sobota, 7 kwietnia 2012

Piętnaście ♥


Gdy w drzwiach kawiarni zobaczyłam tatę, zestresowałam się. Nie byłam pewna czy mogę mu wybaczyć i nie wiem jak mam z nim rozmawiać. Po chwili znalazł się przy moim stoliku.
- Witaj Katy – uśmiechnął się
- Cześć tato, więc o czym chciałeś ze mną rozmawiać ?– zapytałam siadającego tatę.
- O tym, że się zmieniłem. Chciałem Cię też przeprosić za wszystko i prosić o wybaczenie. Chcę mieć znów te nasze dobre kontakty, nasze rozmowy. – gdy to wszystko mówił, jego oczy się zaszkliły
- Tato, - przerwałam na chwilę – ja też bym chciała żeby
 było tak jak kiedyś
- Więc, Katy wybacz mi – łza spłynęła mu poliku
-Nie obiecuję, że po tym wszystkim będzie wspaniale. Ale spróbuję – uśmiechnęłam się do niego
- Katy, dziękuje Ci za kolejną szansę, teraz na pewno nic złego nie zrobię
- Nie obiecuj, zobaczymy jak to będzie.
Posiedziałam  z tatą w kawiarni jeszcze około godziny i postanowiłam wracać już do domu. Zadzwoniłam po Zayna tak jak mu obiecałam, był po mnie już po chwili.
- Cześć kochanie – przywitał się ze mną
- Cześć – pocałowałam go w policzek i wsiadłam do samochodu
-  I jak było.? –zapytał
- Na samym początku gdy go zobaczyłam, zaczęłam się stresować ale gdy zaczął mówić a jego oczy się zaszkliły zrozumiałam, że mu zależy. I tak jakby dałam mu drugą szansę, nie obiecałam że się uda ale powiedziałam , że spróbuję – opowiedziałam mu
- Cieszę się, że pogodziłaś się z tatą – powiedział uśmiechnięty Zayn
- Też się cieszę – jechaliśmy jeszcze chwilę i byliśmy w domu. Byli tam tylko Liam  z Danielle oglądający telewizję i Louis z Eleanor, którzy siedzieli na górze.
- Cześć zakochana paro – zawołał Zayn do Dan i Liama
- Witamy państwa Malik – zaśmiał się Liam
- Co robimy – zapytałam
- Może my zrobimy jakiś deser – zapytała się mnie Danielle
- Dobry pomysł – zgodziłam się i poszłyśmy do kuchni, chłopacy przez ten czas oglądali jakiś film, przygotowałyśmy każdemu po porcji lodów i dołączyłyśmy do chłopaków. Zastanawiało mnie jak tam u dziewczyn, byłam ciekawa co wymyślili chłopcy.
*Oczami Amy*
Gdy spacerowaliśmy Harry zapytał się mnie  czy chcę się odłączyć od reszty, zgodziłam się. Harry zabrał mnie nad moje ulubione jeziorko w Londynie. Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać.
- Bardzo lubię to miejsce – powiedziałam, przyglądając się krajobrazowi przede mną
-Ja też, przychodzę tu zawsze kiedy chcę pomyśleć lub jestem szczęśliwy. –powiedział Harry
- A jaki jesteś teraz  - spytałam
- Bardzo szczęśliwy – powiedział i lekko się do mnie uśmiechnął, chyba się zarumieniłam bo uśmiech Harry’ego stał się większy.
- Ślicznie wyglądasz kiedy się rumienisz –powiedział, a  wtedy kompletnie odleciałam i chyba cała twarz kryła się w rumieńcu
- Dziękuje – odpowiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam. Rozmawialiśmy z Harrym jeszcze długi czas, polubiłam go bardzo ale wydaję mi się , że to coś więcej niż przyjaźń z mojej strony. Nie chcę mu na razie mówić o moich uczuciach, nie jestem gotowa. Boję się o nasz przyjaźń. Gdy wracaliśmy do domu, zrobiło mi się zimno, Harry widząc to zdjął z siebie swoją bluzę i podał mi. Kiedy ją założyłam, czułam zapach Harry’ego. Gdy dotarliśmy  do domu zastaliśmy trzy pozostałe pary oprócz Laury i Nialla, ciekawe co ten blondynek wymyślił.
*Oczami Laury*
Niall, chciał pokazać mi jedno miejsce, więc zgodziłam się. Wyszliśmy trochę na obrzeża Londynu. Doszliśmy do pięknej zielony polany, na środku której była wielka biała altana. Niall, pociągnął mnie w jej kierunku. W środku w kącie stała gitara do której od razu podszedł Niall. Usiedliśmy na ławce , która się tam znajdowała.
- Podoba Ci się tu.? –zapytał Niall
- Tak, bardzo. Jest tu tak magicznie.
- Wiem, przychodzę tu zawsze gdy mam wenę i tworzę tu nowe piosenki, lub po prostu mam zły humor, to miejsce je momentalnie poprawia. – powiedział Nialler
- Nigdy o tym miejscu nie słyszałam, jak je odnalazłeś.? – zapytałam
- Kiedyś, przez przypadek się tu znalazłem i od tamtej  pory ciągle tu przychodzę. Zagrać Ci coś.? –zapytał
- Jasne – odpowiedziałam i usłyszałam pierwsze dźwięki gitary i głos Nialla, który przeszywał moje ciało. Uwielbiałam jego głos, gdy śpiewał zawsze miałam ciarki na skórze.  Niall, śpiewał mi fragment doskonale mi znany.
                                   „If I’m louder, would you see me?
                                    Would you lay down in my arms and rescue me?
                                   Cause we are the same
                                    You save me
                                   when you leave it’s gone again”*
Zawsze kiedy słuchałam tej piosenki, zaczynałam płakać. Tym razem było tak samo. Niall nie wiedział co wywołało u mnie ten płacz, szczęścia. Tak to był płacz szczęścia.
- Czemu płaczesz ? –zapytał
- Zawsze wzruszam się na tej piosence – powiedziałam i wytarłam łzy, które spływały po moim poliku
- Tak, to bardzo wzruszająca piosenka. – uśmiechnął się do mnie. Niall, śpiewał jeszcze dla mnie fragmenty innych piosenek, lecz żadna mnie tak nie wzruszyła jak tamta. Postanowiliśmy już wracać, Niall obiecał, że jeszcze mnie tu zabierze. Spodobało mi się tu. Dzisiaj, gdy Niall mi śpiewał byłam pewna uczuć co do niego. Jest wrażliwym, uczuciowym chłopakiem. Ale nie jestem pewna czy on czuję to samo do mnie. Nie będę zdradzała swoich uczuć, jeszcze nie teraz.
*Oczami Katy*
Gdy do domu wrócili Harry z Amy, widać było że są szczęśliwi. Muszę potem o wszystko wypytać Amy.  Byłaby z nich naprawdę dobrana para, tak samo jak z Laury i Nialla, obydwoje byli bardzo wrażliwi. Państwo Styles się do nas dołączyli a po półgodzinie przyszli również państwo Horan, również z uśmiechem od ucha do ucha. Oglądaliśmy całą dziesiątką film gdy odezwał się Niall.
- Wiecie, co wam powiem – spytał się nas
- Jesteś głodny – spytałam
- No, ale skąd ty wiedziałaś.?! –spytał się zdziwiony blondynek
- Wiesz, można się domyślać – zaśmiałam się i puściłam mu oczko
- Zayn, przed nią się nic nie ukryje więc uważaj – powiedział bardzo poważnie Niall
-Wiem o tym – powiedział i przytulił się do mnie        
- No ale Katy, tak na serio. To mogę liczyć na twoje wyśmienite naleśniki ? – zapytał Niall robiąc minę kota ze Shreka
- Możesz liczyć – powiedziałam i udałam się do kuchni, po półgodzinie naleśniki były gotowe.
- Niall … - nie zdążyłam dokończyć bo blondynek znalazł się już w kuchni jak na zawołanie
-Szybki jesteś – zaśmiałam się
- Wiesz , jeśli chodzi o jedzenie to ja zrobię wszystko – zaśmiał się i zabrał za jedzenie, zostawiłam Nialla w kuchni i poszłam do salonu.
- Wy – wskazałam na Amy i Laurę – już mi na górę -  powiedziałam
- No i będą o nas teraz plotkować – zaśmiał się Zayn
- Myślisz, że akurat o tobie – spytałam, a Zayn zrobił zdziwioną minę na którą wybuchnęłam śmiechem – kochanie nie przejmuj się , mamy coś innego do obgadania niż obgadywanie kogoś – zapewniłam go i dołączyłam do dziewczyn.
- No to teraz słucham – powiedziałam siadając na łóżku Zayna
- Ale co.? – powiedziała Amy
- No nie mów, że nie wiesz o co mi chodzi – spytałam
- No, nie – teraz dołączyła się Laura
- No o wasze porwanie dzisiejsze przez chłopaków
- Aaa o tym – powiedziały równocześnie , zaczęłam się z nich śmiać
- No to teraz opowiadajcie
- No to tak, Harry zabrał mnie nad moje ulubione jeziorko i tam długo rozmawialiśmy, powiedział , że jest szczęśliwy, gdy wracaliśmy dał mi swoją bluzę no i wróciliśmy do domu – powiedziała Amy, gdy mówiła jej oczy na myśl o Harrym rozbłyskiwały się a uśmiech pojawiał się na jej twarzy
- Amy ty się zakochałaś. – powiedziałam uradowana
-To, tak widać.? –zapytała
- I to jak. To jak na niego patrzysz, śmiejesz się z tego co powie. Ale on tak samo, gdy ty nie widzisz wpatruję się w ciebie w jak obrazek. Obydwoje się zakochaliście. – powiedziałam
- Nie jestem pewna co do jego uczuć. On jest gwiazdą, może mieć każdą dziewczynę, a zakochałby się akurat we mnie – mówiła Amy
- Amy, ty jesteś niesamowitą, piękną inteligentną dziewczynę. Nie dziwię się, że chłopak stracił dla ciebie głowę – zaśmiałam się – uwierz w to  - dopowiedziałam
- A co u ciebie Laura? –spytałam
- Niall zaprowadził mnie na piękną polanę, była tam altana, gdy siedzieliśmy na ławce Niall zaczął grać śpiewać i wzruszyłam się, obiecał, że mnie jeszcze tam zabierze.
- Och, jak romantycznie – westchnęłam, a dziewczyny zaczęły się ze mnie śmiać -  no co.? – zapytałam, a one wzruszyły ramionami
- Chodźmy już do chłopaków, bo będą się bać, że ich oplotkowałyśmy –powiedziała Amy i tak zrobiłyśmy, zeszłyśmy na dół i szok. Nie było nas piętnaście minut, a cały salon pokryty był popcornem, a w nim tarzał się Niall krzycząc : „Mój raj” i Louis, który siedział obok Harry’ego i  śpiewał mu „Call me maybe” Jedynie Zayn i Liam byli normalni, przyglądali się wszystkiemu i śmiali.
- No co tu się wyrabia jak nas nie ma.? –zapytałam
- Och, mój popcornie, mój jedyny – śpiewał cichutko Niall, ale wszyscy go usłyszeli i zaczęli się śmiać
- Niall, ogarnij się –powiedział Liam, ale blondyn nie brał tego pod uwagę i dalej śpiewał o popcornie.
- I jak wy z nimi wytrzymałyście tutaj.? – spytałam Danielle i Eleanor
- Wiesz, próbowałyśmy się do nich nie przyznawać – odpowiedziała El
- Nie przyznawać.?! Do mnie?! Coś ty powiedziała. Jak można się wyrzekać kogoś jak ja: zabawnego, inteligentnego i bardzo  przystojnego i .. – mówił by dalej ale przerwała mu Eleanor
- I bardzo skromnego – dopowiedziała i zaczęliśmy się śmiać
- Oni się z ciebie śmieją, ale ja cię jeszcze kocham – powiedział Hazza i przytulił Lou, na co ten wielce ucieszony zaczął biegać po domu
- Dom wariatów –westchnęła Danielle
- Zgadzam się – powiedziałam
- O czym tam plotkowałyście – zapytał Liam
- A co ty taki ciekawski? – spytała Laura
- A nic, nic tak pytam. – powiedział robiąc dziwną minę, wiedziałam co ta mina może oznaczać, że coś wie
- Podsłuchiwałeś !!! –krzyknęłam
- Nie, coś ty – uciekał od mojego wzroku
- Payne, przyznaj się – mówiłam groźnie
- No dobra, podsłuchiwałem – przyznał się
- Powinnam ci zrobić awanturę ale szczerze to mi się nie chce – powiedziałam i usiadłam obok Zayna, wtulając się do niego. Po chwili dostałam sms-a od Liama „Podsłuchiwałem, ale nikomu nie powiem co słyszałem, też uważam że do siebie pasują ;)” Gdy to przeczytałam uśmiechnęłam się do Liama, a on odwzajemnił uśmiech.
- Co powiecie na grę Monopoly – powiedział Niall, który wstał w końcu ze swojego „Popcornowego Raju”
- Dobrze, ale ty najpierw posprzątasz swój „ raj” – powiedziała Eleanor
- A, już myślałem, że mi się uda –szepnął
- Horan!!! , słyszałam – krzyknęłam
- Kobieto ! Zadziwiasz mnie – powiedział blondyn
- A czemu ?
- Usłyszałaś co powiedziałem, a zrobiłem to bardzo cicho, rozgryzłaś Liama i jeszcze nas straszysz naszym krzykiem
- A o to ci chodzi – westchnęłam
- Mam nadzieję, że to twoje wszystkie czarne moce – powiedział przestraszony Niall
- Nie, jeszcze umiem wyjadać jedzenie pewnemu żarłokowi
- Komu – spytał zdzwiony
- Niallowi Horanowi -  gdy to powiedziałam chłopak zaczął piszczeć i krzyczeć, że jestem zwariowana, nikt nie mógł powstrzymać się ze śmiechu
- No a teraz sprzątaj – powiedziałam
- Dobrze, ale nie zabijaj – nadal był przestraszony
Niall, posłusznie posprzątał w obawie, że wyjem mu jedzenie. W końcu zagraliśmy w Monopoly, a wtedy zaczęło się piekło.
- Ja będę bankiem –krzyczał Lou
- Nie , bo ja – dogadywał Harry
- Ja będę – dorzucił Niall
- Wy się nie nadajecie, bo kto jak nie Tomlinson jest lepszym bankiem – powiedział dumnie Lou
- Cisza !! Ja będę bankiem – powiedziałam i tak zrobiłam, chłopcy nie mieli nic do gadania i zamilki
- Podziwiam Cię –szepnął mi Zayn i pocałował w policzek, co sprawiło, że się zarumieniłam
Zaczęliśmy grać w Monopoly, ale przerwał nam mój telefon odebrałam i doznałam kolejnego szoku dzisiejszego dnia.
- Panno, Kate, proszę przyjechać do szpitala- usłyszałam głos pielęgniarki
- Coś się stało?  -spytałam,
- Wszystkiego dowie się pani na miejscu, proszę o szybki przyjazd – nie zdążyłam o więcej zapytać bo zakończyła rozmowę
- Zayn – szepnęłam
- Tak, kochanie? –spytał
- Musimy jechać szybko do szpitala
- A co się stało.? –spytał przestraszony
- Dzwonili, żebym jak najszybciej przyjechała, ale nie powiedzieli mi czemu – mówiłam przestraszona
- Dobrze, już jedziemy –powiedział i ruszyliśmy w stronę samochodu. 
                                                                                ***
Rozdział miałam wstawić później ale nie mogłam się powstrzymać i wstawiłam już dzisiaj. Moim zdaniem kompletnie nie wyszła mi rozmowa Katy z ojcem, zepsułam to .  Znów wyszedł mi długi rozdział , chociaż na początku ledwo pisałam krótkie. Dziękuje wam wszystkim za miłe komentarze i za wejścia. xxx

czwartek, 5 kwietnia 2012

Czternaście ♥


Przed salą zobaczyłam Zayna rozmawiającego z nim. Moim ojcem. Nie wiedziałam, skąd dowiedział się o tym, że mama jest w szpitalu. Gdy mnie zobaczył od razu do mnie podszedł.
- Witaj Katy. Jak się czujesz ? –zapytał
- A jak mam się czuć.?!
- No tak, rozumiem. Ale wiedz, że na pewno będzie dobrze. – próbował mnie pocieszać
- Nikt tego nie wie czy będzie dobrze, a ni ty a ni ja. A w ogóle skąd się dowiedziałeś się , że mama jest w szpitalu.?
- Niejaki Josh do mnie zadzwonił i mnie o tym powiadomił.
- Ahaa, dobrze. Chcesz coś jeszcze ode mnie, bo jestem zmęczona i chciałabym już jechać do domu.?
- Katy, moglibyśmy się jutro spotkać i porozmawiać.?
- A o czym ty chcesz ze mną rozmawiać? – zapytałam, nie wiedziałam o czym on chce ze mną rozmawiać, po tym wszystkim co zrobił
- O tym co zrobiłem, chcę ci wszystko wytłumaczyć, nie zajmie to długo, proszę Cię Katy.- widziałam, że ojcu zależało na spotkaniu ze mną więc się zgodziłam
- No dobrze, to gdzie.?
- Zadzwonię jeszcze do ciebie jutro, dobrze.?
- Dobrze, a teraz przepraszam ale będę już szła.
- Do jutra- usłyszałam jeszcze jego głos
Wyszliśmy z Zaynem ze szpitala i poszliśmy do samochodu. Byłam ciekawa o czym Zayn rozmawiał z moim ojcem.
- Kochanie, a o czym rozmawiał z tobą mój ojciec
- Pytał się jak sobie radzisz i kim jestem dla ciebie – odpowiedział
- I co mu odpowiedziałeś.?
- Że jestem z tobą i że Cię bardzo kocham i będę się tobą opiekować i nigdy nie dam ci nikomu krzywdzić. – gdy Zayn to mówił wzruszyłam się i jedna łza popłynęła mi policzku.
- Katy, powiedziałem coś nie tak.? Czemu płaczesz? – Zayn przejął się tym, że zaczęłam płakać
- Nic złego nie zrobiłeś. Po prostu wzruszyłam się tym co o nas powiedziałeś mojemu ojcu. Kocham Cię.
- Ja ciebie też. – uśmiechnął się do mnie , resztę drogi spędziliśmy  w ciszy, przez ten czas myślałam co będzie ze mną i Zaynem, mamą i Joshem i moim ojcem. Obawiałam się tego spotkania, chciałam znów móc z nim rozmawiać tak jak kiedyś i widzę, że jemu też na tym zależy. Moje rozmyślenia przerwał Zayn.
- Katy, jesteś ? – zapytał
- Tak, przepraszam zamyśliłam się.
- A nad czym tak myślałaś.?
- Nad nami, moją mamą i Joshem oraz moim ojcem
- I co wywnioskowałaś.? -  zapytał
- Że Cię bardzo kocham, że chcę aby moja mama wróciła do zdrowia. A co do mojego ojca chyba jestem w stanie mu wybaczyć. Widzę, że się stara o to wszystko.
- Popieram Cię, moim zdaniem też powinnaś mu wybaczyć. Decyzja należy już tylko do ciebie.
- Jeszcze się nad tym zastanowię.
Jechaliśmy jeszcze dziesięć minut i byliśmy w domu. Przed drzwiami można było już usłyszeć krzyki dochodzące z domu. Z lekkim strachem co nas może czekać w domu, weszliśmy do środka.  Mieliśmy się czego obawiać, Louis leżał na podłodze i nie mógł powstrzymać śmiechu, Eleanor śmiała się z Lou , Niall oczywiście jadł, bo co innego mógł robić ten nasz blondynek. Liam i Danielle siedzieli na kanapie i przyglądali się temu wszystkiemu. Czasami wydaje mi się, że to oni są najbardziej ogarnięci z nas wszystkich. Amy z Laurą stały i wszystkiemu się przyglądały. Harry, no właśnie nigdzie go nie widziałam.
- Ekhm, co tu się dzieje ? –zapytałam, bo nikt nie zauważył, że weszliśmy
- N- oo, bo –oo Harry … haha no on haha jego włosy haha – próbował mówić Louis, ale przez jego śmiech nic nie mogłam zrozumieć.
- Gdzie jest Harry – zapytał Zayn
- Tu jestem – powiedział schodzący po schodach Harry. Gdy go z Zaynem zobaczyliśmy nie mogliśmy powstrzymać się ze śmiechu, reszta też do nas dołączyła. Harry spojrzał na nas wzrokiem zabójcy. Śmialiśmy się z Harry’ego dlatego, że zszedł do nas w wyprostowanych włosach i makijażu.
- Biedny Harry.. Kto ci to zrobił . haha – zapytałam
- Ten zdrajca – wskazał na tarzającego się dalej Louisa
- No to, mamy wyjaśnienie zachowania Louisa – powiedział Zayn
- No ale nic takiego mu nie zrobiłem – powiedział Lou, który podniósł się dopiero z podłogi
- Nic.?! Ty nic nazywasz, wymalowanie mojej twarzy i wyprostowanie moich kochanych loczków. Louisie między nami koniec.- powiedział groźnie Harry
- Co?! Jak to. Harry proszę wybacz mi. Nie chciałem tego zrobić. Wybacz. –błagał klęcząc na kolanach Louis
- Dobrze, ale po raz ostatni ci wybaczam.
- Och, dziękuje Harry już nigdy więcej. – zapewniał go Lou
- A tak, zapytam Lou. Skąd wziąłeś kosmetyki. – spytała Eleanor
- No z twojej kosmetyczki  - odpowiedział
- Co.?! Z mojej. ? Louisie Tomlinsonie pożałujesz tego – powiedziała Eleanor i wstała z kanapy,  Lou gdy to zobaczył szybko pobiegł na górę , a Eleanor za nim i tyle ich widzieliśmy.
- Kiedy, on z tego wyrośnie – powiedziałam do siebie
- Katy, wydaję mi się, że nigdy – powiedział Liam
- Zostaje nam jedynie tylko czekać na cud. – zaśmiałam się – ale przynajmniej mamy rozrywkę dzięki niemu
- I rozprostowane włosy – dorzucił Harry i wszyscy zaczęliśmy się śmiać
- A z czego się śmiejemy – zapytał wchodzący Niall – i znów wybuchliśmy śmiechem.
- W tym momencie to z ciebie. – powiedziałam
-A ja co znów zrobiłem.? – zapytał
- No właśnie nic i to jest w tym najśmieszniejsze  - powiedział Zayn
- Ja was naprawdę już nie rozumiem. Wracam do rzeczy, która jedyna mnie rozumie.
- Niall, co masz na myśli – zapytała Danielle
- No , a co ja mogę mieć na myśli – zapytał
- No nie wiemy, oświeć nas – powiedziała Amy
- No oczywiście, że jedzenie – krzyknął i pobiegł szybko do kuchni
- Ach ten nasz żarłok – westchnęła Laura
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę, ale poczułam się senna i poszłam spać. Położyłam się i po chwili zasnęłam w objęciach Morfeusza.
*Następnego dnia*
Obudził mnie Niall, który wymachiwał mi rękami przed oczami, śmiejąc się przy tym tak głośnie , że nikt nie mógłby spać.
- A ty, czego.? – zapytałam
- Wstawaj! – krzyknął
- Ale po co .?
- Jeść mi się chce – powiedział
- Nie umiesz sam sobie zrobić.?
- Nie, ty umiesz lepiej – próbował prawić komplementy, które podziałały
- No dobra, wstaję idę się ubrać i zrobię ci to śniadanie.
- Katy, normalnie Cię kocham – krzyknął i przytulił mnie
- Kto kocha moją Katy.? – zapytał Zayn, który ni z stąd ni z owąd znalazł się w naszym pokoju niczym nindża*
- Ja. ! – krzyknął Niall
- Mam być zazdrosny – zapytał
- Nie musisz, ja ją kocham tylko za jedzenie
- No wiesz Niall, jak możesz – powiedziałam
- No to ja może pójdę – powiedział blondyn i ulotnił się z pokoju
- No ja już z nim nie mogę – westchnęłam
- Dasz radę. A poza tym dostałaś sms-a .
Wzięłam telefon, sms okazał się od taty.:
„ Katy spotkajmy się w kawiarni „Róża” o 17. Tata.:)
Odpisałam, że mi pasuję i wstałam z łóżka. Podeszłam do  szafy, na dzisiaj wybrałam sobie letnią sukienkę bo były nadzwyczaj ciepło jak na Londyn, do tego jeansową kurtkę i brązowe botki. Poszłam do łazienki przebrałam się, umalowałam i uczesałam. Wyszłam z łazienki , w pokoju na łóżku leżał Zayn.
- Ślicznie wyglądasz – powiedział
- Dziękuje, idziemy na śniadanie.? – zapytałam
- Tak, jasne.
Zeszliśmy na dół, wszyscy już wstali i siedzieli przy stole. Gdy Niall mnie zobaczył od razu zaczął krzyczeć.
- No ile można się ubierać. ?! Ja tu siedzę głodny – krzyczał
- Siedź cicho bo nic nie dostaniesz – odpowiedziałam i podziałało bo Niall ucichł
Na śniadanie przygotowałam tosty, raczej stos tostów ze względu na naszego obżarciucha. Tosty ze stołu zniknęły już po chwili i znalazły się na talerzu nikogo innego jak Nialla.
- Idziemy, dzisiaj się gdzieś przejść.? –zapytała Laura
- Może do parku.? – dopowiedziała Amy
- Nam pasuję – powiedzieli Liam i Danielle
- Reszcie też więc idziemy do parku.
Po śniadaniu, chłopcy poszli grać w jakąś grę, a my z dziewczynami zostałyśmy w kuchni i rozmawiałyśmy.
- Dzisiaj, spotykam się z moim ojcem. –powiedziałam
- Tak.? Kiedy się z nim spotkałaś.? – zapytała El
- Był wczoraj w szpitalu i prosił mnie o spotkanie, widziałam, że mu na tym zależy więc się zgodziłam.
- Chcesz mu wybaczyć.? –zapytała Laura
- Chciałabym, wydaję mi się, że się zmienił. Zależy mu na tym żeby ze mną porozmawiać i wszystko wyjaśnić.
- Przekonasz się dzisiaj i na pewno podejmiesz dobrą decyzję – dopowiedziała Danielle
- Dzięki za radę, a teraz zbierajmy się jeśli chcemy iść do tego parku – powiedziałam i poszłam do chłopaków powiedzieć, żeby się zbierali. Po półgodzinie wszyscy byli gotowi do wyjścia. Chodziliśmy po parku, po pewnym czasie Harry zabrał gdzieś Amy a Niall Laurę. My postanowiliśmy wybrać się do Milkshake, spotkaliśmy tam trochę fanek, chłopcy porobili sobie z nimi zdjęcia i porozdawali autografy a my z dziewczynami zamówiłyśmy na po shake’u i usiadłyśmy czekając na chłopaków, dotarli do nas po dziesięciu minutach
- Przepraszamy, że tak długo ale nie chciały nas puścić – tłumaczył się Liam
- Dobrze, a teraz siadajcie – powiedział Danielle
Spędziliśmy tam trochę czasu, spojrzałam na zegarek była 16.30.
 - Ja muszę się zbierać, mam spotkanie z tatą zaraz. – powiedziałam
- Nie denerwuj się, będzie dobrze. Zadzwoń po mnie to potem po ciebie przyjadę.- powiedział Zayn
- Dobrze, zadzwonię, lecę pa – pocałował go w policzek i poszłam. Do kawiarni doszłam w piętnaście minut, gdy weszłam taty jeszcze nie było zajęłam miejsce i zamówiłam sobie ciastko. Po chwili w drzwiach kawiarni pojawił się tata. 
                                                                  ***
A tu taki mały bonus - długi rozdział. Nie wierzę, że mi się udało tak długi napisać, ale czego się nie robi dla czytelników ;) Dziękuje wam za komentarze i wejścia. Cieszę się, że chce wam się czytać moje opowiadanie.  Z racji tego, że dodałam trochę dłuższy rozdział kolejny nie wiem kiedy się pojawi, chciałabym go dodać jak najszybciej ale nie chcę niczego obiecywać. Jest teraz przerwa od szkoły więc w tym czasie na pewno rozdziały będą się pojawiały. Chciałabym wam też życzyć Smacznego jajka i mokrego Dyngusa ;)  xxx

wtorek, 3 kwietnia 2012

Trzynaście ♥

Przebudziłam się z bólem głowy. Nie mogłam spać pół nocy , wciąż miałam przed oczami moją mamę i ten wypadek. Zobaczyłam, że obok mnie śpi Zayn. Spał tak słodko, nie chciałam go budzić,  więc wstałam jak najciszej mogłam. Poszłam do łazienki, stanęłam przed lustrem i przeraziłam się moim wyglądem. Cały makijaż miałam rozmazany, podpuchnięte oczy od płaczu.  Przemyłam twarz i wyszłam z łazienki. Zayn, nadal słodko spał, nie budziłam  go i zeszłam na dół. O dziwo reszta już dawno wstała, gdy zeszłam na dół wzrok wszystkich był skierowany na  mnie. Każdy, patrzył na mnie współczującym wzrokiem.
- Cześć wam – przywitałam się z nimi
- Hej Katy ! – przywitała mnie Amy i przytuliła do siebie
- Chcesz śniadanie? - zapytał się mnie Niall
- Tak, a co jest.?
- Naleśniki z bitą śmietaną
- Mhm, pycha. Jasne że chcę - powiedziałam i usiadłam do stołu
- Proszę - powiedział Niall i postawił przede mną talerz z górą naleśników
- Ej, ale ja tyle nie zjem
- No wiem - zaśmiał się
- No to po co mi tyle dałeś?
- Żebym potem ja mógł to wszystko zjeść - powiedział i zaśmialiśmy się
- Kiedy ty w końcu nie będziesz głodny?
- Nie wiem. W najbliższym czasie tego nie planuję
- Czego nie planujesz.? - zapytał Zayn, który właśnie wszedł do kuchni
- Nie planuję w najbliższym czasie być głodnym - odpowiedział mu Niall
- No tak, tego można było się spodziewać
- Ej, wy w kuchnii oglądacie z nami film? - krzyknął z salonu Lou
- Taak - odkrzyknęliśmy mu wszyscy i poszliśmy do drugiego pokoju. Reszta włączyła film. Okazał się to James Bond. Lou był najbardziej ucieszony z tego filmu. Po dwóch godzinach skończyliśmy oglądać film. Po chwili podszedł do mnie Louis i powiedział:
- Tomlinson, Louis Tomlinson - powiedział to z taką poważną miną, że nie mogłam powstrzymać śmiechu
- Haha, Louis Bond robi to lepiej
- No jak możesz.?! - krzyczał - Ty przeciwko mnie.?! - udał focha , tupnął nogą i odszedł w kąt pokoju. Reszta, która to widziała miała niezłą zabawę oglądając to.
- Zayn, zawieziesz mnie po południu do szpitala? - zapytałam
- Oczywiście, kiedy chcesz - uśmiechnął się
- Dziękuję. - powiedziałam i poszłam do pokoju przebrać się bo jeszcze siedziałam w piżamie. Ubrałam się w ciemne rurki, białą bokserkę i czarną marynarkę. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Po półgodzinie zeszłam na dół, chłopacy i reszta nadal nie ogarnięci.
- A wy nadal tacy nie ogarnięci.? - spytałam Lou i Harry'ego którzy próbowali pocałować swoje łokcie. Tak, czasami mnie bardzo zaskakują.
- My? nie ogarnięci.? chyba nas z kimś pomyliłaś - powiedział Harry i zaczął się śmiać
- Nie, dobrze widzę jak na razie. Ogarnijcie się już. - powiedziałam groźnie
- Dobrze, mamusiu. - krzyknął wchodzący po schodach Louis
- Dobry, synek - zaśmiałam się i usiadłam na kanapie. Włączyłam telewizor, leciała jakaś kolejna brazylijska telenowela. Po chwili wrócili chłopcy i dziewczyny, zaczęli razem ze mną oglądać, ale z nimi nie dało się nic oglądać.
- No, jak to go zostawiła. Wróć do niego - krzyczał Lou
- Jak, ona mogła. On ją kocha. - wtórował mu Harry
- Uciszcie się - powiedział groźnie Liam, ale oni nie zwracali na niego uwagi
- No wróć do niego kobieto.! - krzyczał jeszcze głośniej Louis
- Przestańcie !!! -krzyknęłam, oczy wszystkich były skierowane na mnie
- No, Katy ty potrafisz uciszać - zaśmiał sie Liam
- Dziękuje, a wy - wskazałam na Lou i Harry'ego - za karę idziecie przygotować popcorn i ani słowa przy oglądaniu
- Dobrze - powiedzieli razem i po chwili już ich nie było
- Katy, ja się ciebie boję  - powiedział Niall
- Czemu.?
- No, bo ty tak krzyczysz
- Jak? - zapytałam
- No tak głośno. - powiedział a reszta zaczęła się śmiać
- Nie będe krzyczeć, jeśli nikt mnie nie zdenerwuje
- No, to Zayn musisz być grzeczny - powiedziała Danielle
- Oczywiście, że będe. Kiedy ja byłem nie grzeczny? -zapytał Zayn
- No, a kto wyleciał z dwóch szkół - zapytał Harry wchodząc z miską popcornu
- No, ja. - powiedział zmieszany Zayn
- Nasz Bradford Bad Boy - zaśmiał się Lou a zaraz potem reszta
- No, skończcie już z tym - powiedziałam do chłopaków i uśmiechnęłam się do Zayna, usłyszałam jak powiedział ciche dziękuje
- To gdzie ten popcorn ? -zapytał Zayn, wszyscy rozerzeli się po pokoju i wtedy zauważyliśmy, że Niall właśnie skończył jeść miskę popcornu, która miała być dla nas wszystkich
- Niall !!! - krzyknęłam
- Bracie, lepiej uciekaj - poradził mu Liam, Niall poderwał się szybko z kanapy i zaczął biegać po całym domu, a ja za nim. Wygrałam ja, bo Niall musiał się oczywiście wywrócić o swoje własne nogi.
- I co, panie Horan. ? Ładnie to tak ze mną zadzierać - zapytałam
- Nie, oczywiście nie. Co mam zrobić żebyś mi wybaczyła Kate
- Idź do sklepu po nowy popcorn
- Oczywiście, już idę
Wróciłam do chłopaków i usiadłam na kanapie obok Zayna. Spojrzałam na zegarek była 15.
- Zayn, możemy już jechać? -zapytałam
- Tak, pewnie. - powiedział i ruszyliśmy do samochodu. Po piętnastu minutach jazdy byliśmy na miejscu. Weszliśmy do szpitala i skierowaliśmy się do sali w której była moja mama.
- Zostanę, tutaj na korytarz - powiedział Zayn
- Dobrze, nie długo będe - powiedziałam i weszłam do sali. Zobaczyłam nadal śpiącą mamę. Miałam nadzieję, że się obudzi. Usiadłam obok niej i zaczęłam jej opowiadać o wszystkim o czym nie zdążyłam,  miałam nadzieję, że mnie słyszy. Siedziałam u mamy jeszcze godzinę i byłam zmęczona. Postanowiłam, że wrócę do domu. Gdy wyszłam z sali byłam w szoku zobaczyłam Zayna rozmawiającego z nim.
                                                                      ***
Tak, jakoś krótki mi wyszedł. Już niedługo ten dramat się skończy. Mam nadzieję, że opowiadanie nadal się wam podoba. Chciałam wam również polecić bloga mojej koleżanki, dopiero zaczyna pisać ale opowiadanie jest naprawdę ciekawe . Tu macie link : http://please-turn-me-on.blogspot.com/
Kolejny rozdział już niedługo . ;) xxx