opowiedziałam jej całą historię, chciało mi się płakać, ale postanowiłam sobie, że dam radę. Więc dam , jestem i będę silna.
- Wiem, co poprawi ci humor - powiedziała wesoło Bella
- Co.? -spytałam ciekawa, bo Bella zawsze słynęła  z ciekawych pomysłów
- Dzisiaj urządzam taką małą imprezkę, może byś wpadła.? -spytała
- No nie wiem - zawahałam sie
- No, Katy. Co ci szkodzi -nalegała
- No dobrze, wiesz, że tobie zawsze ulegałam - powiedziałam na co Bella się zaśmiała
- Impreza zaczyna się o 19, tu masz adres - podała mi karteczkę -  a teraz przepraszam, lecę już muszę ogarnąć dom. Do zobaczenia - uśmiechnęła się i poszła. Ja też postanowiłam iść już domu, spojrzałam na zegarek była już 14, tyle bym spędziła na zakupach. Możliwe. Do domu wracałam jeszcze dłużej, niż szłam. Wszystko wydawało się takie inne, choć nie dawno tędy szłam i było takie samo. Może, dlatego, że inaczej patrzyłam na świat.? Nie chciałam być słaba.? Nie chciałam udawać, że jest dobrze, a tak naprawdę wypłakiwać się w poduszkę.? Nie chciałam, więc nie będe tego robić. Od dziś jestem inną Kate. Kate, która twardo stąpa po ziemi, nie poddaje się i jest silna. Po prawie godzinie dotarłam do domu, byli tylko chłopcy. Czyli dziewczyny już wyszły. Chciałam pójść od razu do swojego pokoju, ale chłopcy mnie zauważyli i musiałam iść do nich. Weszłam do salonu, był tam nawet porządek, jak na nich. A oni potrafią zrobić bardzo wielki bałagan, ale już sprzątać nigdy nie ma kto, umywają ręce i zaszywają się po różnych zakątkach domu, żeby tylko ich nie znaleźć i nie zmusić do pracy.

- Co, tam kupiłaś.? - spytał Lou, który wybudził mnie  z moich rozmyślań
- Nic, kilka ubrań - odpowiedziałam
- Co, tak długo Cię nie było.? - spytał Liam, spojrzałam na niego, dopiero teraz zauważyłam, że siedzi z nimi Zayn, patrzył się na mnie. Próbowałam nie zwracać na niego uwagi, więc odwróciłam głowę w stronę Lou i Harry'ego.
- Spotkałam kogoś - odpowiedziałam, a chłopcy zrobili bardzo zdziwione miny - z dawną znajomą - dodałam, a na ich twarzy zobaczyłam, ulgę.? Nie rozumiem czemu się tak przejęli.
- To fajnie - powiedział Niall, jedząc żelki. No tak, cały Nialler.
- Zrobiliście obiad.? - spytałam, wiedziałam jaka będzie odpowiedź, ale może stał się jakiś cud.
- Nie - odpowiedzieli
- No, tak mogłam się spodziewać. - wzięłam torby z zakupami i zaniosłam do swojego pokoju. Wróciłam na dół i poszłam do kuchni przygotować coś do jedzenia. Zrobiłam spaghetti z moim własnym sosem, miałam nadzieję, że im zasmakuje. Niall przywołany zapachami wpadł do kuchni, akurat gdy miałam ich wołać.
- Masz wyczucie - zaśmiałam się i usiadłam do stołu. Po chwili dołączyła reszta. Spojrzałam ukradkiem na Zayna i widziałam, że grzebię w swoim talerzu widelcem. Był jakiś przybity. Najchętniej przytuliłabym go i pocałowała. Ale nie ! Niech cierpi, gdy mnie zdradzał nie myślał o tym. Teraz mnie to nie obchodzi. Po obiedzie, który wszystkim smakował , posprzątałam w kuchni i poszłam do siebie do pokoju. Była 16, miałam jeszcze czas do imprezy, więc wzięłam moją ulubioną książkę do której zawsze wracam i wzięłam się za czytanie. Tak mnie to wciągnęło, że nie zauważyłam, a była już 18. Poderwałam się szybko z fotela i podeszłam do szafy . Wybrałam to, poszłam do łazienki, włosy rozpuściłam i lekko pofalowałam, delikatnie się pomalowałam i byłam gotowa. Była 18.30 , no akurat. Byłam z siebie dumna, nigdy tak szybko się nie wyszykowałam. Wzięłam karteczkę z adresem, którą dała mi Bella i zeszłam na dół. Reszta siedziała przed telewizorem i oglądała jakiś film, dziewczyny już wróciły, nawet nie słyszałam, musiałam być zaczytana. Gdy mnie zobaczyli wymienili pomiędzy sobą dziwne spojrzenia.
- Wychodzisz .? - spytała mnie Danielle
- Tak, jestem umówiona. Lecę, wrócę pewnie późno lub jutro. Pa - powiedziałam i wyszłam. Okazało się, że Bella nie mieszka daleko więc się przeszłam. Po dziesięciu minutach byłam na miejscu.

*Oczami Zayna*
Gdy zobaczyłem Katy, gdy wychodziła pomyślałem sobie, że kompletnie wszystko popsułem. Stała przede mną piękna dziewczyna, nie dawno jeszcze tylko moja dziewczyna. Kochałem ją, dzisiaj gdy minęliśmy się na korytarzu miałem ochotę ją przytulić lub coś powiedzieć, ale nie mogłem. Nie dałem rady. Chciałem być silny, ale mi to nie wychodzi. A Katy wręcz przeciwnie, czuję się jak nowo narodzona. Dzisiaj, gdzieś wyszła. Może już kogoś poznała.? I nie da mi kolejnej szansy. ? Jeśli tak, nie wybaczę sobie mojego błędu do końca życia.

                                                                     ****
23 rozdział ! Myślałam, że nie dam rady go napisać. Nie miałam kompletnie weny, ale usiadłam i napisałam takie coś. Wyszło jakie wyszło, mi się nawet podoba. Zapraszam was też na mój drugi blog : Blog. Również jest o 1d. Do następnego xxx ;

niedziela, 15 kwietnia 2012

Dwadzieścia dwa ♥

Nie chciałam, wracać do domu, bo wiedziałam że on tam jest. Nie miałam ochoty się z nim widzieć, po tym co mi zrobił. Jak, ja mogłam mu wierzyć, że mnie kocha. Gdyby nie dziewczyny, nie wróciłabym do domu. Wsiadłyśmy do taksówki i jechałyśmy do domu. Popsuła się pogoda, jak na Londyn przystało, smugi deszczu spływały po szybach samochodu. Lubiłam się wpatrywać w deszcz. Gdy byliśmy pod domem, myśl, że za chwilę zobaczę Zayna, dobiła mnie i łza spłynęła mi po poliku. Odważyłam, się i weszłam do domu.
* Oczami Zayna, chwilę przed*
Katy, nie ma tyle czasu. Dziewczyny wyszły, żeby ją szukać i jeszcze nie wracały. Denerwowałem się coraz bardziej i winiłem siebie o to wszystko. Przecież ja ją kocham , jak ja mogłem zrobić coś takiego. Kompletnie nic nie pamiętam. Próbowałem się zająć czymś by o tym pomyśleć, lecz za cokolwiek się brałem wszystko wypadało mi z rąk, przez co straciliśmy kilka talerzy. Chłopcy, próbowali mnie pocieszać, ale co to da.
- Zayn, uspokój się - mówił Liam
- Jak, mam się uspokoić , jeśli wszystko spieprzyłem.!? - wykrzyczałem pełen złości
- Porozmawiacie ze sobą na spokojnie, wszystko będzie dobrze - powiedział Niall
- Nic już nie będzie dobrze - powiedziałem i wtedy drzwi się otworzyły, a w nich stanęła ona.
*Oczami Katy*
Weszłam do domu i zobaczyłam Zayna. Na jego widok, oczy mi się zaszkliły i czym prędzej pobiegłam do swojego pokoju. Słyszałam tylko " zaczekaj" wypowiedziane przez Liama. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Wiem, reszta nie była winna, ale na razie nie chcę. Rzuciłam się na łóżko i wtuliłam się w poduszkę. Rozpłakałam, się jak dziecko. Ale tego mi było trzeba, gdy wypłaczę się od razu jest mi lepiej. Leżałam, tak wsłuchując się w ciszę, ale przerwało mi to pukanie do drzwi, na początku nie odzywałam się, ale pukanie nasilało się
- Katy, otwórz wiem, że tam jesteś - powiedział Zayn, który stał za drzwiami
- Wynoś się stąd ! - odkrzyknęła
- Nie odejdę, dopóki ze mną nie porozmawiasz - wstałam i otworzyłam mu drzwi
- Katy, ja Cię naprawdę przepraszam, ja nic z tamtej nocy nie pamiętam.
- Skończ - krzyknęłam - nie chce słuchać twoich głupich tłumaczeń
- Katy, proszę Cię - mówił , widziałam, że jego oczy się zaszkliły, kochałam go. Najbardziej na świecie, go kochałam. Ale on mnie zranił. Miałam ochotę, rzucić mu się w ramiona i wtulić, ale nie, za bardzo cierpię by to zrobić.
- Wyjdź proszę - powiedziałam, przez łzy
- Ale Katy - przerwałam mu - wyjdź , proszę cię - powiedziałam, Zayn wyszedł , a ja znów rzuciłam się na łóżko. Nie płakałam już tak długo, postanowiałam być silna i spróbować normalnie żyć. Po chwili zasnęłam.
*Oczami Zayna*
Katy, nie dała mi szansy. Wyrzuciła mnie z pokoju. Nie mam już u niej szans. Wszystko spieprzyłem, jestem dupkiem, cholernym dupkiem. Wróciłem do reszty, która siedziała w salonie, gdy mnie zobaczyli ucichli.
- I co.? - spytał Harry, na co Liam go uderzył po głowie
- Nic. Nic  nie ma. Wszystko spieprzyłem - powiedziałem i uderzyłem pięścią w ścianę
- Poczekaj, jeszcze. Niech ona ochłonie. - powiedział Liam
- Nie wiem czy to coś da. Ja już nie mam siły - osunąłem się o ścianę i siedziałem na podłodze.
- Zayn, walcz o nią - mówił Lou
- Łatwo ci mówić - odburknąłem i udałem się do swojego pokoju. Przechodziłem obok pokoju Katy, słyszałem jej ciche płakanie. Serce mi się łamało. Miałem ochotę tam wejść i ją przytulić. Kochałem ją i nigdy nie przestanę. Nigdy czegoś takiego do nikogo nie czułem. Katy jest wyjątkową dziewczyną. Nie chcę jej stracić.
                                                               ***
Dadam 22 rozdział. Taki trochę beznadziejny mi wyszedł. Nie umiem pisać dramatycznych sytuacji, dlatego muszę ich pisać coraz mniej. Podawajcie swoje tt i gg do informowania o nowych rozdziałach. ;) Do następnego xxx

sobota, 14 kwietnia 2012

Ogłoszenie

Chciałabym was drodzy moi czytelnicy, poinformować o tym, że założyłam drugiego bloga z opowiadaniem o One Direction. Oczywiście, będę nadal pisała tutaj tak jak i tam. Mam nadzieję, że również wam się spodoba.;) Tu macie link: http://one-direction-lov.blogspot.com/ xxx