czwartek, 15 marca 2012

Pięć ♥


Obudziły mnie krzyki w moim pokoju. Otworzyłam oczy, a na mnie gapi się piątka chłopaków.
- Co wy tu robicie.? – zapytałam chłopaków
- Przyszliśmy Cię obudzić – powiedział Niall
- No dobrze, ale po co.? – byłam trochę na nich zła, bo wyjątkowo dobrze mi się spało
- Żebyś zrobiła nam śniadania – wykrzyczał uradowany Niall
- Tylko po to.?
- No i jeszcze, żebyś spędziła z nami dzień – wtrącił się teraz Zayn
- Śniadanie mogę wam zrobić, ale musze się jeszcze ogarnąć – zorientowałam się, że siedzę przed nimi w mojej różowej pidżamie z  królikiem. – Ale dzisiaj miałam w planach iść na zakupy
- No to dobrze trafiłaś, Zayn pójdzie z tobą. Uwielbia kupować ciuchy. A my pójdziemy do restauracji na drugie śniadanie – powiedział jak zwykle szczęśliwy z myślą o jedzeniu Niall
- No ale żeby znów jeść Niall.? – zaśmiał się Harry
- No przecież to bardzo mało jedzenia
- Dobrze, skończcie te swoje dyskusje na dole w kuchni. Ja muszę się ubrać. Wygoniłam ich z pokoju i podeszłam do szafy. Wybrałam jasne rurki, biały podkoszulek i czerwoną basebollówkę.  Z włosów zrobiłam warkocza, pomalowałam się lekko i zeszłam na dół. Dopiero teraz przyszło mi do głowy jak chłopaki weszli do mojego domu.
- Ej, a jak wy weszliście do mojego domu
- No twoja mama wychodziła i nas wpuściła. – powiedział z pełną buzią Niall. Podeszłam do lodówki i wyjęłam potrzebne rzeczy i zaczęłam smażyć naleśniki. Skończyłam i postawiłam im to na stole.
- Katy, cudownie gotujesz – wychwalał moją kuchnię Niall
- Tak, tak wiem mówiłeś – zaśmiałam się i zaczęłam jeść naleśnika.  – Dobra Zayn idę po torebkę i wychodzimy , okej.?
-Okej, czekam na ciebie w samochodzie – powiedział i wyszedł z domu . Wzięłam torebkę i chciałam wychodzić ale przypomniałam sobie, że reszta chłopaków siedzi u mnie w kuchni.
- No , a wy nie macie zamiaru wyjść z mojego domu.?
- Tak, już wychodzimy. Chodź Niall idziemy się najeść – zaśmiał się Lou
- Powiedziałeś jedzenie.? Już wychodzę – wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Chłopaki wyszli, zamknęłam dom i wsiadłam do samochodu w którym czekał na mnie Zayn.
- Co tak długo ? – zapytał
- Wiesz, Niall nie chciał opuścić mojej kuchni -  zaśmiałam się
- A no teraz rozumiem. To gdzie jedziemy.?
- Do Centrum Handlowego. Muszę zaopatrzyć się w trochę ubrań.
- No to dobrze się składa, bo ja też muszę się obkupić. – zaśmiałam się.
Jechaliśmy dziesięć minut i wysiedliśmy pod wielkim Centrum Handlowym. Obchodziliśmy chyba wszystkie sklepy. Kupiłam sobie trochę par rurek, kilka basebollówek i bluzki. Jak się okazało  Zayn uwielbia tak samo basebollówki . Po zakupach poszliśmy do kawiarni. Zamówiliśmy sobie po ciastku i rozmawialiśmy.
- Widzę, mamy podobny gust do ubrań – zaczęłam rozmowę
- Hehe, zauważyłem. Przynajmniej mam z kim iść na zakupy. Chłopaki ciągle mnie wyśmiewają, że chodzę po sklepach jak baba.
- Widzisz, najwyraźniej nie znają się.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i wróciliśmy do domu. Gdy chłopaki zobaczyli nas z torbami zaczęli się śmiać.
- A wy z czego.? – zapytał Zayn
- My.? Z was. – śmiał się dalej Lou
- Zabawne Lou  ,a tak na serio to z czego? –zapytałam
- No z was, przecież powiedziałem
- Mam coś na twarzy czy coś ?
- Nie, zobacz co masz w rękach – wtrącił się teraz Harry
- No torby – nie wiedziałam o co im chodzi
- No właśnie i z tego się śmiejemy – chłopaki dostali dziwnego ataku śmiechu
- Nie rozumiem was kompletnie – powiedziałam i zwróciłam się do Zayna z pytającym wyrazem twarzy „ o co tu chodzi?”
- Oni tak zawsze gdy wrócę z zakupów dziwią się ile ciuchów nakupuję, musisz przywyknąć – wyjaśnił mi w końcu Zayn. Gdy to usłyszałam zaczęłam się śmiać. Wszyscy spojrzeli na mnie jak na wariatkę.
- Czyli chcesz powiedzieć, że ty tak zawsze jesteś obładowany ciuchami – zapytałam Zayna
- No tak, ale co w tym dziwnego
- No, że ja nawet mniej kupuje. – Reszta chłopaków, wpadła wtedy  w dziki szał i zaczęli jeszcze bardziej się śmiać.
- No i ty Katy przeciwko mnie – udał focha Zayn
- Nie jestem przeciwko tobie – zaśmiałam się – tylko mnie zdziwiłeś tymi wypadami na zakupy i nie fochaj się już, bo ci Harry fryzurkę rozwali. Chłopaki zareagowali śmiechem, a Harry zaczął zbliżać się do Zayna w celu zniszczenia jego idealnej fryzury, Zayn obronił się w ostatnim momencie.
- Dobrze, już się nie focham – powiedział i zaczął się z nami śmiać
- A marchewki chociaż kupiliście – wtrącił Lou
- Nie, a powinniśmy? –zapytałam się
- Ty się jeszcze pytasz czy powinniście. To był wasz obowiązek i co ja teraz zrobię bez moich kochanym marchewek.? – Lou zaczął udawać, że płaczę, dosiadł się do niego Harry i zaczął go pocieszać.
- Oj Lou, chodź pójdziemy do sklepu Harry kupi ci marchewki i będzie już dobrze. – gdy tak mówił ledwo powstrzymywałam śmiech, lecz nie udało mi się, Lou spojrzał na mnie zabójczym wzrokiem i szepnął : „ i tak cię lubię”, zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać. Wtedy otrząsnęłam się , że powinnam wrócić już dawno do domu, co sobie mama pomyśli.
- Chłopaki, ja już lecę. Miło było – wzięłam swoje torby i skierowałam się w kierunku drzwi
- A wpadniesz jeszcze do nas ,wieczorem? – zapytał z nadzieję Niall
- Pewnie, po to żeby zrobić ci kolację, co.?
- No, patrzcie jak ona mnie zna – wszyscy się zaśmieliśmy.
- Pomyślę, do zobaczenia – przytuliłam każdego z nich i poszłam do domu. Gdy wyszłam od chłopaków zauważyłam, że właśnie mama podjeżdża pod dom, cieszyłam się bo nie będę siedzieć sama w domu. Przywitałam się z mamą i weszłyśmy do domu.
- I jak sobie radziłaś beze mnie? – zapytała mnie mama
- Dobrze, byłam z Zaynem na zakupach. Czy ty wiesz, że on ma lepszy gust od dziewczyny ? –zaśmiałam się
- Naprawdę? No to nie będziesz mnie już ciągać po sklepach. Zayn ci pomoże – zaczęłyśmy się śmiać
- A masz jakieś plany jeszcze na dzisiaj, Katy?
- Jeszcze nie wiem, Niall błagał mnie żebym przyszła zrobić mu kolację
- Czyli nie tylko ja uważam, że dobrze gotujesz – mama posłała mi uśmiech – a może zaprosisz ich do nas, jeszcze nie miałam okazji ich dobrze poznać?
- Okej, zapytam się ich. – wzięłam telefon i napisałam sms-a  do Zayna, zgodzili się.
- Mamo, ale wiesz musimy zrobić bardzo wiele jedzenia. – zaśmiałam się
- Już się o to nie martw choć mi pomóc- Poszłam pomóc, mamie gdy kolacja była już przygotowana poszłam do swojego pokoju się przebrać. Gdy schodziłam na dół usłyszałam dzwonek do drzwi.

*******************************************************************************
Dziękuje wam za tyle wejść i za komentarze. ;)

środa, 14 marca 2012

Cztery ♥

 Rozdział dedykuję dziewczynie zabójczo zakochanej w Zaynie. Tak, tak Ola to o tobie ;d
 Dziękuje, za namówienie mnie do założenia bloga ;)


Obudziłam się, cała obolała. Zauważyłam, że na moim brzuchu leży noga Harry’ego a na nim Lou. Próbowałam wstać nie budząc nikogo , ale jednak mi się to nie udało.  Uderzyłam kogoś w głowę.
- Auł. – usłyszałam piśnięcie, jak się okazało Zayna
- Przepraszam, nic ci nie jest? – zapytałam
- Nie, nic tylko głowa mnie boli – odpowiedział, masując głowę.
- A  więc jeśli już nie śpisz Zayn, pomożesz mi tu ogarnąć.
- No dobrze, tylko pójdę do łazienki.
Zayn wyszedł do łazienki, ja poszłam do kuchni przygotować nam jakieś jedzenie. Gdy otworzyłam lodówkę , doznałam szoku. Czy to możliwe aby Niall wyjadł wczoraj całą lodówkę.? Gdzie on to wszystko mieście.? Czyli jeszcze szykują się zakupy, świetnie.  Gdy Zayn wrócił , domagał się śniadania otworzyłam mu lodówkę i pokazałam pustkę.
- O widzę nasz Niallek, wczoraj urządził sobie ucztę – zaśmiał się
- No widzę, a teraz musimy iść do sklepu
- Okej. Chodźmy.
Poszliśmy do sklepu, wykupiliśmy pół sklepu gdyby Niallowi znów zachciało się jeść.  Gdy wróciliśmy do domu, reszta jeszcze spała. Powiedziałam Zaynowi aby zaczął sprzątać w salonie, a ja przygotuję naleśniki. Uwielbiałam gotować i nawet mi to wychodziło. Naleśniki zrobiłam bardzo szybko, poszłam Zaynowi pomóc sprzątać. Zayn wpadł na pomysł aby zrobić nie przyjemną pobudkę znajomym, zgodziłam się, chciałam zobaczyć ich miny. Poszliśmy po wodę i wylaliśmy ją na resztę. Zaczęli krzyczeć i piszczeć. Ja  z Zaynem mieliśmy niezły ubaw. Wszyscy zaczęli nas gonić.
- Spokojnie, już w ramach przeprosin śniadanie czeka już na was w kuchni – powiedziałam, żeby zakończyć ten busz w salonie.
- Jedzenie.?! – krzyczał Niall – Katy już ci wybaczam . Zaśmiałam się.
- Niall cieszę się, ale nie wyjedz wszystkiego z lodówki tak jak wczoraj okej.? – mówiąc to śmiałam się, a reszta patrzyła to na mnie to na Nialla.
- No, mam nadzieję, że moich marchewek nie ruszyłeś – krzyknął Lou i pobiegł do kuchni szukając marchewek. Za chwilę zaczął krzyczeć – Gdzie są moje marchewki , Niall , jak cię złapię.!!! Wszyscy mieliśmy z tego ubaw. Widok Lou biegającego za Niallem był bezcenny. Zostawiliśmy ich i poszliśmy do kuchni na śniadanie, które już pewnie zdążyło wystygnąć.  Zauważyłam, że między Amy , a Harrym coś się kroi. Potem z nią o tym porozmawiam.
- Mhm. Pycha, kto przyrządzał naleśniki.? – zapytała Danielle
- Ja, smakują to dobrze.
-  Kurczę, Katy będziesz nasza kucharką – zaśmiał się Harry
- Haha, chcielibyście – zaśmiałam się. Usłyszałam zwycięskie krzyki Lou, który biegał po domu i krzyczał, że wygrał. Eleanor, prawie udławiłam się naleśnikiem, a reszta się z tego śmiała. W końcu zawitali do kuchni, Niall posmutniał gdy na talerzu zobaczył tylko pięć naleśników. Zrobił błagającą minę, abym mu zrobiła jeszcze więcej, zgodziłam się i zabrałam się za smażenie . Gotowe naleśniki , postawiłam na stole i zapytałam się reszty :
- No to jakie plany na dzisiaj.?
- Hmm, może pójdziemy do  klubu karaoke – zaproponował Liam
- Okej, to idziemy do klubu.
Bałam się iść, ja nie umiem śpiewać. Dla chłopaków to zabawa, a ja się tylko zbłaźnię, no ale spróbuję.
- No to zbieramy się, za godzinę idziemy.- powiedział Liam, który był najbardziej ucieszony tym wyjściem
- Okej, już tatusiu – zaśmiał się Lou
Przebrałam się w ciuchy, które wzięłam wczorajszego dnia, uczesałam się i byłam gotowa do wyjścia. Wyszliśmy dwie godziny później, bo Zayn jak zwykle poprawiał swoją fryzurę choć była idealnie ułożona. Postanowiliśmy się przejść, zajmowaliśmy cały chodnik, szła nas ósemka. Ludzie czasami się dziwnie na nas patrzyli jak Lou z Harrym udawali parę, uznali nas za wariatów. Po półgodzinnym spacerze doszliśmy do klubu. Było mało osób, na moje szczęście nikt nie będzie musiał słuchać moich skrzeczeń do mikrofonu. Pomieszczenie było duże, w stonowanych kolorach, był tam również bar i nawet duża scena. Zajęliśmy stolik przy oknie w kącie sali.
- No to jak śpiewamy – zapytał ciągle uśmiechnięty Liam
- Może każdy solo.? – zaproponował Lou. W myślach chciałam go zabić, ja mam sama wyjść na środek sali i zaśpiewać, nie dam rady.
- Ok, to ustalone. Pierwszy śpiewa Zayn.
- Okej – powiedział Zayn i poszedł w kierunku Dj-a , żeby powiedzieć co zaśpiewa. Z głośników wydobywały się pierwsze takty piosenki Coldplay – Viva la Vida. Lubiłam tą piosenkę, śpiewając patrzył się cały czas w moim kierunku, speszyłam się trochę. Nagrodziliśmy Zayna wielkimi brawami, później zaśpiewał Harry piosenkę Ed’a Sherrena – Drunk, również zaśpiewał świetnie. Potem kolejno śpiewali Niall, Lou, Liam i dziewczyny. Przyszła w końcu pora na mnie. Denerwowałam się, byłam pewna że wszyscy mnie wyśmieją. Podeszłam do Dj-a i powiedziałam że zaśpiewam piosenkę Adele – Someone Like You. Wyszłam na scenę cała się trzęsąc, zobaczyłam , że Lou rozbawia towarzystwo, uśmiech sam pojawił się na mojej buzi. Zaczęłam śpiewać na początku nieśmiało ale potem się rozluźniłam i dałam z siebie wszystko. Popatrzyłam na resztę siedzieli zdziwieni, nie wiedziałam , że aż tak kiepsko śpiewam. Kiedy skończyłam śpiewać dostałam brawa na stojąco. Zdziwiło mnie to, powiedziałam dziękuje i zwróciłam się w kierunku stolika.
- Katy! Czemu nic nie mówiłaś że umiesz śpiewać – zaczął Zayn
- Eh, no ale ja nie umiem – zaprzeczałam   
- Wcale, że nie. Umiesz i to bardzo dobrze. – do rozmowy wcisnął się też Niall, który konsumował już chyba piątego hamburgera.
- Niech, wam będzie ale ja tak nie uważam . – odpowiedziałam i zaczęłam pić colę.
- Katy, uwierz w to. – przekonywał mnie dalej Zayn
- Dobrze, powiedzmy, że wierzę. Ja już  muszę wracać do domu. Moja mama już pewnie wróciła.- Wstałam, pożegnałam się ze wszystkimi i skierowałam się do drzwi.
- Odprowadzę Cię- usłyszałam jeszcze głos Zayna
- Okej , chodź
Szliśmy przez pół drogi w kompletnej ciszy, widziałam, że Zayn boi się czegoś powiedzieć. W końcu zaczął rozmowę, jeszcze z nikim mi się tak dobrze nie gadało, potrafił rozśmieszyć, ale nikt nie przebije Lou. Gdy byliśmy już pod moim domem pożegnałam się z nim i pocałował mnie w policzek. Weszłam do domu, moja mama już była, siedziała w salonie i oglądała telewizję. Porozmawiałam z nią jeszcze trochę, opowiedziałam o dzisiejszym dniu. Zjadłam jeszcze płatki i udałam się do pokoju. Wzięłam prysznic i położyłam się spać.

Dziękuje, wam za tyle wejść i za te kilka komentarzy. Myślę, że opowiadanie wam się podoba. ;)

wtorek, 13 marca 2012

Trzy ♥


Przed 19 wyszłyśmy z domu, daleko nie miałyśmy, wystarczyło przejść przez ulicę. Amy ciągle pytała się czy dobrze wygląda, rozumiem żeby się stresować ale żeby aż tak.? Zadzwoniłyśmy do drzwi , otworzył nam Lou, który już jest w szampańskim humorze, nie zdziwiłam się tym aż tak bardzo, bo to normalność. Weszłyśmy dalej i zobaczyłyśmy pięknie udekorowany dom, lampiony paliły się, na środku salonu pojawiła się dyskotekowa kula. Zayn podszedł do nas :
- Hej, Katy ślicznie wyglądasz
- Cześć, dzięki, poznaj Amy
- Cz-cześć jestem Amy – wydukała z ledwością, próbowałam się nie śmiać. Zauważyłam, że Harry przygląda się Amy więc postanowiłam ich zapoznać.
- Harry to jest Amy, Amy to jest Harry. Zostawiam was samych, porozmawiajcie sobie. Zostawiłam ich i poszłam przywitać się z resztą chłopaków. Zauważyłam, że Niall je, no tak mogłam się tego spodziewać. Lou siedzi ze swoją dziewczyną, właśnie muszę ją poznać. Podeszłam do nich.
- Hej jestem Katy –powiedziałam, uśmiechając  się do niej
- Hej, Eleanor, miło Cię poznać. – odwzajemniła uśmiech, wydaję się być miła. Teraz jeszcze muszę poznać dziewczynę Liama. Rozejrzałam się po całym domu, ale nigdzie ich  nie widziałam, w końcu zauważyłam ich na balkonie przytulonych. Nie chciałam im przeszkadzać, więc poszłam do Zayna, który siedział na fotelu. Zayn, zaczął rozmowę.:
- Katy, poznałaś się już  z dziewczynami?
- Z Eleanor, tak ale z Danielle jeszcze  nie.
- A czemu.?
- Nie chciałam przeszkadzać jej i Liamowi – zaśmiałam się
-  A  teraz rozumiem – również się zaśmiał – nie widzieli się dawno, więc niech się sobą nacieszą
- Widać, że są dobrą parą
- Masz rację. Zatańczysz ze mną
- Jasne, chodź.
Poszliśmy zatańczyć, w kącie zobaczyłam Amy i Harry’ego siedzących i śmiejących się. Widzę, że chyba będziemy częstymi gośćmi chłopaków. Zaśmiałam się w duchu.
*oczami Amy*
Byłam, zła na Katy, że zostawiła mnie samą z Harrym, choć byłam jej za to również wdzięczna. Nigdy sama bym do niego nie zagadała. Z Harrym rozmawiało mi się świetnie, złapałam z nim dobry kontakt. Umiał mnie rozśmieszyć jak nikt inny. Dowiedziałam się o nim dużo rzeczy, z niektórych nie mogłam przestać się śmiać. W końcu Harry poprosił mnie do tańca, zgodziłam się, zobaczyłam że Katy tańczy z Zaynem. Zauważyłam, że mają się ku sobie.
* oczami Katy*
Taniec  z Zaynem, mógłby trwać wiecznie, od niego biło takie ciepło, czułam się przy nim bezpiecznie. Lecz w końcu piosenka się skończyła i musiałam się od niego uwolnić. Zayn, wziął mnie za rękę i zaprowadził w stronę Liama i Danielle. Była naprawdę piękna dziewczyną, jej brązowe loki opadające na ramiona dodawały jej uroku. Uśmiechnęłam się do niej i podałam rękę.
- Hej, jestem Katy
- Cześć, Danielle – uśmiechnęła się i odwzajemniła  mój uścisk. Porozmawiałyśmy jeszcze ze sobą z dobrą godzinę. Dowiedziałam się dużo o jej związku z Liamem. Zazdrościłam jej takiego chłopaka, widać było że obojgu im na sobie zależy. Opuściłam Danielle i poszłam w kierunku kuchni by wziąć sobie coś do picia. W środku spotkałam jedzącego Nialla. Zaśmiałam się.
- Ty jeszcze tutaj siedzisz.?
- No tak. Przecież muszę w spokoju zjeść mój posiłek.
- No ale żeby przez dwie godziny – powiedziałam i zaśmiałam się
- No wiesz, poświęcenie – zaczął się ze mną śmiać, śmialiśmy  się tak głośno , że do kuchni wbiegł Lou.
- Co tutaj się dzieje? – wykrzyczał
- Rozmawiam z Niallem o poświęceniu dla jedzenia. – mówiąc to ciągle się śmiałam
- Katy, jedzenie jest wielką przyjemność – wybełkotał z pełną buzią Niall
- A szczególnie marchewek – powiedział Lou i zaczął szukać marchewek. Przyglądając się tej sytuacji nie mogłam opanować śmiechu. Wyszłam z kuchni  nadal się śmiejąc i udałam się do salonu, gdzie spotkałam resztę.  Wszyscy patrzyli się na mnie jak na wariatkę, widząc ich miny jeszcze bardziej się roześmiałam. Wtedy, reszta dołączyła i również zaczęła się śmiać. Gdy Lou i Niall wrócili najedzeni z kuchni zaproponowali obejrzenie jakiegoś filmu, chłopaki byli za horrorem ale z Amy udało nam się ich namówić na komedię. W czasie oglądania filmu nie obyło się bez zabawnych komentarzy Lou i przedrzeźniania aktorów. Uśmiałam się jak nigdy. Byłam zmęczona  i nawet nie wiem kiedy, usnęłam przytulona do Zayna.
*******************************************************************************
Dziękuje za prawie 100 wejść. Mam nadzieję, że wam się podoba ;) xxx

poniedziałek, 12 marca 2012

Dwa ♥


Obudziłam się około 10. W całym domu była cisza ,myślałam, że mama jeszcze śpi.  Wybrałam z szafy dres, jakiś stary podkoszulek i poszłam do łazienki. Dzisiaj chciałam dalej sprzątać w domu, bo jeszcze dużo tego zostało. Zeszłam na dół i w kuchni zobaczyłam kartkę od mamy: „ Pojechałam na zakupy, potem jadę do cioci, wrócę dzisiaj wieczorem lub jutro. Trzymaj się. Mama ;)” No to kolejny samotny dzień. Na śniadanie zrobiłam sobie naleśniki, które po prostu uwielbiam. Posprzątałam w kuchni i miałam zamiar zacząć sprzątać łazienkę, ale przerwał mi dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i w drzwiach zobaczyłam Zayna. Myślałam, że chłopacy o mnie zapomnieli. A tu taka niespodzianka.
- Cześć Katy- przerwał mi myślenie głos Zayna
- Hej Zayn. Co cię do mnie sprowadza.?
- Wpadłem, zapytać się czy przyszłabyś dzisiaj wieczorem do nas. Organizujemy małą imprezę.
- A kto na niej będzie
- My, i dziewczyny Liama i Louisa.
- Czyli skromna impreza widzę
- No tak.  No to wpadniesz.?
- Postaram się. A na którą mam być gotowa.?
-  O 19 po ciebie przyjdę. A teraz lecę bo chłopaki pewnie dom rozwalą.- zaśmiał  się i poszedł
- Pa.
No to fajnie. Pierwsza imprezka w Londynie od mojego przyjazdu. Matko, tylko w co ja się ubiorę.!? Chyba muszę iść na zakupy.  Ogarnęłam się i o 13 wyszłam do galerii.  Wchodząc do pierwszego sklepu wpadłam na jakąś blondynkę, była chyba w moim wieku.
- Przepraszam Cię naprawdę nie widziałam, że ktoś idzie – wydukała od razu
- Okej. Nic  mi nie jest. Jestem Katy. A ty.?
- Amy. Może w ramach przeprosinach zabiorę cię na kawę.?
- Wiesz, mam lepszy pomysł. Pomożesz kupić mi sukienkę.
- Okej. To chodź zaprowadzę Cię do mojego ulubionego sklepu.
Weszłyśmy i od razu szczęka mi opadła.  Ubrania były śliczne, byłam ciekawa ich cen. Amy od razu pobiegła do jakieś wieszaka i wróciła ze śliczną czarną sukienką . Popatrzyłam na cenę, była akurat więc poszłam do przymierzalni, sukienka pasowała idealnie bez zastanowienia kupiłam ją. Potem dokupiłam do niej tylko szpilki i trochę biżuterii.
- Dziękuje Ci za pomoc w kupnie sukienki – powiedziałam i uścisnęłam Amy
- Nie ma za co. W końcu to ja na ciebie wpadłam – zaśmiała się – To jak wracamy
- Tak jasne,  mam mało czasu a muszę się przygotować. Może poszłabyś ze mną do moich znajomych na tą imprezę.?
- Ja.? Ale oni mnie nie znają.
- Poczekaj, zadzwonię do nich.
*Rozmowa z Zaynem*
- Halo. Katy.?
- Tak to ja. Zayn słuchaj mam pytanie.
- No, słucham.
- Mogłabym wziąć na imprezę do was moją koleżankę. -  Usłyszałam krzyk Zayna pytającego się o pozwolenie chłopaków. Wszyscy odkrzyknęli że tak no to sprawa jasna.
- Tak jasne. Wpadajcie. A teraz lecę musimy przyszykować dom . Pa Katy
- Dzięki Zayn, pa.
*Koniec rozmowy*
- Amy , idziemy na imprezę. ! – wykrzyknęłam jej do ucha.
- Katy, okej ale nie krzycz aż tak głośno.
- Okej, będę pamiętać – zaśmiałam się- a teraz zapraszam cię do siebie.
- Dobrze. Ale najpierw pójdziemy do mnie po ubrania a  prosto od ciebie pójdziemy do twoich znajomych.
Jak się okazało Amy mieszkała dwa domy dalej ode mnie. Cieszyłam się z tego powodu.  W końcu poznałam tu jakąś dziewczynę, mam nadzieję, że będziemy przyjaciółkami. Poszłyśmy do Amy, miała również śliczny dom, wzięła ubrania i kosmetyki i poszłyśmy do mnie. Po drodze było słychać krzyki z domu chłopaków, rozpoznałam głos Louisa krzyczącego „ gdzie są moje marchewki !” Obie z Amy zaśmiałyśmy się. Weszłyśmy do mnie, mamy nie było. Zrobiłam nam coś do jedzenia i zaczęłyśmy rozmawiać o sobie. Dowiedziałam się, że Amy mieszka w Londynie od urodzenia, ma tyle samo lat co ja i młodsza siostrę szalejąca na punkcie One Direction. Gdy się  o tym dowiedziałam zaśmiałam się. Pomyślałam, że niedługo będzie miała może okazję ich poznać. O 18 zaczęłyśmy się szykować.
***********************************************************************************
Mam nadzieję, że wam się spodoba. ;) Zostawcie po sobie komentarze. ;))