czwartek, 28 czerwca 2012

Trzydzieści cztery ♥

Gdy wyszliśmy przejść się po okolicy , Liam funkcjonował jako nasz przewodnik. Nie wiem jak on to zrobił ale znał całą okolicę, chyba musiał się porządnie przygotować do tego wyjazdu. Na samym początku poszliśmy do cukierni na lody, spędziliśmy tam miło czas. Ludzie tutaj są bardzo otwarci, szczególnie na turystów. Po mimo późnej godziny popołudniowej, słońce świeciło mocno, jak w godzinach południowych. Już mi się tu podoba. Po wizycie w cukierni, Liam oprowadził nas chwilę jak typowy przewodnik po najładniejszych miejscach w okolicy. Później pozwolił nam się wyluzować. Poszliśmy w głąb miasta i zauważyliśmy tam jakieś zgromadzenie, ludzi podeszliśmy bliżej .  W środku koła, stworzonego przez ludzi, odbywały się pokazy tańca, zapewne obowiązującego tutaj. Zauważyłam, że Danielle ten taniec się bardzo spodobał. Sama zaczęła powoli go tańczyć, przyłączyłam się do niej, a po chwili tancerze, zaprosili nas do wspólnego tańca . Zgodziłyśmy się i tańczyłyśmy już z tą grupą. Taniec był bardzo fajny, niespotykany nigdzie indziej. Może nie tańczyłam, tak idealnie jak Danielle -  która wydaję mi się, że miała styczność z tym tańcem, to bawiłam się doskonale. Tancerze po skończeniu występu podziękowali nam i wróciliśmy do chłopców.
- Bardzo mi się tu podoba - westchnęła Danielle
- Mi też, a ty już kiedykolwiek tańczyłaś ten taniec.? -  spytałam
- Zdarzyło się kiedyś zatańczyć, raz czy dwa - zaśmiała się
- Cieszymy się , że podoba wam się ten wyjazd -powiedział Liam i objął Danielle, po chwili tak samo zrobił Zayn i ruszyliśmy dalej. Pochodziliśmy jeszczę trochę po mieście i postanawialiśmy powoli wracać do domu. Wróciliśmy o zachodzie słońca, z naszego tarasu widok na niego był cudownie, usiadłam na leżaku   i wpatrywałam się w zachodzące słońce, usłyszałam jakieś kroki, ktoś musiał wchodzić na taras. Po chwili obok mnie usiadł Zayn, objął mnie ramieniem i razem ze mną wpatrywał się w ten widok.
- Jest tu cudownie, dziękuje Ci - uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam
- Najważniejsze,że jesteś szczęśliwa, kocham cię
- Ja ciebie też - siedzieliśmy takk objęci razem i wpatrujący się w ten widok, do momentu gdy Liam  nie zawołał nas na kolację. Zjedliśmy i poszliśmy do wielkiego salonu w środku domu, stała tam jedna wielka biała kanapa, obok  niej dwa fotele, na przeciwko plazmowy telewizor, gdzie niegdzie były jakieś rośliny. Jednym słowem przytulnie .
- Przewodniku, mamy na jutro jakieś plany.? - spytałam
- Oczywiście, wszystko jest zaplanowane, co do minuty - zaśmiał się - wybieramy się jutro na plażę, pasuje wam.?
- Pewnie, w końcu wykorzystam mój nowy strój - zgodziła się Danielle
- Eh plaża czyli też woda - zaczął marudzić Zayn, no tak woda i Zayn to związek nie mający przyszłości
- Och, dasz radę nie musisz w końcu pływać, będziemy się opalać. - zaproponował
- No dobrze - odpowiedział, nadal nie przekonany, ale i tak wiedziałam, że pójdzie z nami, po chwili telefon Liama zabrzęczał, co oznaczało , że dostał wiadomość, przeczytał ją na głos.

" Witajcie wy ludzie bez serca którzy nas ze sobą nie zabrali na wakacje życia, nie wybaczę wam tego. A tak po za tym to może wejdziecie teraz na Skype? 
             Wasz jakże oddany przyjaciel Marchewka. ;) "

Zaczęłam się śmiać gdy Liam , czytał tego sms-a,  brakowało mi tych głupich pomysłów i żartów Louisa, jednak bez takiego zwariowanego głupka życie jest trochę smutniejsze. Mieliśmy czas więc, Zayn poszedł po swojego laptopa a po chwili już byliśmy na Skype, Louis był już dostępny i gdy tylko zobaczył, że jesteśmy dostępni zadzwonił z rozmową wideo. Odebraliśmy i już po chwili zobaczyliśmy roześmianą buzię Tomlinsona.
- Witajcie przyjaciele - przywitał nas i zaczął energicznie machać do kamerki zrzucając coś obok siebie
- Lou , jeśli ty psujesz tak cały czas jak przed chwilą, to boję się pomyśleć jak wygląda reszta domu - zaczął swój Daddy'owy monolog Liam
- Tak, ja też bardzo za tobą tęsknie Liam, wręcz usycham z tęsknoty -  odpowiedział
- Gdzie reszta?  - spytała Danielle
- Eleanor, chyba czyta książkę, Niall , poczekajcie zaskoczę was - je , a Harry urządza imprezę - powiedział i z jego miny wnioskuję, że żałuję tych ostatnich słów
- Co urządza.? - dopytywał Liam
- No imprezę, taką malutką my plus Amy i Laura - spowiadał się mu Lou, jak małe dziecko.
- Dobrze, ale tylko nie rozwalcie całego domu, proszę
- Oczywiście, lepiej powiedzcie , co wy tam robiliście, w ogóle która jest u was teraz godzina?
- 21 u nas, a dzisiaj chodziliśmy po okolicy, jedliśmy lody, później oglądaliśmy występy taneczne dziewczyn , które przyłączyły się do jakieś grupy i wróciliśmy do  domu. Jutro zamierzamy wybrać się na plażę - streścił mu Zayn
- No to macie fajnie - powiedział Lou, a po chwili do jego pokoju weszła reszta
- Lou, czemu nie mówisz, że rozmawiasz z wczasowiczami.? - krzyknął Harry
- Och wybacz mi to wielką zbrodnię - zrobił miejsce obok siebie, na którym usiadł Harry
- Cześć, co tam u was.? - spytał nas lokowaty
- Dobrze, a ty teraz mów co to za impreza .? - spytałam
- A nic taka mała dla najbliższych, ale czekaj skąd ty o niej wiesz. Louis !! - wykrzyczał, a Lou uciekł i schował się za Eleanor, która nie mogła przestać się śmiać
- Och, dobra oni się będą teraz kłócić to ja z wami porozmawiam - powiedział Niall i usiadł na przeciw kamerki, zajadając się pudełkiem lodów
- Co tam blondasku u ciebie.? - spytała Danielle
- U mnie w porządku w domu też, wspominałem już, że Lottie niedługo wraca do domu.?
- Nie, nie mówiłeś, a dlaczego.?
- Jay ( mama Lottie ) stwierdziła, że musi zabrać córkę do domu, bo do końca Lou ją zdemoralizuję
- Chyba, aż tak źle tam nie jest.? Pozdrów ją
- Dobrze, a teraz ja już lecę, lody się skończyły - pomachał nam i wyszedł z pokoju, Lou z Harrym nadal się kłócili, więc chwilę jeszcze porozmawialiśmy z Eleanor i pożegnaliśmy się. Liam już chyba tak nie przeżywa tej imprezy. Mam nadzieję, że Harry i Niall coś w końcu zrobią z Amy i Laurą, bo to czekanie ich wszystkich to uczucie zabija.
Zayn z Liamem weszli na twittera i zaczęli pisać, z fanami a my z Danielle w tym czasie włączyliśmy filmy i zaczęliśmy oglądać. Po godzinie chłopcy do nas się dołączyli. Na jednym filmie się nie skończyło, w połowie trzeciego odpadłam i usnęłam, czułam tylko to, że ktoś mnie podnosi.

*Perspektywa Nialla*

Harry cały czas chodzi i planuję imprezę, widać pochłonęło go to całkowicie. Cieszę się, że przyjdzie Laura, dawno jej nie widziałem tak samo jak Amy. Harry przydzielił każdemu z nas zajęcia które mamy zrobić, dziewczynom przydzielił sprzątanie, mi muzykę a on zajął się jedzeniem. Zaproponowałem mu , że  możemy później zrobić ognisko, spodobał mu się ten pomysł  i zorganizowanie tego przydzielił mi. Uwielbiałem ogniska, ta atmosfera granie na gitarze i śpiewy, lubiłem te chwile, miałem nadzieję, że ten wieczór będzie również wspaniały.

 
 ***
Macie tu miłą niespodziankę na początek wakacji , w postaci nowego rozdziału . ;) . Dodałam wam go szybciej, chociaż tego nie planowałam. Powód jest taki , że nie mam pewności kiedy napiszę kolejny. Do napisania . ;) 
 Pozdrawiam , Paulina  . ;)
 

wtorek, 26 czerwca 2012

Trzydzieści trzy ♥

Obudził mnie dzwonek budziku w telefonie, spojrzałam na wyświetlacz. 4:00, nie cierpię wstawać rano . Chciałam położyć, się z powrotem , ale nie mogłam . Poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic na rozbudzenie, miałam nadzieję, że pomoże. No i pomógł, na szczęście . Spojrzałam, na Zayna, który jeszcze smacznie spał, ale nie będzie tak dobrze. Ja już nie śpię, to on ma spać.? Podeszłam do łóżka i zaczęłam potrząsać Zaynem, ale to nic nie dało . Schyliłam się do jego ucha  i zaczęłam mówić . Kochanie obudź się - mówiłam już chyba po raz setny i nic. I w końcu wpadłam na pomysł. Kotku,  pożyczyłam twój lakier do włosów - wyszeptałam mu do ucha, a ten momentalnie się obudził z miną mordercy.
- Co.? - krzyknął, a ja zaczęłam się śmiać.
- Też miło cię widzieć kochanie - posłałam mu uśmiech, ale ten nadal wpatrywał się we mnie z tą miną
- Coś ty zrobiła.?
- Mówisz, o tym lakierze.? - spytałam, a ten pokiwał głową - oh, Zaynuś, to był tylko pretekst, żebyś wstał - znów posłałam mu uśmiech,  a ten dla potwierdzenia moich słów pobiegł do łazienki i po chwili wrócił.
- I jest .? - spytałam
- Jest .
- No szykuj, się śpiochu . - powiedziałam i wzięłam z szafy przygotowane ubrania na dzisiaj i poszłam do łazienki, po dziesięciu minutach wyszłam i zastałam w pół ubranego Zayna, pochrapującego na fotelu. Słodko spał, ale musiałam go obudzić, tym razem poszło o wiele szybciej niż poprzednio, Zayn ubrał się i zeszliśmy na dół. Na dole byli już Liam z Danielle, sprawdzali walizki i torby. Zayn doniósł nasze rzeczy i w sumie moglibyśmy już wychodzić, ale z góry zbiegła reszta. Harry, jeszcze zaspany, ale jeszcze do nas doczłapał.
 - Będziemy tęsknić, tylko wiecie ostrożnie tam - zaśmiał się Lou i zaczął wszystkich nas przytulać, Liam chciał już coś powiedzieć ale Eleanor mu przerwała.
- Tak Liam, pamiętam mam ich wszystkich pilnować, bawcie się dobrze, również nas przytuliła co powtórzyła też reszta. Po pożegnaniu wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy na lotnisko, nie było na szczeście, żadnych tłumów i fanek, samolot mieliśmy za godzinę. W między czasie, poszliśmy do sklepu kupić po kawie, dla każdego z nas na rozbudzenie. Później przeszliśmy przez odprawę i mogliśmy usiąść w końcu w samolocie. Lot miał trwać około sześciu godzin, więc zapowiadał się męczący, ale nie przejmowałam się tym teraz, cieszyłam się, żę spędze tam czas z najważniejszą osobą w moim życiu. Pierwsze dwie godziny lotu przegadaliśmy wspólnie, ale po chwili każdy z nas odpadał, albo ze zmęczenia lub zajmował się sobą. Nie byłam aż tak bardzo zmęczona więc wzięłam czasopisma, włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam czytać. Czytanie, trochę mnie znużyło więc odłożyłam i spróbowałam usnąć.
Obudził mnie głos stewardessy z informacją, żeby zapiąć pasy, bo mogą wystąpić turbulencje i małe problemy. Przestraszyłam się trochę, zawsze bałam się takich sytuacji podczas sytuacji, odruchowo ścisnęłam dłoń Zayna, który siedział obok mnie.
- Wszystko będzie dobrze - szepnął i pocałował mnie w czoło, te kilkanaście minut oczekiwania na komunikat były dla mnie horrorem, przez głowę przelatywały mi najczarniejsze sytuacje, do czasu gdy stewardessa zakomunikowała, że wszystko jest w porządku i można odpiąć pasy. Odetchnęłam z ulgą.
- Mówiłem, już jest okej - powiedział Zayn , uśmiechnęłam się do niego, stwierdził, że jest śpiący więc próbował usnąć. Zostałam sama, Liam z Danielle, siedzący za nami, też usnęli, zaczęłam podziwiać obrazy za oknem samolotu. Zawsze ciekawiły, mnie te chmury. Ich kształty. Często podziwiałam i wymyślałam, co one mogą przedstawiać. Moje ulubione zajęcie z dzieciństwa, czasem nawet zdarza robić mi się to teraz, ale już nie tak często. Niektóre z chmur przemijają tak szybko, a nie które wręcz nie ruszają się w ogóle. To tak jak niektóre dni w moim życiu. Podczas mojego rozstania z Zaynem, moje życie spowolniło się strasznie, ale na szczęście ten okres życia mam już za sobą.

Zayn  poruszył się lekko, spojrzałam na niego. Spał i uśmiechał się przez sen. Zastanawiam się co bym bez niego zrobiła. Nie dopuszczam do siebie tej myśli, ale po prostu nie mogłabym. Trudne byłoby życie bez niego, bez tych głupków którzy rozśmieszają mnie każdego dnia i potrafią pocieszyć gdy tego potrzebuję, dzięki nim poznałam też dwie wspaniałe dziewczyny, na które też mogę liczyć.
Mnie również, po chwili zachciało się spać, więc ułożyłam się wygodnie i odpłynęłam do krainy Morfeusza. Obudził mnie dopiero komunikat stewardessy, że za dwadzieścia minut lądujemy. Obudziłam, Zayna który jeszcze spał i zaczęłam sprzątać moje rzeczy, które miałam przy sobie  do torby. Liam z Danielle, też zaczęli się zbierać.

W końcu wylądowaliśmy, wzięliśmy swoje rzeczy i wyszliśmy. Poszliśmy w kierunku odbioru bagaży, po chwili gdy mieliśmy swoje bagaże wyszliśmy z lotniska, gdzie czekał już na nas samochód. Widoki były tutaj przepiękne, Liam  z Zaynem powsadzali nasze bagaże do bagażnika i pojechaliśmy do naszego tymczasowego domu. Widoki, które mijaliśmy były cudowne. Nigdy czegoś takiego nie widziałam. Droga nie trwała długo, po nie całym kwadransie byliśmy na miejscu. Zatrzymaliśmy się pod dużym domem, przed którym był wielki kolorowy ogród  -  będe miała co robić, z daleka widać plażę i morze, świetne widoki. Nie wiem, jak odwdzięczyć się chłopcom za ten wspaniały pomysł zabrania nas tutaj. To jest najlepszy prezent jaki dostałam w całym moim życiu. Chłopcy wyjęli nasze bagaże i pokierowali nas do domu, Liam otworzył drzwi i nas wpuścił. Dom był ogromny. Po lewo znajdowała się wielka kuchnia, obok której była jadalnia, na wprost znajdowały się drzwi na taras z widokiem na morze, a po prawo były schody na górę, gdzie zapewne znajdowały się sypialnie . Zostawiliśmy bagaże w korytarzu i poszliśmy na górę, znajdowały sie tam trzy pomieszczenia, dwie sypialnie i łazienka, oprócz niej w każdej sypialni była jeszcze osobna łazienka. Pokój Liama i Danielle, był lekko fioletowy z białymi przebłyskami i wielkim łożem i meblami drewnianymi. Nasz był natomiast niebieski,a na jego środku było wielkie łoże z baldachimem, pokoje bardzo mi się podobały. Wnieśliśmy bagaże do swoich pokoi i zaczęliśmy wypakowywać najpotrzebniejsze rzeczy, zaczęłam od łazienki i moich kosmetyków, gdy to skończyłam wzięłam się za ubrania i porozkładałam je do szafy i szafek, Zayn zrobił to samo, po godzinie byliśmy wszyscy na dole z powrotem.
 - Kto ma ochotę przejść się po okolicy.? - zaproponował Liam, wszyscy się zgodzili więc ruszyliśmy.

*Persepektywa Harry'ego *
Po wyjeździe naszych zakochanych w domu nastała dziwna cisza. Chcąc to zmienić, wpadłem na fantastyczny pomysł. Mianowicie, chodziło mi o to, aby urządzić małe przyjęcie, nasza piątka , a nawet czwórka  bo Lottie to jeszcze dziecko, plus Amy i Laura. Dawno się z nimi nie widzieliśmy. Teraz muszę to tylko jeszcze obgadać z resztą i będzie dobrze. Zszedłem do kuchni gdzie Eleanor, przyrządzała obiad, spotkałem tam też resztę, czyli mogę im to teraz zaproponować.
- Wpadłem na pewien znakomity pomysł - oznajmiłem reszcie
- Mhm, czyli mamy już się bać - zaśmiała się Eleanor
- Czemu zawsze myślicie, że moje pomysły prowadzą do czegoś złego.? - spojrzałem na nich zdziwiony
- Hmm, może dlatego,  że zawsze tak jest i po prostu nigdy ci nie wychodzi. - dopowiedział Niall
- Ale ten pomysł jest genialny
- No to słuchamy
- No więc, może urządzimy małe przyjęcie my, plus Amy i Laura?
- Kto to Amy i Laura ? - spytała Lottie
- Dwie fantastyczne, dziewczyny, zapoznam cię z nimi - oznajmiłem
- Nie wiem czy to będzie dobry pomysł - zastanowiła się Eleanor
- Przecież, nie chcę urządzać jakieś mega imprezy tylko taką w małym gronie - nalegałem
- Jeśli w małym gronie to dla mnie może być - poparł mnie Louis, a później Niall i Lottie, została tylko Eleanor
- Och no dobra, nie patrzcie się już tak na mnie. Ale, żeby potem mi sie tylko nie oberwało u Liama - pogroziła nam palcem, a ja pognałem po telefon i powiadomiłem dziewczyny, zgodziły się. Umówiliśmy się na 20. Trzeba będzie wszystko zaplanować. No to Harry działaj.

                                                                             ***
Trzydziesty trzeci rozdział za nami, osobiście bardzo  mi się podoba, pisany nocą. Czekam na wasze opinie w komentarzach . Przypominam wam, też również o moim nowym blogu prowadzonym razem z Olą . Tu macie link. KLIK.

niedziela, 24 czerwca 2012

Informacja . ;)

 Cześć ! to znowu ja . ;) Chciałabym was powiadomić, o pewnej rzeczy. Otóż razem z Alenką założyłyśmy wspólnego bloga, na którego serdecznie was zapraszamy. Liczę, że spodoba wam się, to co będziemy tam zamieszczać. Dzisiaj pojawią się bohaterzy, a już jutro pierwszy rozdział. Zapraszam . ;)
 Tu macie link do naszego bloga. : KLIK
 Tu macie również link do konta Alenki . : KLIK


czwartek, 21 czerwca 2012

Trzydzieści dwa ♥

W pokoju nastała krępująca cisza. Na widok przerażonych min reszty miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
- Ciekawe co ? - szepnął Harry do Lou.
- Wyjeżdżamy na Bahamy na tydzień . - oznajmił Zayn .
- To fajnie kiedy mam się zacząć pakować.? - spytał uszczęśliwiony tą wiadomością Harry
- Harry ty nie jedziesz. Jedziemy tylko my w czwórkę - powiedział Liam .
- Tylko wy czyli kto ? - zapytał  smutno
- Ja, Zayn, Katy i Danielle - odpowiedział mu Liam
- No ale, czemu wy tylko w czwórkę.? - spytał Niall
- Bo jedziemy w czwórkę - inteligentnie odpowiedział Zayn
- Nie chcą nas tam, to nie, sami gdzieś pojedziemy - zaczął pocieszać resztę Louis
- No dobra, a kiedy jedziecie.? - spytała Lottie
- Jutro - odpowiedziała Danielle
- Co tak szybko.? To Katy musisz mi zakupy marchewek zrobić. - zarządził Lou
- Co.? Sam nie możesz.?  - zrobiłam pytającą minę
- No nie, ty kupujesz lepsze - odpowiedział, a ja  niechętnie się zgodziłam
- Czyli mamy rozumieć, że to taki romantyczny wyjazd.? - spytał Niall, a Liam potwierdził
- Kochanie, czemu ty mnie na takie wyjazdy nigdy nie zabierasz.? - spytała Eleanor, Louisa
- Jak to nie, byliśmy przecież. - odpowiedział
 - Chyba w sklepie po marchewki - odpowiedziała i wszyscy zaczęli się śmiać
- A przywieziecie mi coś dobrego do jedzenia.? - spytał blondynek
- Oczywiście - odpowiedziałam z wielkim uśmiechem, Niall gdy to usłyszał, zaczął cieszyć się jak głupi mówiąc " Będę miał jedzenie ", spojrzałam na zegarek była już 18, trzeba było by się wziąć za pakowanie.
- Liam, a dokładnie kiedy mamy samolot.? - spytałam
- O 6 rano. - odpowiedział
- Co.?! Ja się nie wyśpię - zaczął marudzić Zayn
- To może pójdziemy się pakować ? - zaproponowała Danielle
- To ja wam pomogę - powiedziała Eleanor, dołączyła się do nas również Lottie, chłopcy poszli pakować siebie a dziewczyny pomogły nam, najpierw zajęłyśmy się Danielle, przy niej spędziłyśmy około dwóch godzin, ponieważ każda z nas zachwycała się jej ubraniami i na to zeszło nam tyle czasu. U  mnie poszło to o wiele szybciej. Zmęczone zeszłyśmy na dół na kolację. W salonie nie było nikogo więc poszłyśmy do kuchni, a tam chłopcy próbowali coś "gotować" mówiąc próbowali mam na  myśli, wszystko psuli.
- Kochane na co macie ochotę.? - spytał rozanielony Lou
- Lou przecież ty gotować nie umiesz - odpowiedziała Lottie
- Ja nie umiem gotować.?! Ja jestem w tym mistrzem
- A kto przypalał codziennie wodę.? - spytałam, a Lou próbował coś powiedzieć, ale po  chwili się poddał
- To może ja coś zrobię.? - zaproponował Harry
- O tak, to już lepsze wyjście - odpowiedziała Danielle, a Hazza zajął się gotowaniem. Razem z resztą wróciliśmy do salonu, gdzie Liam zaczął swój jakże długi monolog dotyczący bezpieczeństwa w czasie naszej nieobecności.
- Eleanor, zostajesz tutaj z Lottie jako jedyne normalne .. - zaczął Liam
- Ej słyszałem !! - odkrzyknął Harry
- .. więc zajmijcie się nimi,  nie dopuszczajcie do kuchni, zamykajcie dom na noc, niczego nie rozbijajcie, i najważniejsze nie urządzajcie żadnych imprez. - dokończył
- Czy tylko ja wszystko zrozumiałem, bez " nie" ? - spytał Lou
- Chyba tylko ty. Ale jeżeli nie będziesz się słuchał, to będzie kara - odpowiedziała Eleanor
- Jaka? - spytał
- Ty już dobrze wiesz jaka - zaśmiała się El, a Lou zrobił się cały czerwony.
- Voilà - powiedział Harry stawiając przed nami talerze ze spaghetti, zaciekawieni jak to smakuje zaczęliśmy jeść.
- No Hazzuś postarałeś się - zaśmiał się Niall
- Nie mów do mnie nigdy Hazzuś .!!! ale dziękuję .
- Jak wy tu sobie bez nas dacie radę . - zaczął zamartwiać się znów Liam
- Nie przejmuj się, w razie czego będziemy ratować twoje rzeczy - zaśmiał się, na co Eleanor dała mu kuksańca,a  ten zwinął się z bólu
 - Nie musisz się martwić, jedziecie po to by odpocząć i nacieszyć się sobą nawzajem, więc korzystajcie z tego, a my z Lottie zadbamy o tą bandę przygłupów - próbowała uspokoić Liama, Eleanor, co jej się chyba udało bo na jego twarzy pojawił się uśmiech. Było już późno, trzeba się zbierać.
- Idę już spać, rano trzeba wstać. Dobranoc . -pożegnałam się z resztą i skierowałam się do swojego pokoju. Przebrałam się i położyłam. Myślałam,jak tam będzie. Bahamy. Zobaczymy co przyniesie nam los.





                                                                         ***
Przepraszam. Przepraszam. Wiem, nawaliłam, znów. Po prostu miałam jakąś pustkę w głowie i nawet słowa nie mogłam napisać, za co po raz kolejny was przepraszam. Teraz będą wakacje i więcej czasu , na pewno wam to wynagrodzę . ;)


                                                    

niedziela, 10 czerwca 2012

Trzydzieści jeden ♥

Liam wstał z kanapy i ruszył w kierunku drzwi. Po chwili wrócił do salonu z jakimś mężczyzną. Czyli tak wygląda Simon . Nigdy  go nie spotkałam, znałam go tylko z opowieści chłopaków.
- Simon !! - krzyknął Lou i rzucił się na mężczyznę, na co ten się zaśmiał
- Lou nadal nie wyrosłeś - zaśmiał się
- I nigdy  nie wyrosnę - odpowiedział Lou
- A co to za piękne dziewczyny są z wami .? - spytał Simon patrząc na mnie i dziewczyny
- To Katie moja dziewczyna, Eleanor i Danielle , znasz je i Lottie siostra Tego Co Nie Wyrósł - odpowiedział Zayn i dostał kuksańca od Lou
- Miło Cię poznać - podał mi rękę i uśmiechnął się, odwzajemniłam uśmiech
- A wracając do tematu, chciałem sie z wami spotkać, bo muszę wam o czymś powiedzieć. Z racji tego, że ostatnio mieliście dużo występów, dostajecie dwa tygodnie wolnego. - powiedział uśmiechnięty Simon
- Naprawdę.? - spytał Liam, a Simon przytaknął mu  - Zayn, pamiętasz nasz plan?- puścił oczko do mulata i cicho się zaśmiał. Jestem ciekawa o jaki plan chodziło Liamowi. Simon, porozmawiał jeszczę chwilę z chłopcami i poszedł, bo miał coś ważnego do załatwienia. Chłopcy byli bardzo zadowoleni tym, że czeka ich dwa tygodnie wolnego, kto by nie był.? Jestem ciekawa co my będziemy robić, w sumie to trochę się już boję. Po wyjściu Simona, Lou zaczął tańczyć swój dziki taniec, po chwili chciał wciągnąć w niego Eleanor, ale ta zwinnie uciekła mu do kuchni, poszłam za nią a po chwili w kuchni pojawiła się reszta dziewczyn.
- Ja już się boję co to będzie przez te cztery tygodnie - powiedziała El
- Jeżeli to ma wyglądać tak jak teraz, to ja dziękuje - zaśmiałam się

*Oczami Liama*

Gdy Simon powiedział nam, że mamy dwa tygodnie ,  ucieszyłem się, bo nasz plan, mój i Malika , mógł być w końcu zrealizowany. Zaplanowaliśmy sobie, że zabierzemy nasze dziewczyny na wspólne wakacje, w czwórkę, w dalekie miejsce. I akurat teraz przydarzyła się , okazja by to wykonać. Muszę, jeszcze porozmawiać z Malikiem co do szczegółów naszego wyjazdu.

*Oczami Katy*

Siedziałyśmy z dziewczynami w kuchni rozmawiając, kiedy do wpadł Niall.
- No gdzie jedzenie.? - spytał szukając wzrokiem jedzenia
- W lodówce . -odpowiedziała Eleanor
- Jak to.? - spytał głupio blondynek
- No jedzenie chowa się w lodówce, rozumiesz.? - oznajmiła mu Danielle
- Wiem, przecież nie jestem głupi - na to wybuchnęłyśmy śmiechem, ale blondynek sie tym nie przejął - ale wy siedzicie w tej  kuchni tyle czasu i żadnego jedzenia nie zrobiłyście. Co wy tworzycie jakieś stowarzyszenie dziewczyn siedząc w kuchni.?
- Niall wszystko możliwe - odpowiedziałam klepiąc go po ramieniu, a ten obrażony wyszedł z kuchni
- Ale to stowarzyszenie byłoby fajne - zaśmiała się Lottie

*Oczami Zayna*

Siedziałem sobie spokojnie na kanapie przeglądając się w telefonie, aż tu nagle na kanapę rzucił się Liam.?! Ten spokojny tatuś.? Dobra Zayn ogarnij się, za dużo lusterek, przewidziało ci się - mówiłem do siebie.
- Słuchaj Zayn, pamiętasz ten nasz plan z wakacjami.? - zaczął jak katarynka Liam
- No jasne, że pamiętam a co.?
- No to może teraz się na nie wybierzemy.? - spytał
- No tatusiu świetny pomysł, ale gdzie
- Bahamy, jutro 14 wylot - oznajmił mi Liam
- Zoorganizowany to ty zawsze byłeś- poklepałem go po ramieniu i zaśmiałem się
- Chodź powiedzieć dziewczynom. - powiedział i tak zrobiliśmy

*Oczami Danielle*

Siedziałyśmy nadal w kuchni, ale po chwili zjawili się w niej Liam i Zayn, pociągneli mnie i Katy za ręce i zaprowadzili do pokoju na górę. Obie byłyśmy zdziwione tym co oni wyprawiają.
-Ekhm, Zayn możesz ty mi powiedzieć co wyprawiasz.? - spytała Katy
- No porywam - odpowiedział i posadził ją na łóżku,tak samo jak mnie Liam
- Dobra,  to dziwne - szepnęłam, a chłopacy zaczęli sie głupio śmiać
- Czekamy na wyjaśnienia - powiedziała Katy
- No więc, wiecie że mamy dwa tygodnie wolnego - zaczął Liam - i z tego powodu lecimy w czwórkę na wakacje - dopowiedział uśmiechnięty, a my rzuciłyśmy im się na szyję
- Ale, że na prawdę.? - spytałam, nadal nie dowierzając
- Tak, ale zgadnijcie gdzie.? - spytał tajemniczo Zayn
- Jezioro.? - spytała Katy
- Głupia, Bahamy - wykrzyknął Zayn i zakręcił w kółku Katy, a ja stałam z głupią miną i się na to wszystko patrzyłam
- Ba - hamy.? - spytałam niedowierzając
- Dokładnie, jutro wylatujemy, cały tydzień na Bahamach - odpowiedział Liam i pocałowałam go.

 * Oczami Eleanor*

W pewnym momencie w kuchni pojawili się Zayn i Liam i porwali dziewczyny. Zostałam sama z Lottie i dziwnie patrzyłysmy się na chłopaków niosących dziewczyny.
- To było dziwne - stwierdziła Lottie, wyszłysmy z kuchni i poszliśmy do reszty, która siedziała w salonie, po chwili dało sie usłyszeć piski z góry
- Kto jest na górze.? - spytał Harry
- Liam, Danielle, Zayn  i Katy - odpowiedziałam, a po chwili znów dało się usłyszać piski
- Ja może lepiej nie wnikam w to co tam się dzieje. - zaśmiał się Tomlinson , po dwudziestu minutach na dole pojawiła się uśmiechnięta czwórka
- No coś tam się działo, tacy uśmiechnięci - znów zaśmiał się Lou
- Musimy wam coś powiedzieć - zaczął Liam .


                                                                     ***
W końcu dodałam, nie miałam wgl weny, ale w końcu przyszła . Mam nadzieję, że wam się spodoba. Do zobaczenia. ;) xx
 P.S. Wena przyszła mi po przeczytaniu rozdziału Inflamary - dziękuje . xx

sobota, 2 czerwca 2012

Trzydzieści ♥

Obudziłam się, a raczej zostałam obudzona przez hałasy pochodzące prawdopodobnie z dołu. Spojrzałam na zegarek była dopiero dwunasta, przecież to jeszcze noc. Niechętnie wstałam z łóżka, zarzuciłam szlafrok i mozolnym krokiem udałam się na dół. W sumie to żałuję, że zeszłam na dół, otóż w kuchnii reszta domowników urządziło sobie bitwę na marchewki.?! Louis, na to pozwolił.? To jest prawda, albo ja po prostu śpię. Władca Marchewek pozwolił by na takie zbezczeszczenie  tych jego pomarańczowych księżniczek.? Chyba mam za bardzo pobudzoną wyobraźnię, muszę z tym skończyć.
- Co tu się dzieje.? - zapytałam podchodząc do Nialla, który jako jedyny jadł , choć i tak on to cały czas robi
- Mem - powiedział z pełną buzią, na co zrobiłam pytającą minę
- No jem, chyba widać.? - odpowiedział już normalnie
- Widać, ale co robi reszta.?
- Zgaduję, że robią wojnę na marchewki - odpowiedział inteligentnie Blondynek
- No patrz, że nie widziałam - odpowiedziałam mu z sarkazmem
- No to teraz widzisz, zawsze Ci pomogę, tylko spytaj - odpowiedział, nie wyczuwając mojego sarkazmu. Powoli, uważając na to co leży na podłodze, czyli marchewki, poszłam w kierunku kuchni, gdzie odbywała się ta "wielka bitwa"  i po raz kolejny pożałowałam, że wstałam z mojego kochanego, cieplutkiego łóżka, tylko po to by dostać prosto w twarz rozlanym sokiem marchewkowym. Oczywiście sprawcą tego zajścia był nie kto inny jak Lou. Spojrzałam na niego wrogo spod moich pomarańczowych powiek, na co Lou zaczął powoli cofać się do tyłu, zwalając tym samym wielką miskę z sokiem marchewkowym. Po co im była wielka miska soku marchewkowego, to nie wiem .
- Ja tego nie będę sprzątał  - powiedział załamany Liam, łapiąc się za głowę
- Ja już wiem kto to posprząta - zaśmiałam się chytrze
- No kto.?
- Louis, był taki chętny do zabawy, to też z przyjemnością posprząta, a najpierw zrobi mi pyszne śniadanie - powiedziałam, patrząc na coraz bardziej zdziwioną minę Lou
- Ale czemu.?  - spytał Pan Władca Marchewek
- Za sok, za bałagan - zaczęłam wymieniać
- A pomożecie.? - spytał
- Nie, my teraz idziemy poleżeć na kanapie i pooglądać telewizję,a  ty tu czyń swoją powinność - powiedziałam i wyszliśmy wszyscy  z kuchni, zostawiając tam  samego zdezorientowanego Lou. Zauważyłam, że Harry chodzi cały czas uśmiechnięty, co mnie zdziwiło.
 - A ty co tak suszysz zęby.? - spytałam Loczka
- No bo to nie na mnie się zdenerwowałaś, tylko na niego i to nie ja cierpię po raz pierwszy - zaczął skakać chyba ze szczęścia
- Słyszałem, dziękuję Ci bardzo - odkrzyknął zdenerwowany Lou z kuchni, na co Harry umilkł i położył się na kanapie, chciałam pójść w jego ślady, ale przypomniało mi się, że jestem tylko w piżamie i moim ulubionym zielonym szlafroku. Poszłam na górę ubrałam te ciuchy, włosy związałam w warkocz i delikatnie się pomalowałam. Wychodząc, spojrzałam jeszcze na zegarek, była już czternasta, zeszłam na dół, ale reszta nie ruszyła się nawet z miejsca.
- Ale z was lenie - zaśmiałam się
- My nie jesteśmy leniami, jesteśmy po prostu bardzo przywiązani do tej kanapy - odpowiedział Niall
- Jak idzie sprzątanie Lou .? - krzyknęłam w stronę kuchni
- Fantastycznie - odkrzyknął z sarkazmem
- Chodźcie już mu pomożemy, bo się będzie biedny męczył - powiedziałam i zaciągnęłam resztę z powrotem do kuchni, lecz nie warto nam było przychodzić, ponieważ cała kuchnia lśniła czystością
- Ty to posprzątałeś.? - spytała z niedowierzaniem Eleanor
- A co nie wierzysz we mnie.?
- No to się postarałeś, a teraz jeszcze śniadanie dla mnie - powiedziałam, a Lou wskazał palcem na stół, na którym leżały talerze z naleśnikami, to wszystko zrobił Lou.?, po chwili w kuchni zadzwonił dzwonek telefonu, Liam odebrał i wyszedł na chwilę z kuchni. W tym czasie Niall rzucił się na moje naleśniki, ale pozwoliłam mu na to ze względu na to, że na talerzu miałam ogromną ilość naleśników. Po dziesięciu minutach wrócił Liam, z uśmiechniętą miną.
- Simon dzwonił - oznajmił Liam
- I co mówił.? - spytał Zayn
- Chce się z nami spotkać i chce nam coś ważnego powiedzieć - odpowiedział Liam
- Ciekawe o co chodzi.? Chyba nie o trasę - mówił Niall
- O trasę na pewno nie, za wcześnie - odpowiedział Daddy
- A kiedy mamy się z nim spotkać.? - spytał Harry
- Przyjdzie dzisiaj do nas po południu
- Może, przydałoby się posprzątać.? - zaproponowałam
- A kto jest chętny.?  - spytała Danielle
- Louis ! - krzykneliśmy wszyscy razem
- Jak raz posprzątałem, to chcą więcej, wiem, że jestem wspaniały, ale bez przesady - zaśmiał sie Lou i poszliśmy sprzątać. Każdy nas zajął się czymś innym i po godzinie dom wyglądał przyzwoicie. Po  męczącym sprzątaniu włączyliśmy telewizor i zaczęliśmy oglądać filmy, ale przerwał nam dzwonek do drzwi.


***
W końcu jest 30 rozdział. Nie mogę uwierzyć, że już tyle rozdziałów za nami . Cieszę się, że jesteście ze mną, czytacie te rozdziały i komentujecie. Liczba odwiedzin mnie codziennie zaskakuje. Massive thank you. ;) Do następnego .;) xx


                                                    

niedziela, 27 maja 2012

Dwadzieścia dziewięć ♥

Zza pleców Louisa wyszła nieznana mi dotąd blondynka, kojarzyłam ją skądś ale skąd to nie wiem.
- To moja siostra Lottie - przedstawił ją Lou, no i wszystko jasne, teraz już wiem
- Cześć, miło cię poznać - przywitałam się z nią
- Mi ciebie również Katy
- Cieszę się, że jesteś, ale skąd się tu wzięłaś.? - spytał Zayn
- Przyjechałam w odwiedziny do brata - odpowiedziała
- Właśnie, więc ja jako odpowiedzialny, poważny i rozsądny  brat będę się nią opiekować - powiedział dumnie Lou, na co zaczęłam się śmiać, co zauważył Tomlinson
- Katy, z czego ty się teraz śmiejesz.? - spytał
- Odpowiedzialność, powaga, rozsądność i ty. Coś mi tu nie pasuje - mówiłam przez śmiech
- Jak śmiesz śmiać się z Louisa William Tomlinsona, pożałujesz tego - powiedział i zaczął mnie gonić, początkowo udawało mi się przed nim uciec ale nieszczęsne bokserki. Bokserki?! Niech zgadnę, że Harry'ego, już mnie to nie dziwi. Ale właśnie przez tą rzecz, się przewróciłam i niestety wygrał Lou i zaczął mnie łaskotać, a wszyscy wiedzą, że ja wręcz nieznoszę łaskotek.
- Lou proszę przestań - zaczęłam krzyczeć, ale Lou nie raczył przestawać
- Nikt nie może śmiać się ze mnie
- Co tak stoicie może mi pomożecie.? - też nic nie dało
- Obiecuję nigdy nie będę się z ciebie śmiać, ale mnie puść - mówiłam już resztkami sił
- To był ostatni raz -  zaśmiał się,pogroził mi palcem i puścił, wstałam ostatkiem sił i usiadłam na kanapie, by odpocząć. Zapomniałabym, że muszę spotkać się z mamą, tak dawno nie rozmawiałyśmy. Wzięłam telefon i wybrałam numer mamy. Umówiłam się, że pójdę do niej jutro. Mieszkam u chłopaków już długo, chyba powinnam wrócić już do domu, do mamy. Nie powinna zostawać teraz sama. Muszę o tym porozmawiać z Zaynem i chłopakami, w końcu zwaliłam się im na głowę. Poszłam do kuchni gdzie było reszta.
- A wy w ogóle zrobiliście te zakupy.? - spytałam
- No  wiedziałem, że o czymś zapomniałem - powiedział Lou i uderzył się w czoło, na co miałam ochotę znów się zaśmiać, ale nie ryzykowałam kolejnego ataku łaskotek.
- No to co my będziemy jeść.? - spytał Harry
- To co sobie kupisz - zaśmiał się Zayn
- Dobra, rozumiem mam  iść do sklepu. Kto chce mi potowarzyszyć.? - Spytał. Cisza. Nikt się nie zgłosił.
- Ej wy dalej się w to bawicie.?! - spytał
- Powiem Ci, że to nawet bardzo interesujące zajęcie - powiedział Liam
- Dobra, pójdę sam, ale jeszcze wy będziecie coś chcieli ode mnie - tupnął nogą i wyszedł z domu
- Długo będziemy go jeszcze dręczyć.? - spytał Liam
- No to jeszcze trochę potrwa, niech pożałuje za te naleśniki - zaśmiałam się - ale to nie będzie drastyczne - dodałam
- Rozumiem, że my też mamy w tym uczestniczyć.? - spytała Amy
- Jeśli chcecie
- Dzisiaj już muszę wrócić do domu - powiedziała Laura
- No właśnie, ja też muszę się już pokazać w domu - dodała Amy
- Szkoda, ale jutro się spotkamy.? - spytałam
- Pewnie - odpowiedziały i przytuliły mnie i resztę, wzięły swoje rzeczy i wróciły do swoich domów.
- Muszę z wami porozmawiać.  - powiedziałam, gdy siedzieliśmy wszyscy w salonie
- Co się stało.? - spytał Zayn
- Chodzi o moje mieszkanie tutaj, bo w końcu moja mama wyszła już ze szpitala mieszka u , a ja wam nadal siedze na głowie, więc pomyślałam, że jutro się wyprowadzę do siebie
- Ale ty nam tutaj w ogóle nie przeszkadzasz - powiedział Liam
- Dobrze, ale chodzi mi też o moją mamę
- A ona przypadkiem nie mieszka u Josha.? - spytał Zayn
- Zapomniałam o nim. No tak mieszka z Joshem, ale co nie zmienia faktu, że nie chce wam siedzieć cały czas na głowie
- Ale Katy, ty nam nie przeszkadzasz, przynajmniej będzie ktoś nornamalny w tej bandzie wariatów - przekonywała mnie Danielle
- I jak tobie można nie ulec.? Zostanę - powiedziałam, a Danielle podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła. Tak samo później zrobiła reszta. Gdy się tak "tuliliśmy" do domu wrócił Harry.
- A co tu się dzieje.? - spytał
- Katy będzie z nami mieszkać -wyjaśniła mu Eleanor
- Czyli będziecie się teraz nade mną znęcać całkowicie.? - zaśmiał się
- Wszystko możliwe - powiedziałam
- Może pójdziemy na spacer po Londynie, Lottie pozna miasto.? - zaproponowałam
- Jestem chętna - potwierdziła Lottie, a za nią reszta. Zebraliśmy się i udaliśmy się na spacer po Londynie, poszliśmy na London Eye, Lou zaciągnął nas do wesołego miasteczka, a Niall oczywiście do Nandos, wróciliśmy do domu chłopcy zrobili wyjątkowo dla nas kolację. Pooglądaliśmy filmy i każdy poszedł spać.


                                                                       ***
W końcu jest. Jakoś nie mogłam się zebrać żeby napisać ten rozdział, ale jakoś dzisiaj mi się udało. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Do następnego.;) xxx

wtorek, 22 maja 2012

Dwadzieścia osiem ♥

Po męczącym czekaniu w korku w końcu dotarliśmy do domu. Zmęczeni wciągneliśmy walizki do domu i polegliśmy na kanapie w salonie. W całym domu panowała cisza, nikt z nas nie miał nawet siły się odezwać. Popatrzeliśmy się na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.
- W tym domu jest za cicho - odezwała się Eleanor
- Tak zdecydowanie, przywykłam do krzyków i śmiechów - zaśmiała się Danielle
- Ale chwila ciszy nie zaszkodzi - powiedziałam i wzięłam się za ogarnięcie przedpokoju w , którym zostały porozrzucane walizki, gdy chciałam podnieść walizkę Zayna, w tym samym momencie wyleciały z niej wszystkie ciuchy. Ile on tego nabrał.?!
- Zayn !!! - krzyknęłam, a po chwili był już przy mnie, wskazałam na kupę ciuchów leżących na podłodze a on od razu do nich podbiegł
- Coś ty zrobiła moim ubraniom ?! - spytał
- No tak jakoś wypadły - odpowiedziałam
- No to tak jakoś je włóż - powiedział i już chciał iść , ale go zatrzymałam
- No to tak jakoś mi pomóż - powiedziałam i wzięliśmy się za sprzątanie, resztę walizek poroznosiliśmy do pokoju reszty. Po skończeniu wróciliśmy do salonu, gdzie siedziały tylko dziewczyny.
- Gdzie reszta.? - spytał Zayn
- Powiedzmy, że próbują " gotować" - odpowiedziała Laura
- Oni i gotowanie, jestem ciekawa co z tego wyjdzie - usiadłam na kanapie i zaczęłam przerzucać kanały
- To ja im może pójdę pomóc - powiedział Zayn
- Pamiętaj, że gdzie kucharek 6.... - zaczęłam
- Nas jest 5 i to kucharzy, nie umiesz liczyć.?! - odkrzyknął mi Niall, a reszta zaczęła się śmiać
- Tam nie ma co jeść - dokończyłam, gotowanie przebywało im w wyjątkowej ciszy, ale tylko do czasu, usłyszałyśmy jakiś huk z kuchni i tam poszłyśmy. Widok mnie wcale nie zdziwił, garnki na podłodze, chłopcy cali w mące i Niall jedzący coś  z miski.
- I was wpuścić do kuchni - zaśmiała się Amy
- No ale my chcieliśmy dobrze - powiedział Lou
- Dobrze, a teraz wyjdźcie my musimy tu posprzątać - zarządziła Laura i chłopców już nie było.
- Oni się pobawili, a my musimy sprzątać - zaśmiałam się i wzięłyśmy się za sprzątanie, po półgodzinie skończyłyśmy i wróciłyśmy do reszty, chłopcy siedzieli sobie przed telewizorem i żaden z nich nie śpieszył się, żeby nam podziękować, ale tego zapewne się nie doczekamy, dosiadłyśmy się do nich i wspólnie oglądaliśmy Dr. House, nie obyło się oczywiście bez komentarzy Louisa, który o medycynie wie kompletnie wszystko, wieczór minął nam wesoło, ale każdy z nas zaczął robić się senny i porozchodziliśmy się do swoich pokoi, wzięłam przysznic i położyłam się , po chwili dołączył do mnie Zayn
- Dobranoc, kochanie - szepnął mi do ucha
- Dobranoc - odpowiedziałam i po chwili zasnęłam

*Następnego dnia*

Obudziłam się wyjątkowo wyspana, rzadko kiedy budzę się wypoczęta.  Zayn jeszcze spał, ale tego można było się po nim spodziewać. Była dopiero 9 , a ja już na nogach, dziwne. Wyjęłam ubrania na dzisiaj z walizki i poszłam do łazienki. Przebrałam się, zrobiłam poranną toaletę i wyszłam z łazienki. Zayn, nadal spał, więc zeszłam na dół. Na dole też cisza, czyżby wszyscy spali. Poszłam do kuchni, tam też pustka, miałam już wychodzić ale zauważyłam pomarańczową kartkę w marchewki przyczepioną do lodówki. Podeszłam i zaczęłam czytać.
                          " Nasi drodzy Malikowie
 Powiadamiamy  was, iż nie  będzie nas w domu. Z powodu zaopatrzenia naszej białej skarbnicy jedzenia, udaliśmy się na zakupu. Nie wrócimy prędko więc nacieszcie się sobą, przypominamy, że nie chcemy być wujkami i ciociami.
                                                Wasz jakże oddany marchewkowy przyjaciel Louis William Tomlinson"
Gdy to przeczytałam, zaczęłam się śmiać, Louis zawsze coś wymyśli.
- Więc jesteśmy sami - odezwał się Zayn, który stał za mną i też to czytał
- Nie strasz mnie - powiedziałam i pocałowałam go
- Musimy to jakoś wykorzystać - poruszył śmiesznie brwiami
- Chciałbyś - zaśmiałam się i wytknęłam mu język
- Mi język, będziesz pokazywać - zaśmiał się i zaczął mnie łaskotać
- Nn-ii-ee Z-aa-y-nn przeee-staa-ńń pr-oo-szęę
- Muszę się zastanowić
- N-ooo proo-szę
- A co za to będę miał.? - znów poruszył brwiami
- Śniadanie - powiedziałam, a Zayn po chwili zastanowienia mnie puścił
- To ja zrobię,a  ty idź się ubierz - dopiero teraz zauważyłam, że Zayn  był w samych bokserkach. Przygotowałam dla nas jajecznicę, zjedliśmy ją, a po chwili w domu pojawiła się reszta.
- Witajcie kochani poddani! - krzyknął Lou
- Witaj Hrabio Tomlinsonie - ukłoniłam się przed nim
- Witaj dworzanko Katy, mamy gościa - odpowiedziałam, a zza niego wyszła blondynka.


                                                             ***
Przepraszam, was , że znów tak długo nie dodawałam ale miałam kilka ważnych spraw i  nigdy nie zdążyłam nic napisać. Jak myślicie, kto będzie tą tajemniczą blondynką.? I mam do was pytanie czy animacje pod rozdziałami, mam dodawać, czy wam się to nie podoba.? Do następnego ;) xxx

wtorek, 15 maja 2012

Dwadzieścia siedem ♥

Mój jakże piękny sen zbudził Louis, który wbiegł z wesołą miną do naszego pokoju.
- No, gołąbeczki wstajemy. Ruchy, ruchy ! - Rozkazał z szerokim uśmiechem i wybiegł, zapewne pójdzie budzić następnych, przetarłam oczy i zauważyłam, że Zayna już nie ma. Dziwne, on by już wstał.? Nie to nie możliwe. Spojrzałam na zegarek godzina 6, to jest po prostu okropne wstawać o tej godzinie, jak tak można. Podniosłam się z łóżka i podeszłam do szafy w której były tylko ubrania przyszykowane na dzisiejszy dzień. Pokój stał się pusty, oprócz szafy, łóżka i kilku szafek stały tu jedynie pięć walizek, z czego trzy to Zayna. Mój chłopak ma więcej ciuchów ode mnie .! Poszłam do łazienki, zrobiłam poranną toaletę, ubrałam się  i zeszłam na dół. W kuchni siedział zaspany Niall.
- Może, kawy.? - zapytałam
- O tak, tego mi trzeba - powiedział już  nieco żywiej, niż wyglądał. Wzięłam się za przygotowanie kaw, zrobiłam też dla reszty oprócz Harry'ego(zaczynałam już powolną zemstę) bo zapewne nikt nie będzie wyspany. Podałam  kawę Niallowi, a po chwili do kuchni wróciła reszta. Na stole czekało pięć kubków kawy i od razu powędrowały do rąk przybyłych. Harry, patrzył na to wszystko bardzo zdziwiony, po czym zapytał.
- Tylko pięć kaw.?
- No jeszcze ja mam i Katy - odpowiedział Niall
- No a ja jeszcze tu jestem - odpowiedział Harry - w kuchni zrobiła się cisza - zapominacie o mnie - powiedział łamiącym się głosem Harry po czym szybko dodał - A tak, się bawicie, dobrze sam sobie zrobię kawę. Całą przemowę Harry'ego nie mogłam wytrzymać ze śmiechu,  gdy zniknął w głębi kuchni wtedy dopiero mogłam się zaśmiać. Widać, Hazza lekko się denerwuje i o to mi właśnie chodzi. Popamięta te naleśniki. Po rozbudzeniu się chłopcy zaczęli znosić bagaże na dół. Po pięciu minutach wszystkie bagaże już były na miejsce oprócz moich i Zayna. Zayn miał je znieść ale coś się na to nie zanosiło.
- Zayn, może ci pomóc.? - krzyknęłam z dołu
- Nie trzeba - odkrzyknął, a po chwili po schodach potoczyły się walizki kolejno jedna po drugiej
- No i gotowe - stanął przed nami Zayn z dumną miną
- Czemu to zleciało.? - spytałam
- Ehh no bo .  - Zayn zaczął się jąkać
- Nie dałeś rady znieść. - zaczął się śmiać Louis
- Wcale nie, to poprostu przeważało moje siły - odpowiedział Zayn
- No dobra już nie ważne - powiedziałam i zaczęłam stawiać walizki  do porządku
- Katy, ty masz aż tyle ciuchów.? - spytała Danielle wskazując na walizki, na co zaczęłam się śmiać
- Powiem ci tylko tyle, że dwie są tylko moje - na co wszyscy zaczęli się śmiać, a Zayn patrzył na nas zdziwiony
- O co wam chodzi.? - spytał
- Masz więcej ciuchów niż twoja własna dziewczyna - odpowiedział przez śmiech Tomlinson
- Ja tylko nie mogę się nigdy zdecydować co wziąć i dlatego biorę wszystko - odpowiedział Zayn, wyminął nas i poszedł do salonu. Była godzina 7.30 niedługo musieliśmy wyjechać. Poszłam do Zayna i się do niego przysiadłam.
- Spodobało mi się tu
- Mi również, napewno kiedyś tu przyjedziemy - odpowiedział
- O, tak napewno. I ja tego dopilnuję - zaśmiałam się
- Zbieramy się ! - krzyknął do nas Liam , na co wstaliśmy z kanapy i ruszyliśmy do reszty
- Wszystko wzięte.? - spytał Daddy
- Oczywiście tatusiu - odpowiedział Louis naśladując głos grzecznego chłopca
- No to teraz dzieci szybciutko do samochodu i jedziemy. - zarządził Liam i tak zrobiliśmy. Jazda trwała około półgodziny, przed lotniskiem było masa fanek z powodu braku czasu chłopcy do nich nie wyszli. Weszliśmy na lotnisku tylnym wejściem by pozbyć się paparazzi i natarczywych fanek. Na lotnisku Niall z Laurą poszli do sklepu , oczywiście po jedzenie bo połowę zapasu na podróż Niall zjadł w samochodzie. Harry i Amy poszli obejrzeć lotnisko, a reszta razem ze mną z i Zaynem siedziała i czekała na samolot. Siedzieliśmy w ciszy, do momentu gdy podbiegł do nas Niall ze szczęśliwą miną.
- Tu jest bosko. Wymarzony urlop - wykrzyczał ze szczęścia
- Niall urlop już miałeś to lotnisko - uświadomiłam go
- Wiem i to jest właśnie najlepsze, to całe lotnisko jest lepsze od Paryża - odpowiedział
- A czemu.? - spytał Zayn
- To oczywiste jest tu masa sklepów z pysznym jedzeniem. Po prostu żyć nie umierać - odpowiedział Niall, a my zareagowaliśmy na to śmiechem.
- Dobrze, Niall na wakacje jedziesz na lotnisko - powiedział Liam, a Niall zaczął cieszyć się jak dziecko, po chwili dołączyli Harry z Amy i poszliśmy w stronę barierki odlotów. Po formalnościach znaleźliśmy się w samolocie. Podróż miała trwać 6 godzin, chciałam sie podczas niej zdrzemnąć ale nie wiem czy będzie mi to dane w takim towarzystwie. Niall zaczął konsumpcję swoich nowych lotniskowych "zdobyczy" Danielle rozmawiała o czymś z Liamem, Eleanor czytała czasopismo a Lou gadał do siebie.?! Harry z Amy zaśmiewali się do łez, Laura słuchała muzyki. Tylko ja i Zayn nie mieliśmy co robić.
- Co planujesz robić podczas podróży ? - spytał
- Spaaać- przeciągnęłam - a ty?
- Teeż - również przeciągnął ,zaśmialiśmy się
- No to śpimy - powiedziałam i próbowałam zasnąć, po chwili mi się to udało.
Nie spałam długo, przebudziłam się chyba po półgodzinie. Spojrzałam na resztę Harry, Zayn, Amy i Laura smacznie spali , a reszta zajmowała się sobą. I właśnie w tym momencie przypomniałam sobie o zemście na Harrym. Postanowiłam, że zrobię to teraz. Ale na razie nie wiedziałam co to ma być. Rozejrzałam się po samolocie - jakby to miało mi w czymś pomóc ale nic,pustka. Ale po chwili wpadłam na genialny pomysł, który musiałam zrealizować. Z mojej torby podręcznej wyciągnęłam notes i mazak, napisałam tam "Kopnij mnie" Dumna z mojego jakże głupiego ale może skutkującego pomysłu, teraz musiałam tylko tą karteczkę przyczepić do pleców Hazzy. I właśnie wtedy nastała ta okazja, Harry przewrócił się na drugi bok plecami do mnie, wzięłam taśmę i przyczepiłam kartkę do jego pleców, reszta tego nie zauważyła i może nawet lepiej. Pomysł może nie najoryginalniejszy ale poczekam na efekty. Zostało nam jeszczę 3 godziny lotu, a ja nadal nie miałam co robić, cała reszta spała, a ja nie mogłam znaleźć sobie żadnego sensownego zajęcia. Wyciągnęłam z torby odtwarzacz, założyłam słuchawki i zaczęłam słuchać  muzyki rozbrzmiewającej w moich uszach. Przymknęłam oczy i momentalnie zasnęłam otulona solówką Zayna w "Moments"


- Kate wstawaj, jesteśmy na miejscu - tymi słowami obudził mnie mój chłopak
- Już.? - spytałam, przeciągając się
- Tak, chodź idziemy - powiedział i wziął mnie za rękę, przed sobą zauważyłam Harry'ego mającego nadal przyczepioną moją karteczkę, zauważył to również Zayn.
- Harry co ty... - próbował mu coś powiedzieć, ale zakryłam mu usta dłonią i chyba zrozumiał co tu się dzieje
- To twoja sprawka.? - spytał podnosząc jędną brew, przytaknęłam
- No dobra robota - powiedział i poklepał mnie po plecach, na co obdarzyłam go pytającym spojrzeniem
- Będziesz mnie klepał jak kumpla.? - spytałam
- Nie, oczywiście że nie - powiedział i mocno mnie przytulił
- Od razu lepiej - uśmiechnęłam się i pociągnęłam go do reszty.

*Oczami Harry'ego*
W końcu podróż się skończyła, nie lubię latać długo to strasznie męczące. Dobrze, że udało mi się usnąć, bo chyba bym się zanudził na śmierć. Wziąłem swoje rzeczy i wstałem z mojego miejsca i ruszyłem do wyjścia, za sobą słyszałem szepty i chichoty, nie zważałem na to, w końcu jestem rozpoznawalny. Po chwili zostałem kopnięty w tyłek, nie zwróciłem na to uwagi w końcu był tłok, ale po chwili znów i tak kilka razy, w końcu odwróciłem się i zobaczyłem rozbawioną resztę moich przyjaciół.
- Z czego się tak śmiejecie.? - spytałem zdziwiony
- Sczerze.? To z ciebie  - odpowiedział przez śmiech Lou
- Ale czemu.?
- Twoje plecy, kartka - wymieniał przez śmiech Lou, dotknąłem pleców i poczułem kartkę zerwałem ją i zobaczyłem napis " Kopnij mnie"
- To ktoś z was.? - spytałem, ale nastała cisza. Domyślałem, się, że to może Katy ale nie byłem pewny.
- Nie ważne, chodźcie już - powiedział Liam i ruszyliśmy za nim, Katy gdy przechodziła obok mnie szepnęła rozbawiona " To początek zemsty" No czyli to jednak ona. Nie żartowała z tą zemstą. Teraz zostało mi tylko czekać co ona wymyśli.

                                                                         ***
Wróciłam do was, w końcu. Strasznie tęskniłam za pisaniem i dodawaniem postów. Starałam się napisać jak najdłuższy mogłam, żeby wynagrodzić wam to, że tak długo czekaliście, ale mam nadzieję, że wytrzymałyście i dałyście radę. Dziękuję, za odwiedzanie i czytanie moich rozdziałów.;) Do następnego . xxx

czwartek, 3 maja 2012

Informacja

Chciałabym wam powiedzieć, że w najbliższym czasie nie będą pojawiać się nowe rozdziały, ponieważ nie mam dostępu do mojego laptopa. Liczę, że rozdział będę mogła wstawić pod koniec maja. Liczę, że będziecie czekać na nowy rozdział ;) Pozdrawiam